Bruksela idzie na wojnę z Google. Miliard dolarów kary za wycinanie konkurencji
Komisja Europejska nałożyła na firmę Google karę w wysokości 890 mln euro, co odpowiada kwocie około 1 mld USD.
Regulatorzy uznali, że amerykański koncern złamał cyfrowe przepisy antymonopolowe, manipulując działaniem sklepów z aplikacjami Google Play oraz flagowej wyszukiwarki internetowej. Zdaniem Brukseli działania te miały na celu kierowanie użytkowników bezpośrednio do produktów i usług własnych Google, ze szkodą dla rynkowych konkurentów oraz samych konsumentów.
Sprawa jest następstwem dłuższego śledztwa, w którym badano, w jaki sposób dominująca pozycja rynkowa wpływa na ograniczanie wyboru użytkowników na terenie całej Unii Europejskiej. Wiceprzewodnicząca wykonawcza Komisji Europejskiej Teresa Ribera podkreśliła, że najlepsze produkty powinny wygrywać dlatego, że są po prostu lepsze, a nie dlatego, że należą do podmiotu zarządzającego wyszukiwarką. Dodała również, że europejscy konsumenci mają pełne prawo do informacji od twórców aplikacji o najkorzystniejszych ofertach, nawet jeśli właściciel sklepu nie pobiera z tego tytułu prowizji. Z kolei rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier zaznaczył, że przedsiębiorstwa w Unii Europejskiej mają prawo do uczciwej rywalizacji, a tak zwani cyfrowi strażnicy dostępu są zobowiązani do zapewnienia równych szans wszystkim podmiotom rynkowym.
Działania te bez wątpienia uderzają w finanse Alphabetu, choć warto pamiętać, że spółka ta wygenerowała w 2025 roku przychód na poziomie 403 mld USD. Nie jest to zresztą pierwsza tak dotkliwa sankcja, bowiem niedawno Google przegrało apelację od kary o wartości 4,5 mld USD dotyczącej ograniczenia konkurencji poprzez system Android.
Eksperci i Google odpowiadają na zarzuty
Stanowisko Komisji Europejskiej spotkało się z natychmiastową i wyjątkowo ostrą ripostą ze strony amerykańskiego giganta. Prezes do spraw globalnych w Google Kent Walker skrytykował decyzję regulatorów, nazywając ją obniżeniem jakości produktów napędzanym przez niewielką grupę skarżących, dbających wyłącznie o własny interes. Według przedstawicieli spółki, wdrażanie unijnego aktu o rynkach cyfrowych zmusza firmę do usuwania funkcji, które klienci w Europie po prostu lubią. Chodzi tu między innymi o natychmiastowe sprawdzanie cen i dostępności hoteli, lotów czy restauracji bezpośrednio z poziomu wyszukiwarki, a także rozmontowywanie mechanizmów bezpieczeństwa chroniących sklep Google Play. Sprawa wywołała ogromną falę dyskusji wśród analityków rynkowych, branżowych komentatorów i inwestorów na całym świecie. Ograniczenia i kary nakładane na podmioty zarządzające ekosystemami mobilnymi budzą emocje także ze względu na fakt, jak duży wpływ wywierają na cały rynek nowych technologii. Do grona tak zwanych strażników dostępu Unia Europejska zalicza zresztą nie tylko Google, ale również Amazon, Apple, Microsoft, Meta czy właściciela aplikacji TikTok, firmę ByteDance.
Wojna handlowa i polityczne tło konfliktu
Nałożenie astronomicznej kary odbywa się w wyjątkowo skomplikowanym kontekście politycznym i geopolitycznym. Działania unijnych urzędników niosą ze sobą ryzyko wywołania potężnego gniewu w Waszyngtonie. Prezydent Donald Trump wielokrotnie i bez ogródek krytykował europejskie regulacje cyfrowe, prowadząc równolegle ostrą kampanię skierowaną przeciwko państwom ze Starego Kontynentu. Wątek ten wpisuje się w szerszy obraz napięć, na który składają się groźby nakładania wysokich ceł, deklaracje dotyczące siłowego przejęcia Grenlandii od Danii czy podważanie zaufania wewnątrz sojuszu wojskowego NATO.
Amerykańska administracja już wcześniej sugerowała wyciągnięcie surowych konsekwencji i podjęcie kroków odwetowych, jeśli amerykańskie przedsiębiorstwa technologiczne będą nadal penalizowane na terenie Europy. Próby poskromienia korporacji z Silicon Valley oraz Pekinu sprawiają, że Unia Europejska stara się być światowym liderem w stanowieniu prawa cyfrowego, ale zapłata za tę postawę może okazać się niezwykle wysoka na płaszczyźnie relacji handlowych i dyplomatycznych. Ryzyko eskalacji sporu pozostaje ogromne, a starcie rynkowych gigantów z rządowymi aparatami kontroli na pewno nie zakończy się na tej jednej decyzji.
Przeczytaj o niepokojącym incydencie, w wyniku którego poszkodowanych zostały tysiące osób:
Włamanie na profil X szefa znanej giełdy. Chaos i miliony strat w kilka minut
oraz o znaczącym kroku na rynku kryptowalutowym, jaki zamierza postawić jedna z firm technologicznych:
To będzie rewolucja. Użytkownicy popularnego komunikatora otrzymają darmowy portfel kryptowalutowy
