Zwalniają Polaków i każą im szkolić następców z Indii. Co dzieje się w Krakowie?
Kiedyś to Polska odbierała miejsca pracy droższym krajom Zachodu. Teraz ktoś zaczyna robić dokładnie to samo nam. Uber zwolnił już w Krakowie ponad 150 osób i to prawdopodobnie nie koniec. Najbardziej absurdalny jest jednak kolejny etap całej operacji. Do Krakowa przyjechali pracownicy z Indii, którzy mają przejąć część obowiązków. Kto ma ich wszystkiego nauczyć? Między innymi Polacy będący właśnie na wypowiedzeniu. Firma miała nawet zaoferować im dodatkowe benefity, żeby nie zabrakło chętnych do przeprowadzania szkoleń.
„Another India”. Krakowski Uber tnie zatrudnienie
Globalnie Uber przeprowadza największe zwolnienia od czasów pandemii. Firma zamierza zredukować ponad trzy tysiące stanowisk, czyli mniej więcej 10% wszystkich zatrudnionych. Cięcia siłą rzeczy dotarły również do Polski. Pod koniec lipca w krakowskim Uberze pracę straciło ponad 150 osób. Według informacji Onetu w firmie mówi się już o kolejnej turze, która może objąć następnych kilkudziesięciu pracowników. I tutaj robi się jeszcze ciekawiej.
Pracownicy opowiadają o akcji nazywanej wewnętrznie „Another India”. Do Krakowa przyjechała grupa osób z Azji, którym mają zostać przekazane obowiązki. Ludzie będący na wypowiedzeniach dostali zadanie wdrożenia ich w procesy. Firma miała również zaoferować dodatkowe korzyści tym, które zdecydują się uczestniczyć w szkoleniu.
Uber nie jest wyjątkiem. W krakowskim HSBC w ostatniej turze zwolnień pracę straciły 134 osoby. Także tam część pracowników łączy redukcje z przekazywaniem zadań do Indii. HSBC tłumaczy zmiany globalną reorganizacją. Bank rozwija jednocześnie swoją obecność na rynku indyjskim.

Kraków przestaje być tani. I zaczyna mieć problem
Niedawno cały mechanizm działał na korzyść Polski. Zachodnia korporacja mogła z czystym sumieniem (i grubszym portfelem) przenieść dział do Krakowa. Dostawała dobrze wykształconych ludzi za znacznie mniejsze pieniądze niż w Londynie czy Frankfurcie. Polska wciąż wychodzi korzystniej, ale przestała być aż tak tania.
W pierwszym półroczu 2026 roku firmy w Krakowie zgłosiły zamiar redukcji 2050 etatów. Ponad 1300 przypadało na sektor usług dla biznesu. Bezrobocie nadal jest niskie, ale na koniec czerwca wynosiło 2,8 procent i zaczęło rosnąć. Problem zauważają już nie tylko zwalniani pracownicy. Puls Biznesu pyta wprost, czy Kraków może stać się „polskim Detroit”.
Nie oznacza to oczywiście, że korporacje zaraz wyprowadzą się z Polski. Michał Młynarczyk z Polskiego Forum HR przewiduje raczej zmianę modelu. Prostsze i tańsze procesy będą trafiać do Indii, a w Polsce pozostanie mniej stanowisk, za to wymagających większych kompetencji. Tyle że dla ludzi, którzy właśnie szkolą swoich następców, to raczej marne pocieszenie.
Czytaj więcej w dziale gospodarka na Bithub:
Trump uderza w Fed: „Rozpętam wojnę handlową”. Co się dzieje?
Niemiecka potęga pod ścianą. Volkswagen wytnie dziesiątki tysięcy etatów
Takiej liczby zwolnień w USA nie było od 2022 roku. co pokazał raport Challengera?