Z ostatniej chwili: Mocne dane z USA, rentowności straszą Wall Street. Co z Bitcoinem?
Amerykańska gospodarka po raz kolejny wygląda lepiej, niż sugerowały obawy o szybkie schłodzenie koniunktury. W czwartek inwestorzy dostali trzy sygnały jednocześnie: wskaźniki wyprzedzające Conference Board poprawiły się, liczba nowych bezrobotnych spadła poniżej prognoz, a regionalny indeks przemysłowy Fed z Filadelfii zdecydowanie przebił oczekiwania.
Każdy z tych raportów można osobno zignorować. Razem tworzą jednak niewygodny zestaw dla rynku, który stale próbuje budować pozycje pod bardziej gołębi Fed. LEI wzrósł w lipcu o 0,2% do 99,5 pkt., po zrewidowanym spadku o 0,1% w czerwcu. Jeszcze ważniejsze jest to, że sześciomiesięczna dynamika indeksu po raz pierwszy od ponad czterech lat wróciła na dodatni poziom. Tymczasem nowe wnioski o zasiłek spadły do 206 tys., wobec oczekiwanych 210 tys., a Philadelphia Fed Manufacturing Index wystrzelił do 47,4 pkt. przy prognozie zaledwie 24,1 pkt.
Dla Wall Street problem jest prosty. Mocniejsza gospodarka zmniejsza presję na Fed, aby szybko łagodził politykę, a to daje paliwo do ponownego wzrostu rentowności obligacji. Wczorajsze schłodzenie na rynku długu po działaniach Departamentu Skarbu USA na razie okazało się krótkotrwałe. Ryzykowne aktywa, w tym Bitcoin znów muszą mierzyć się z wyższą stopą dyskontową. To nie recesja staje się dzisiaj największym zagrożeniem dla rynku, ale gospodarka wystarczająco mocna, aby Fed nie musiał szybko przychodzić inwestorom z pomocą.
Najważniejsze fakty
- LEI wzrósł w lipcu o 0,2% do 99,5 pkt., a sześciomiesięczna dynamika indeksu stała się dodatnia po raz pierwszy od ponad czterech lat.
- Liczba nowych wniosków o zasiłek spadła o 6 tys. do 206 tys., poniżej prognozowanych 210 tys.
- Philadelphia Fed Manufacturing Index wzrósł z 41,4 do 47,4 pkt., niemal dwukrotnie przebijając konsensus 24,1 pkt.
Wskaźniki wyprzedzające przestały ostrzegać przed recesją
Conference Board Leading Economic Index wzrósł w lipcu o 0,2%, a był to już czwarty miesięczny wzrost w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Jeszcze na początku roku obraz był znacznie słabszy. Między lipcem 2025 a styczniem 2026 LEI skurczył się o 1,3%. Od stycznia do lipca wzrósł natomiast o 0,2%.
Nie chodzi o spektakularne przyspieszenie. Sam poziom indeksu wynosi 99,5 pkt., a konsumpcja pozostaje słabym punktem. Conference Board wskazuje, że oczekiwania konsumentów nadal ciągnęły LEI w dół. Organizacja zakłada jednak wzrost realnego PKB o 1,9% zarówno w 2026, jak i 2027 roku, przy czym coraz większą część ekspansji mają napędzać inwestycje biznesowe związane z AI.
To ciekawy układ. Gospodarka rośnie, ale jej ciężar przesuwa się od konsumenta w stronę przedsiębiorstw. Wyższe koszty życia ograniczają wydatki gospodarstw o niższych i średnich dochodach, podczas gdy firmy nadal inwestują w centra danych, sprzęt i infrastrukturę AI. Takie ożywienie może być mniej szerokie, ale dla Fed wciąż jest ożywieniem.
Rynek pracy: zatrudnianie spada, ale zwolnień prawie nie ma
Tygodniowe claims potwierdziły model „low hire, low fire”. Liczba nowych wniosków o zasiłek spadła do 206 tys. z podwyższonych po rewizji 212 tys. tydzień wcześniej. To dolna część tegorocznego przedziału 189–230 tys. i poziom wyraźnie niższy niż o tej samej porze w każdym z poprzednich trzech lat.
To ważne po lipcowym spadku zatrudnienia o 23 tys. etatów. Ten nagłówek wyglądał źle, ale strata koncentrowała się w lokalnej edukacji publicznej, podczas gdy sektor prywatny dodał 30 tys. miejsc pracy. Bezrobocie wynosi jednocześnie 4,1%, czyli nadal pozostaje blisko historycznie niskich poziomów.
Amerykański rynek pracy nie wygląda dziś jak gospodarka wchodząca w falę zwolnień. Bardziej przypomina rynek, na którym firmy przestały agresywnie zatrudniać, ale wciąż nie widzą powodu, aby masowo redukować załogi. Liczba osób pobierających świadczenia po pierwszym tygodniu wzrosła wprawdzie o 18 tys. do 1,799 mln, ale również ten wskaźnik pozostaje relatywnie niski i wyraźnie poniżej ubiegłorocznych poziomów.
Philadelphia Fed wygląda mocno
Najmocniejszą niespodziankę przyniósł przemysł. Philadelphia Fed Manufacturing Index wzrósł z 41,4 do 47,4 pkt. Ekonomiści oczekiwali zaledwie 24,1 pkt. Każdy poziom powyżej zera oznacza przewagę firm raportujących poprawę warunków nad przedsiębiorstwami wskazującymi na pogorszenie.
47,4 pkt. to więc bardzo mocny odczyt. Nie należy jednak robić z niego automatycznie dowodu na boom całego amerykańskiego przemysłu. Philadelphia Fed obejmuje konkretny region i należy do wskaźników, które potrafią mocno zmieniać się z miesiąca na miesiąc. Ważniejsze jest to, że pojawia się obok poprawiającego się LEI i niskich claims.
Również Conference Board Coincident Economic Index, opisujący bieżącą aktywność, wzrósł o 0,2% do 114,8 pkt. i zwiększył się o 0,5% w ostatnich sześciu miesiącach. Spośród jego czterech komponentów negatywnie zachowało się jedynie zatrudnienie. Produkcja przemysłowa, dochody oraz sprzedaż przemysłowa i handlowa wnosiły wkład dodatni.
Mocne dane mogą być złą wiadomością dla Wall Street i Bitcoina
Jeszcze dzień wcześniej spadek rentowności pomagał ryzykownym aktywom. Jeżeli jednak dane nadal będą wskazywały na przyzwoity wzrost, niski poziom zwolnień i poprawę w przemyśle, inwestorom coraz trudniej będzie utrzymywać przekonanie, że Fed szybko przejdzie do trwale łagodniejszej polityki.
To szczególnie niewygodny układ dla aktywów o wysokiej wrażliwości na realne rentowności. Technologie na Wall Street żyją z długiego duration swoich przyszłych zysków. Bitcoin nie ma przepływów pieniężnych, ale historycznie również cierpi, gdy dolar i realne rentowności rosną, a globalna płynność staje się mniej hojna.
I tutaj pojawia się większe ryzyko. Bitcoin przy obecnych poziomach potrzebuje nowego popytu, nie tylko braku sprzedaży. Jeśli rentowności pozostaną wysoko, dolar odzyska siłę, a dane z USA nie dadzą Fed trwałego argumentu do bardziej gołębiego zwrotu, rynek kryptowalut może szybko odkryć, że lokalne wsparcie popytowe jest zbyt płytkie, aby utrzymać obecne wyceny.
Dla Bitcoina najlepszym scenariuszem nie jest dziś pojedynczy słaby raport, lecz trwała sekwencja danych, która obniży rentowności bez wywoływania strachu przed recesją. Na razie czwartkowe dane zrobiły dokładnie odwrotnie.
To właśnie dlatego reakcja obligacji może być teraz ważniejsza niż sam poziom indeksów giełdowych. Jeśli wzrost rentowności okaże się trwały, presja może stopniowo przechodzić z długu na akcje technologiczne, a następnie na najbardziej płynnościowe segmenty rynku, z Bitcoinem na czele. Amerykańska gospodarka znów pokazała odporność. Dla zwykłego konsumenta to dobra wiadomość. Dla inwestora grającego pod szybki powrót taniego pieniądza już znacznie mniej.