Z ostatniej chwili: Zaskoczenie po danych CPI z USA. 'Najniżej od 2021 roku’. Bitcoin reaguje na raport

Z ostatniej chwili: Zaskoczenie po danych CPI z USA. 'Najniżej od 2021 roku’. Bitcoin reaguje na raport

Niższy od oczekiwań odczyt inflacji CPI z gospodarki amerykańskiej nie przełożył się na wzrosty Wall Street… Nie dał też wytchnienia obligacjom. Presja cenowa w styczniu wzrosła o 2,4% rok do roku, a miesiąć do miesiąca zwiększyła się o 0,2%.

Wzrost był mniejszy, niż w grudniu, gdy inflacja roczna wynosiła 2,7%, i jednocześnie poniżej rynkowych oczekiwań. Ekonomiści ankietowani przez Bloomberg spodziewali się wzrostu CPI o 0,3% miesiąc do miesiąca i 2,5% rok do roku. Rzeczywisty odczyt okazał się więc pozytywną niespodzianką.

Ale styczniowe dane inflacyjne z USA przyniosły rynkom tylko pozorną ulgę. Zarówno Dow Jones jak i S&P 500 dziś spadają. Tylko Bitcoin stabilizuje się i zbliża do 68 tys. dolarów.

Inflacja bazowa najniższa od niemal pięciu lat

Jeszcze istotniejszy z punktu widzenia polityki monetarnej jest obraz inflacji bazowej, czyli po wyłączeniu cen żywności i energii. W styczniu wskaźnik core CPI wzrósł o 0,3% miesiąc do miesiąca oraz o 2,5% w skali roku. Dokładnie zgodnie z oczekiwaniami rynku.

Co ważne, był to najwolniejszy roczny wzrost inflacji bazowej od marca 2021 roku… A to wzmacnia argument, że presja cenowa w gospodarce amerykańskiej systematycznie słabnie. Proces dezinflacji nie zatrzymał się wraz z końcem 2025 roku – mimo taryf celnych.

Jak zauważył Oxford Economics, styczniowy odczyt był „mile widzianą niespodzianką po słabszej stronie”, szczególnie w kontekście wcześniejszych obaw o opóźnione podwyżki cen po szokach z okresu pandemii. Ma to znaczenie właszcza na początku roku, który w poprzednich latach często przynosił inflacyjne „wyskoki” związane z sezonowością.

Dobre dane makro układają się w spójną całość

Raport CPI był już drugim w tym tygodniu pozytywnym sygnałem z amerykańskiej gospodarki. Kilka dni wcześniej dane z rynku pracy pokazały spadek stopy bezrobocia na początku roku oraz wzrost zatrudnienia dwukrotnie przewyższający prognozy ekonomistów.

Ten zestaw danych: chłodniejsza inflacja i solidny rynek pracy – tworzy rzadką, ale bardzo pożądaną kombinację z punktu widzenia miękkiego lądowania gospodarki. Dla Rezerwy Federalnej oznacza to większą elastyczność w prowadzeniu polityki pieniężnej, bez presji na szybkie zaostrzanie warunków finansowych.

Żywność i usługi wciąż problematyczne

Nie wszystkie kategorie cenowe przyniosły jednak ulgę konsumentom. Ceny żywności wzrosły w styczniu o 2,9% rok do roku, a szczególnie widoczne były podwyżki cen kawy i wołowiny. To właśnie te produkty w największym stopniu wpływają na subiektywne postrzeganie inflacji przez gospodarstwa domowe.

Zaskoczeniem był także skok cen biletów lotniczych, które wzrosły aż o 6,5% w ujęciu miesięcznym. Ten komponent, silnie uzależniony od popytu i kosztów paliwa, pozostaje jednym z bardziej niestabilnych elementów koszyka CPI.

Energia i samochody używane ciągną inflację w dół

Z drugiej strony, silnym czynnikiem dezinflacyjnym pozostają ceny energii, które spadły w styczniu o 1,5% w porównaniu z grudniem. Ceny samochodów używanych obniżyły się natomiast o 1,8% miesiąc do miesiąca, kontynuując trend korekty po pandemicznych zaburzeniach podaży.

Te dwie kategorie w istotny sposób ograniczyły wzrost całego wskaźnika CPI i pokazują, że presja kosztowa po stronie dóbr trwałych wyraźnie słabnie. Szczególną uwagę rynków przyciągał wpływ ceł wprowadzonych przez administrację Donald Trump.

W 2025 roku koszty taryf były w dużej mierze przerzucane na konsumentów, zwłaszcza w segmentach wrażliwych na handel międzynarodowy. W styczniu ceny odzieży wzrosły o 0,3%, sprzętów audio-wideo o 2,2%, a komputery i urządzenia smart home o 3,1%. Jednak wbrew wcześniejszym obawom ceny dóbr bazowych nie przyspieszyły w skali całego koszyka.

Analitycy Bank of America spodziewali się, że styczeń przyniesie wyraźniejszy efekt przenoszenia ceł na ceny detaliczne. Tymczasem wg. Capital Economics, dane sugerują, że wpływ taryf celnych oraz sezonowych podwyżek cen był „znacznie mniejszy, niż obawiał się rynek”. Styczniowy raport CPI nie oznacza końca walki z inflacją, ale potwierdza, że kierunek zmian pozostaje korzystny.

Spowolnienie inflacji bazowej do poziomów niewidzianych od niemal pięciu lat oraz brak silnego efektu ceł zmniejszają ryzyko ponownego wzrostu presji cenowej w pierwszej połowie 2026 roku.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!