Chiny wyprzedziły resztę świata w wyścigu na centra danych AI. Umieścili je pod wodą, a zasila je energia z wiatru
Przyszłość sztucznej inteligencji nie jest na lądzie, a pod wodą? Chiny właśnie ruszyły z eksperymentem, który może zrewolucjonizować infrastrukturę AI.
Rozwój sztucznej inteligencji nie miałby miejsca bez budowy kolejnych i kolejnych centr danych. To właśnie one odpowiadają za funkcjonowanie wszystkich narzędzi AI, w tym tych, z których korzystamy na co dzień: ChatGPT, Gemini czy Claude. Problem pojawia się jednak w tym, że gdzieś je trzeba zbudować, a jak ostatnio słyszymy, na całym świecie pojawia się sprzeciw przeciwko takim inwestycjom. Mieszkańcy, w których sąsiedztwie mają powstawać centra danych, protestują i nie wyrażają zgody na budowę, argumentując to m.in. zużyciem energii elektrycznej oraz wody. W amerykańskim mieście St. Louis w stanie Mossouri, mieszkańcy odwołali każdego radnego, który poparł budowę centrum danych w ich okolicy. Tak więc można by rzecz, że mamy powtórkę z rozrywki z sytuacji z wiatrakami, gdy też lokalne społeczności sprzeciwiały się stawianiu tych kolosów w ich okolicy.
ONZ alarmuje o wpływie AI na środowisko. Czy jest na to rozwiązanie?
Wspomnieliśmy o zużyciu energii elektrycznej i wody, bowiem kilka dni temu pojawił się raport ONZ, w którym eksperci przewidują jak zużycie będzie wyglądało w 2030 roku. Według badaczy, za kilka lat centra danych AI będą zużywać nawet 945 terawatogodzin energii elektrycznej. Z kolei jeśli chodzi o zużycie wody, to w raporcie pojawiły się szacunki, że będzie ono na poziomie zapotrzebowania dla niemal 1.5 miliarda osób. Zatem wpływ sztucznej inteligencji na środowisko jest zauważalny i nie ma co się dziwić, że pojawiają się protesty.
Jest. Testują je Chińczycy
Podczas gdy w Stanach Zjednoczonych firmy budujące centra danych zastanawiają się, jak wybrnąć z kłopotów, to ich rywale z Chin znaleźli na to rozwiązanie. Tak, zabrzmi to dosyć absurdalnie, ale Chińczycy zbudowali ekologiczne centrum danych AI i właśnie rozpoczęli jego działanie. W okolicy Szanghaju powstało eksperymentalne podwodne centrum danych AI, zasilane energią wiatrową. Obiekt nazwany Hainan UDC położony jest około 10 kilometrów w głąb morza, a jego sposób funkcjonowania jest nadwyraz ciekawy. Farma wiatrowa wytwarza energię elektryczną, ta trafia za pośrednictwem kabli do podwodnych modułów i właśnie tak zasila centrum danych AI. Z kolei za chłodzenie odpowiada nie elektronika, a naturalna morska woda. W ten sposób udało się zmniejszyć zużycie energii elektrycznej o 22,8%, a przy okazji nie trzeba zużywać także słodkiej wody. Niesamowite, prawda?
I to właśnie podwodne centra danych mogą być przyszłością. Choć chiński projekt jest na razie w fazie eksperymentów i nie zapewnia niewiadomo jakiej mocy, a „tylko” 24 megawaty, to jednak jest to zdecydowanie ogromny krok w przód. Chińczycy znaleźli sposób na rozwiązanie niemal wszystkich problemów, które pojawiają się przy centrach danych: zużycie wody, ogromne zużycie energii elektrycznej i sprzeciw mieszkańców. To znaczy nie wiemy, czy ryby pływające w okolicy wyraziły zgodę na budowę, ale może przymknęły na to oko. Choć chińskie rozwiązanie faktycznie jest bardziej ekologiczne od klasycznych centr danych, to ekolodzy ostrzegają, że także może mieć negatywny wpływ na środowisko. Chodzi przede wszystkim o wypuszczanie ciepła do wody, co w przyszłości może poskutkować podwyższenie temperatur w lokalnych wodach.
Przeczytaj także:
Polacy będą musieli potwierdzać pełnoletność w sieci? Rząd przyjął projekt ustawy
Boty AI innych twórców pojawią się we WhatsApp-ie. Meta zmuszona do zniesienia blokady
