Wzrost cen mieszkań nieunikniony. Nowy program zostanie zablokowany?
Program „Klucze do mieszkania” ma w założeniu poprawić sytuację mieszkaniową wielu Polaków. Kilka dni temu odpowiedzialny za tę inicjatywę minister Krzysztof Paszyk zapewniał, że na lokale własnościowe, społeczne i komunalne wydanych zostanie kilka miliardów złotych. Możliwe jednak, że projekt pozostanie projektem. Bo jeden z koalicjantów kręci nad nim nosem.
Pełczyńska-Nałęcz mówi „nie” dopłatom do kredytów
Szefowa resortu funduszy i polityki regionalnej, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, o poranku wzięła udział w rozmowie na antenie RMF FM. Jednym z poruszonych tematów była oczywiście sytuacja na rynku nieruchomości. Bo jest istotny, a Pełczyńska-Nałęcz sporo udziela się w tym zakresie. Głównie w social mediach, ale właśnie to zapewnia jej popularność. Co można było usłyszeć od polityk związanej z ugrupowaniem Polska 2050?
Wspieranie budownictwa społecznego zostało przez nią uznane za dobry pomysł, co nie powinno dziwić – podobną opinię wyraziła jeszcze przed weekendem. Jednocześnie kilka dni temu zaznaczyła, że program dopłaty do kredytów mieszkaniowych, czyli „Pierwsze klucze„, nie jest dobrym pomysłem. I dzisiaj to powtórzyła. Pełczyńska-Nałęcz stwierdziła wprost: takie działania stymulują stronę popytową, a nie podażową. A to prowadzi do wzrostu cen.
Ta krytyka niewiele wnosi do całej sytuacji? Niekoniecznie. Od chwili prezentacji założeń programu „Pierwsze klucze” pojawiały się pytania, czy koalicjanci poprą pomysły przedstawione przez ministra Krzysztofa Paszyka. I dzisiaj jego koleżanka z rządu mówi wprost: dopłaty do mieszkań „wydają się w tym momencie nie do przyjęcia”.
Wzrost cen na rynku wtórnym to dobra wiadomość dla deweloperów
Krytyczne opinie na temat nowego programu płyną też z lewej strony rodzimej sceny politycznej. Posłanka Paulina Matysiak z ugrupowania Razem za pośrednictwem platformy X stwierdziła, że to… kolejna kroplówka dla deweloperów. Bo mimo zapewnień ministra Paszyka, że nie popłynie do nich ani złotówka, mechanizm wydaje się dość prosty: dopłaty do mieszkań na rynku wtórnym wywindują ceny także w segmencie pierwotnym. Matysiak dodała, że rządowy program powinien być jeden i dotyczyć tanich mieszkań na wynajem.
Klucze do mieszkania trafią do kosza?
Biorąc to wszystko pod uwagę, należy chyba ponownie zadać pytanie: czy przedstawione w czwartek założenia nowej strategii mieszkalnictwa mają szansę być realizowane? Wydaje się, że inicjatywa rozwoju mieszkalnictwa społecznego i komunalnego ma wystarczające poparcie, by właściwe ustawy zostały „klepnięte”. Ale czy zgodzą się na to politycy, którzy jednocześnie chcą pompować rynek mieszkalnictwa własnościowego? Dla nich sprawa może być prosta: jeśli „Pierwsze klucze” dostaną zielone światło, to zrealizowane zostaną wszystkie założenia programu „Klucze do mieszkania”. A jeśli będą ograniczenia, całość trafia do kosza. Co to może oznaczać?
Zatrzymanie całości ma swoje dobre i złe strony. Jeśli nie będzie dopłat to kredytów i limitów cen, które już teraz wzbudzają kontrowersje, ceny mogą się nadal stabilizować. Możliwe są nawet ich spadki, bo znika stymulator popytowy. Jednocześnie jednak nie pojawi się pozytywny sygnał po stronie podażowej: wciąż będzie brakować mieszkań komunalnych i społecznych. Osoby, których nie stać dzisiaj na wzięcie kredytu, nadal będą mogły jedynie pomarzyć o własnym „M”.