17-latek stworzył giełdę krypto w 2011 roku. Dziś straty sięgają ponad 7 mld dolarów
Jeszcze jako 17-latek stworzył platformę, która na zawsze zmieniła rynek kryptowalut. Projekt rozwijał się błyskawicznie i przyciągał tysiące użytkowników z całego świata. Wszystko jednak zakończyło się serią gigantycznych włamań oraz stratami liczonymi dziś w miliardach dolarów. Historia Bitcoinica do dziś pozostaje symbolem dzikich początków kryptowalut i pokazuje, jak bardzo zmienił się ten rynek przez ostatnie kilkanaście lat.
Nastolatek, który wyprzedził swoją epokę
Na początku drugiej dekady XXI wieku rynek kryptowalut wyglądał zupełnie inaczej niż dziś. Bitcoin dopiero zdobywał popularność, a większość giełd oferowała bardzo podstawowe funkcje. Właśnie wtedy Zhou Tong, nastolatek z Singapuru, postanowił stworzyć coś, czego wcześniej jeszcze nie było.
W ciągu zaledwie czterech dni zaprogramował platformę Bitcoinica. Nie była to zwykła giełda kryptowalut. Użytkownicy mogli po raz pierwszy handlować bitcoinem z wykorzystaniem dźwigni finansowej, czyli otwierać pozycje za pożyczone środki. Dla rynku był to prawdziwy przełom.

Platforma niemal natychmiast zaczęła zdobywać popularność. Traderzy mogli zarabiać zarówno na wzrostach, jak i spadkach ceny Bitcoina. W dodatku nie potrzebowali pełnej kwoty do otwierania dużych pozycji. Dlatego Bitcoinica szybko stała się jedną z największych platform kryptowalutowych tamtego okresu.
W szczytowym momencie giełda generowała dziesiątki milionów dolarów miesięcznego obrotu. Większa była wtedy właściwie tylko słynna giełda Mt. Gox, która kilka lat później również zakończyła działalność po ogromnym hacku.
Zobacz też: „Jeśli trzymasz XRP, twoje życie zaraz się zmieni” – wskazuje znana postać
Seria włamań i gigantyczne straty
Za błyskawicznym sukcesem Bitcoinica krył się jednak ogromny problem. Rynek kryptowalut praktycznie nie miał wtedy standardów bezpieczeństwa. Platformy działały często prowizorycznie, a nowoczesne zabezpieczenia po prostu jeszcze nie istniały.
Pierwszy poważny atak nastąpił w marcu 2012 roku. Hakerzy przejęli dostęp do systemów przez dostawcę hostingu Linode i wykradli ponad 40 tysięcy bitcoinów z tzw. hot walleta. Był to dopiero początek problemów.
W kolejnych miesiącach doszło do następnych włamań. Łącznie z platformy zniknęło ponad 100 tysięcy bitcoinów, co według obecnych cen odpowiada kwocie przekraczającej 6,9 miliarda dolarów.
Straty poniosły również znane postacie ze świata kryptowalut. Według dostępnych informacji Roger Ver, jeden z pierwszych inwestorów Bitcoina, miał stracić aż 24 tysiące BTC.
Mimo to do dziś nie udało się jednoznacznie ustalić, kto odpowiadał za wszystkie włamania. Pojawiały się spekulacje o możliwym udziale osób związanych z platformą, jednak nigdy tego nie potwierdzono.
Kryptowaluty przeszły ogromną zmianę
Historia Bitcoinica stała się symbolem czasów, gdy kryptowaluty przypominały cyfrowy Dziki Zachód. Rynek rozwijał się bardzo szybko, jednak praktycznie nie istniały żadne regulacje ani skuteczny nadzór nad giełdami.
Dziś sytuacja wygląda już zupełnie inaczej. W Europie obowiązują przepisy MiCA, czyli Markets in Crypto-Assets. Regulacje nakładają na platformy kryptowalutowe konkretne obowiązki dotyczące bezpieczeństwa, przechowywania środków klientów oraz przejrzystości działania.
Giełdy muszą informować użytkowników o ryzyku, pokazywać rezerwy oraz spełniać określone standardy zabezpieczeń. Dzięki temu rynek stał się znacznie bardziej profesjonalny niż kilkanaście lat temu.
Mimo to historia Bitcoinica nadal pozostaje ważnym przypomnieniem, jak ryzykowny potrafił być świat kryptowalut w jego początkowych latach. Pokazuje również, że nawet najbardziej innowacyjne projekty mogą upaść bardzo szybko, jeśli zabraknie odpowiedniego bezpieczeństwa.
Może Cię zainteresować: Saudowie rozbili bank i budują „drugi Ormuz”. Ile Aramco zarobiło na kryzysie ropy?