Google dodało edycję obrazów AI do Google Earth. Skończyło się fatalnie!
Jak myślicie, co może się stać, gdy pozwolicie użytkownikom Google Earth edytować obraz świata z wykorzystaniem AI?
Google miało bardzo sprytny plan na rozwój Google Earth. W ostatniej aktualizacji wprowadzono zupełnie nową funkcję, a mianowicie możliwość generowania obrazów AI. Jak się okazało, użytkownicy bardzo szybko się nią zainteresowali i zaczęli testować jej zdolności. Nie minęło kilka godzin, a już cały świat w Google Earth wyglądał zupełnie inaczej niż go znamy. W centrum Nowego Jorku pojawiły się samoloty wbijające się w wieżowce, Los Angeles zostało zaatakowane przez Godzillę, a wiele miejsc na świecie wyglądało jakby właśnie zostały zbombardowane. Na szczęście to tylko wytwór sztucznej inteligencji, połączony z fantazją internautów.
Google wypuściło idealne narzędzie do szerzenia dezinformacji i paniki
Jeden z dziennikarzy przedstawiając problem wspomniał, że udało mu się umieścić uchodźców przy granicy USA z Meksykiem, a także elektrownie jądrową w Iranie. I te obrazki wyglądają już znacznie bardziej realistycznie i śmiało można założyć, że wiele osób byłoby w stanie w to uwierzyć. Tak więc jak widać, można było zrobić praktycznie wszystko co przyszło do głowy użytkowników. Na szczęście ktoś w Google względnie szybko zdał sobie sprawę, że dodanie takiej funkcji to nie jest najlepszy pomysł. Niecałe 24 godziny po jej udostępnieniu, funkcja została wyłączona i nie jest już dostępna.
Jakim cudem nikt w Google nie pomyślał, że to się źle skończy?
I wszystko fajnie, ale zadajmy sobie jedno podstawowe pytanie. Czemu ktokolwiek wpadł na pomysł dodania tego do Google Earth i jakim cudem wśród wszystkich osób decyzyjnych nikomu nie zapaliła się czerwona lampka? I choć wiemy, że w obrazki typu Godzilla atakujący Los Angeles nikt nie uwierzy, tak już migranci na granicy z Meksykiem czy miasto wyglądające jakby właśnie spadła tam rakieta wyglądały już znacznie bardziej realistycznie. A to z kolei mogło wywołać sporą falę dezinformacji i paniki, zwłaszcza u osób mniej kumatych w internecie. A jak spojrzymy na Tweeta, w którym Google ogłaszało dodanie nowej funkcji, to wygląda to jeszcze gorzej, bo jak sami widzicie, firma reklamowała to jako narzędzie, dzięki któremu można przykładowo… cofnąć się w czasie i zobaczyć jak wyglądały kiedyś dzisiejsze zabytki.
Przeczytaj również:
8GB RAM w 2026 roku? Na pewno nie na Windows 11, a nowy Surface Laptop to potwierdza
Urzędnicy wypowiedzieli wojnę popularnej platformie. W tle nielegalny hazard i pozew na 36 mld USD
Unia Europejska stworzyła cyfrową policję. Samowolka algorytmów i hakerów właśnie się kończy
