Wynik wyborów w Japonii: indeks Nikkei ku nowym szczytom, jen do piekła?
W przedterminowych, rozpisanych z niewielkim wyprzedzeniem wyborach parlamentarnych, które Japonia przeżyła w ten weekend, doszło do cokolwiek niespodziewanego rezultatu. Przyniosły one zwycięstwo rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej (LDP) – co samo w sobie nie jest zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że partia ta z niewielkimi przerwami rządzi Krajem Kwitnącej Wiśni od siedmiu dekad. Zaskoczeniem jest skala tego zwycięstwa – LDP, pod przywództwem rządzącej od niedawna premier Sanae Takaichi, odniosła bowiem jeden z bardziej spektakularnych sukcesów wyborczych w swej historii.
Wedle prognoz przedwyborczych LDP, wraz ze swymi koalicjantami (Partią Innowacji Japonii), mogła liczyć na zdobycie około 328 mandatów w niższej izbie parlamentu (na 465 w sumie). Tymczasem wedle wyników exit poll okazało się, że zdobyła ona ich do 366, co przekłada się na najsilniejszą reprezentację i mandat wyborczy LDP w tej izbie. Stanowi też spektakularne odwrócenie notowanego w uprzednich miesiącach trendu strat partii rządzącej w kolejnych wyborach, a także przełamanie jej kryzysu wewnętrznego, który objawił się m.in. nader krótką, roczną kadencją jej poprzednika, Shigeru Ishiby.
Wynik stanowi ogromy osobisty sukces Sanae Takaichi, która funkcję premiera pełni raptem od października 2025 r. Objęła ją ona w sytuacji wewnętrznej niestabilności oraz buntu poprzedniego koalicjanta (partii Komeito), który odmówił udzielenia jej poparcia. W tej sytuacji decyzja o wyborach, i to w środku zimy, stanowiła spore ryzyko. Takaichi jednak, już porównywana do „japońskiej Żelaznej Damy” (premier przyznaje się do czerpania inspiracji polityką Margaret Thatcher), wykorzystując swą osobistą popularność, zwłaszcza pośród młodszych wyborców i w internecie, zdołała tę sytuację odwrócić na swoją korzyść.
Japonia się reformuje
W wymiarze politycznym oznacza to, że Takaichi będzie najsilniejszym japońskim premierem od kilku kadencji. Może też przełożyć się na swobodę w realizacji reform konstytucyjnych – problematyki, którą Japonia żyje od lat, ale która pozostawała (wobec braku wystarczającego poparcia parlamentarnego) zagadnieniem nierozwiązanym. W szczególności chodzić tu może o nowelizację pacyfistycznych klauzul artykułu 9. konstytucji – co ułatwiłoby tak rozbudowę sił zbrojnych, jak i zmianę podejścia do nich (już teraz głośne są postulaty, aby skończyć z fikcją „Japońskich Sił Samoobrony” i przywrócić Cesarską Armię i Cesarską Flotę).
Jest prawdopodobne, że Japonia będzie teraz prezentować większą asertywność, zwłaszcza w stosunku do Chin oraz Korei Północnej. Niedługo przed wyborami premier wywołała zresztą furię tych ostatnich, głośno przyznając, że w przypadku chińskiej agresji zbrojnej na Tajwan Cesarstwo Wschodzącego Słońca byłoby gotowe przyjść temu ostatniemu z pomocą. Premier ma także plan działań w obszarze społecznym, w tym zwłaszcza walki z kryzysem demograficznym, stanowiącym długofalowo ogromne wyzwanie dla kraju.
Wschodzące słońce (na rynkach)
W odniesieniu do kwestii ekonomii natomiast rezultat wyborów okazał się być źródłem optymizmu na rynkach. Indeks Nikkei 225 spodziewa się znaczących wzrostów dzięki m.in. planowanym stymulantom fiskalnym, w tym cięciom podatku VAT na żywność do 8 proc. W myśl programu LDP Japonia ma pracować nad samodzielnością energetyczną oraz kłaść zwiększony nacisk na innowacje technologiczne, Na planach rządu zyskać mają zwłaszcza sektor obronny, energetyki jądrowej, AI oraz półprzewodników, które doczekać się mogą nowej rzeki inwestycji i dostępu do zapewnionego przez zwiększone wydatki państwowe kapitału.
Zarazem – nie brak także obaw, zwłaszcza tych dotyczących deficytu budżetowego. Japonia ma najwyższy poziom długu publicznego wśród gospodarek rozwiniętych – co może nasilić presję cenową na obligacje rządowe (JGB), podnosząc ich rentowności. Jen, osłabiony do poziomu 157,22 wobec dolara, prawdopodobnie dalej spadnie, co wspiera eksporterów, lecz grozi koniecznością podejmowania interwencji walutowych przy progu 160 JPY/USD. To źródło bolączek dla Banku Japonii, planowane przez który podwyżki stóp procentowych (25 pb do kwietnia) mogą nie korespondować z ekspansywnymi planami fiskalnymi rządu.
