Rząd bierze się za pseudohotele. Koniec z mieszkaniami udającymi pokoje hotelowe?
Na papierze mamy hotel. W środku kilkanaście czy kilkadziesiąt małych lokali. Każdy z osobną łazienką, aneksem kuchennym i właścicielem. W czym problem? Ano w tym, że brakuje tych, których w hotelach brakować nie powinno – turystów. W ten sposób powstają inwestycje, które z mieszkaniami mają sporo wspólnego, choć formalnie nimi nie są. Dla dewelopera różnica jest ogromna. Budynku nie trzeba stawiać na działce przeznaczonej pod mieszkaniówkę, a lokal może mieć mniej niż wymagane w przypadku mieszkań 25 metrów kwadratowych. Ministerstwo Rozwoju i Technologii chce tę furtkę przymknąć.
Bez zgody gminy hotelu nie podzielisz
Projekt zmian w ustawie o własności lokali jest już po kilku rundach uzgodnień. Wiceminister Tomasz Lewandowski zapowiada, że na początku września może zająć się nim rząd. Pomysł jest dość prosty. Rady gmin mają dostać możliwość wskazywania terenów, na których można wyodrębniać osobne lokale w budynkach zamieszkania zbiorowego. Takiej nie będzie? Wówczas inwestor nie podzieli obiektu na kilkadziesiąt nieruchomości, które następnie można pojedynczo sprzedać.
Dochodzi drugi bezpiecznik. Wyodrębniany lokal będzie musiał odpowiadać wymaganiom technicznym stawianym mieszkaniom albo lokalom użytkowym. Rząd chce w ten sposób skończyć między innymi z sytuacjami, w których lokal faktycznie służy do mieszkania, ale na papierze występuje pod inną nazwą i dzięki temu omija część przepisów.
Co naturalne, nie wszystkim pomysł przypadł do gustu. Branża deweloperska zgłasza poważne zastrzeżenia, podobnie jak Ministerstwo Sportu i Turystyki. Tu problem jest trochę inny. Przepisy wymierzone w pseudohotele nie powinny przy okazji strzelać rykoszetem w normalne aparthotele i condohotele. Dyskusja jeszcze się więc nie skończyła.
Przy okazji rząd rozstrzygnie, czyj właściwie jest balkon
Nowelizacja jest zresztą dużo większa. Ma dotyczyć ponad 3 milionów właścicieli lokali i uporządkować kilka spraw, o które wspólnoty potrafią spierać się od lat. Choćby teoretycznie tak błahą jak… balkony.
Dzisiaj ustalenie, kto powinien zapłacić za ich remont, nie zawsze jest oczywiste. Po zmianach konstrukcja balkonu, między innymi płyta, izolacja, dźwigary oraz balustrada będąca częścią elewacji, ma być traktowana jako część wspólna. Za jej utrzymanie odpowiadałaby wspólnota. To, co znajduje się po wewnętrznej stronie i służy wyłącznie właścicielowi mieszkania, pozostałoby jego problemem.
Łatwiej ma być również ze zmianą zarządcy, którego przy powstawaniu wspólnoty wskazał deweloper. Dzisiaj taki zapis potrafi później mocno związać mieszkańcom ręce. Ministerstwo chce, żeby do zmiany wystarczyła uchwała właścicieli. Do tego dochodzi łatwiejszy dostęp do dokumentów wspólnoty oraz możliwość zwołania zebrania przez samych właścicieli, jeśli zarząd nie kwapi się, żeby zrobić to w terminie.
Projekt nie jest jeszcze prawem. Jeżeli przejdzie przez rząd zgodnie z planem, kolejnym przystankiem będzie parlament.
Czytaj więcej w dziale nieruchomości na Bithub:
Kupić mieszkanie czy poczekać? Oto co planują deweloperzy i banki
Ceny mieszkań oszalały. To polskie miasto pobiło absolutny rekord
Boom trwa. W tym kraju Polacy najchętniej kupują nieruchomości
