USA boją się Chin. Czarna lista jest gotowa, ale Trump nie chce zaognić konfliktu
Waszyngton od lat mówi o technologicznej wojnie z Chinami. O chipach, sztucznej inteligencji, wojsku, dronach, danych i bezpieczeństwie narodowym. Tyle że gdy przychodzi moment, by faktycznie nacisnąć czerwony guzik, ręka zaczyna drżeć. Według ustaleń Reutersa administracja USA wstrzymała wpisanie chińskiego DeepSeek, producenta pamięci CXMT oraz ponad 100 innych firm na handlową czarną listę Departamentu Handlu. Spółki miały zostać już zatwierdzone jako podmioty stanowiące ryzyko dla bezpieczeństwa narodowego. Lista nie została jednak opublikowana. Powód? Według źródeł Reutersa administracja Trumpa chce uniknąć kolejnej eskalacji napięć z Pekinem.
DeepSeek miał trafić na czarną listę, ale sprawa utknęła
Entity List to jedno z najważniejszych narzędzi USA w wojnie technologicznej. Firmy wpisane na tę listę nie mogą swobodnie kupować amerykańskich technologii, oprogramowania czy komponentów. W praktyce dostawy wymagają licencji, a ta najczęściej jest po prostu odrzucana.
DeepSeek jest tu szczególnie ciekawym przypadkiem. Wstrząsnął branżą AI w styczniu 2025 roku, pokazując tani model, który podważył narrację o gigantycznych kosztach rozwoju sztucznej inteligencji. Później pojawiły się jednak poważniejsze zarzuty. Amerykański urzędnik Departamentu Stanu miał twierdzić, że DeepSeek wspierał chińskie operacje wojskowe i wywiadowcze oraz próbował przez spółki-słupy w Azji Południowo-Wschodniej zdobywać dostęp do zaawansowanych chipów z USA.
Na liście miała znaleźć się także CXMT, czyli najważniejszy chiński producent pamięci. To pokazuje, że problem nie dotyczy jednej aplikacji AI, ale całego łańcucha.
USA same blokują własne narzędzie
Najmocniejszy fakt jest jednak inny. Według Reutersa USA od października nie opublikowały nowych wpisów na Entity List. To najdłuższa taka przerwa od ponad dekady. Firmy uznane wewnętrznie za ryzykowne nadal formalnie nie są objęte pełnymi ograniczeniami.
I tu zaczyna się paradoks. USA chcą blokować Chiny technologicznie, ale równocześnie boją się ruchu, który mógłby odpalić kolejną rundę konfliktu handlowego. Pekin ma przecież własne karty. Metale ziem rzadkich, łańcuchy dostaw, komponenty dla przemysłu i możliwość odwetu wobec amerykańskich firm.
Dlatego ta historia jest czymś więcej niż kolejnym odcinkiem sporu o DeepSeek. Pokazuje, że wojna technologiczna nie jest prostą grą, w której Waszyngton tylko dociska Pekin. Czasem musi też kalkulować, czy uderzenie w chińskie firmy nie wróci rykoszetem w amerykański biznes. USA mają listę firm, które uznają za zagrożenie. Mają narzędzie, żeby je przycisnąć. Na razie jednak trzymają palec nad przyciskiem i czekają.
Czytaj więcej w dziale nowe technologie na Bithub:
Chat GPT odchodzi do lamusa? Najgorszy wynik w historii
Anthropic pozwane! Chodzi o ilość tokenów w subskrypcjach Claude
Trzeba będzie sięgnąć głębiej do portfela. Smartfony także mają podrożeć
