Meta będzie śledzić ruchy myszką swoich pracowników. Ci nie są z tego zadowoleni
Mark Zuckerberg wpada na coraz dziwniejsze pomysły jeśli chodzi o zarządzanie Meta. Tym razem postanowił śledzić ruchy myszką i klawiaturą swoich pracowników. Jaki jest tego cel i czy to nie jest już zbyt dalekie posunięcie w automatyzacji firmy?
Automatyzacja Meta postępuje dosłownie z dnia na dzień. Odkąd Mark Zuckerberg doszedł do wniosku, że sztuczna inteligencja jest w stanie wykonywać wiele zadań, za które dotychczas odpowiadali ludzie, firma podejmuje coraz ciekawsze decyzje. Najpierw na początku miesiąca pojawiły się informacje, że Meta pracuje nad klonem AI swojego szefa. Klon ten miałby służyć pracownikom pomocą, gdy Zuckerberg byłby niedostępny lub po prostu niechętny do pomocy. O całym projekcie wirtualnego Zuckerberga przeczytacie w tym artykule.
Kontrowersyjny pomysł w obliczu nadchodzącej fali zwolnień
Kilka dni później okazało się, że jednak nie wszyscy pracownicy dostąpią zaszczytu rozmowy z klonem swojego przełożonego. Według źródeł agencji Reuters, Meta planuje w najbliższym czasie dokonać kolejnych cięć kadrowych, zwalniając nawet 8 tysięcy pracowników. Do zwolnień ma dojść na przełomie kwietnia i maja, ale mówi się, że w drugiej połowie roku również można się spodziewać kolejnej redukcji zatrudnienia w Meta. Być może jednak część pracowników nie będzie nawet czekać na wypowiedzenie, tylko sami rzucą papierami. Otóż najnowsza „innowacja” Zuckerberga ich zdaniem narusza w znacznym stopniu ich prywatność. Jeśli zastanawiacie się, co takiego wymyślił Zuckerberg, że aż tak poirytował swoich pracowników, to już tłumaczymy.
Meta uruchamia program śledzący swoich pracowników
Kilka dni temu Meta uruchomiła na komputerach pracowników własne oprogramowanie, które śledzi ruchy myszką i naciskane przez nich klawisze. Model Capability Initiative, bo tak nazywa się ten program, ma pomagać modelom sztucznej inteligencji ulepszyć sposób, w jaki ludzie faktycznie korzystają z komputerów, na przykład używając skrótów klawiaturowych i wybierając rozwijane menu. Według firmy, oprogramowanie zbiera informacje jedynie z aplikacji pracowniczych, takich jak Gmail, GChat i Metamate czy asystent AI dla pracowników. Rzecznik Meta zapewnia, że oprogramowanie korzysta z zabezpieczeń chroniących wrażliwe treści, a sama firma nie wykorzystuje ich do innych celów niż szkolenie AI.
Istnieją zabezpieczenia chroniące wrażliwe treści, a dane nie są wykorzystywane do żadnych innych celów
Andy Stone, rzecznik Meta
I choć pracownicy Meta już wcześniej mieli wgrane oprogramowanie, które analizowało ich działania na służbowym sprzęcie, to jednak nie robiło tego w takim stopniu. I o ile w Stanach Zjednoczonych jest to w zupełności legalne, tak w niektórych krajach Unii Europejskiej by to nie przeszło. Przykładowo, we Włoszech, stosowanie elektronicznego monitorowania w celu śledzenia produktywności pracowników jest wyraźnie nielegalne, a w Niemczech jest dozwolone jedynie w przypadku podejrzenia ciężkiego przestępstwa. To pokazuje kolejne różnice w podejściu do ochrony prywatności i cyberbezpieczeństwa pomiędzy USA i Unią Europejską.
