Książulo z zakazem wstępu do Gołębiewskiego? Influencer wpisany na czarną listę

Książulo z zakazem wstępu do Gołębiewskiego? Influencer wpisany na czarną listę

Sieć hoteli Gołębiewski miała wpisać Książula na listę osób niepożądanych po jego głośnym filmie z Pobierowa. Youtuber ujawnił w nowym materiale otrzymany od anonimowego sygnalisty „pilny” dokument i sprawdził na miejscu, czy zakaz rzeczywiście obowiązuje. Okazało się, że w jednym hotelu odmówiono mu rezerwacji, ale jeszcze tego samego dnia decyzja została wycofana.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • co znalazło się w dokumencie, który miał trafić do pracowników hoteli Gołębiewski,
  • jak Książulo zweryfikował rzekomy zakaz wstępu i co usłyszał w recepcji,
  • co powiedzieli mu dyrektorka hotelu w Mikołajkach i właściciel sieci,
  • jak wyglądało tło konfliktu, czyli afera po pobycie w Pobierowie.

Lista osób niepożądanych i nowe zasady dla influencerów

Szymon Nyczke, znany w sieci jako Książulo, otrzymał od osoby rzekomo związanej z siecią pismo, które miało zostać rozesłane do pracowników hoteli. Wynikało z niego, że youtuber wraz z osobami towarzyszącymi trafił na listę gości niepożądanych. Zakaz miał dotyczyć nie tylko noclegów, lecz także hotelowych restauracji, punktów gastronomicznych oraz aquaparków Tropikana. W tym samym dokumencie sieć miała wprowadzić nowe zasady nagrywania materiałów komercyjnych na terenie obiektów oraz specjalne procedury obsługi influencerów i osób publicznych.

Twórca postanowił sprawdzić, czy pismo faktycznie weszło w życie. Zadzwonił do jednego z hoteli sieci i próbował zarezerwować pobyt. Recepcja odmówiła, powołując się na naruszenie zasad obowiązujących w obiekcie, choć nie wskazała, jakie konkretnie reguły miał złamać. Następnie Książulo pojechał do hotelu Gołębiewski w Mikołajkach. Na miejscu bez przeszkód kupił wejście do aquaparku, a później rozmawiał z dyrektorką obiektu oraz właścicielem sieci. Oboje zapewnili go, że żaden zakaz nie obowiązuje i że nie wiedzą o decyzji dotyczącej odmowy obsługi.

Kilka godzin później youtuber ponownie zadzwonił do hotelu, w którym wcześniej usłyszał odmowę. Tym razem recepcja poinformowała, że rezerwacja jest możliwa. Wszystko wskazuje więc na to, że zakaz przez krótki czas rzeczywiście funkcjonował, ale został szybko cofnięty, prawdopodobnie po nagłośnieniu sprawy albo po interwencji kierownictwa sieci.

Pokłosie afery z Pobierowa

Cała historia jest następstwem materiału, który Książulo nagrał pod koniec czerwca w nowo otwartym hotelu Gołębiewski w Pobierowie, największym obiekcie tego typu w Polsce. Youtuber zapłacił 4843 zł za dobę w apartamencie z widokiem na morze dla trzech osób. Zamiast luksusu zastał niedziałającą klimatyzację, przez którą temperatura w pokoju przekroczyła 32 stopnie Celsjusza, oraz żółtą wodę z osadem w wannie. Problemy z chłodzeniem zgłaszali tego dnia także inni goście. Ekipa skróciła pobyt i zażądała zwrotu pieniędzy.

Film obejrzały miliony widzów, a hotel uznał reklamację za zasadną i oddał youtuberowi pełny koszt pobytu. Do sprawy odniósł się nawet Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który na przykładzie tej historii przypomniał, że gość hotelowy zawiera z obiektem umowę i może domagać się obniżenia ceny lub zwrotu kosztów, gdy warunki odbiegają od zapewnień. Sam Książulo informował później, że nikt nie żądał od niego usunięcia nagrania.

Rzekomy zakaz wstępu, nawet jeśli obowiązywał tylko przez chwilę, to dla sieci kolejny wizerunkowy kłopot w środku wakacyjnego sezonu. Historia z Pobierowa pokazała, że jeden materiał wideo potrafi zdominować dyskusję o marce na wiele dni. Próba odcięcia się od niewygodnego recenzenta, zamiast wyciszyć sprawę, grozi teraz eskalacją całej sprawy i tzw. „efektem Streisand”.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!