Wojna uderza w miliardy ludzi. Prosty produkt zaczyna gwałtownie drożeć

Wojna uderza w miliardy ludzi. Prosty produkt zaczyna gwałtownie drożeć

Konflikty rzadko kończą się na frontach, w okopach czy na linii obrony przeciwlotniczej. Praktycznie zawsze ich prawdziwe odbicie widać dopiero w gospodarce, niekiedy w najmniej oczywistych miejscach. Najnowszy przykład? Rynek wody butelkowanej w Indiach, który zaczyna coraz mocniej odczuwać konsekwencje napięć na Bliskim Wschodzie. To jeden z największych marketów świata, wart około 5 miliardów dolarów rocznie. Teraz jednak branża zaczyna mierzyć się z rosnącymi kosztami produkcji. Powód jest prosty: drożeją surowce powiązane z ropą naftową.

Plastik drożeje razem z ropą

Butelki na wodę produkowane są z tworzyw sztucznych powstających z ropy. Gdy cena ropy rośnie – automatycznie rosną koszty plastiku. Naturalna kolej rzeczy. Według przedstawicieli branży koszt polimerów wykorzystywanych do produkcji butelek wzrósł nawet o 50%, osiągając poziom około 170 rupii za kilogram. Jeszcze większy szok dotyczy nakrętek. Ich ceny w niektórych przypadkach ponad się podwoiły.

Drożeją także inne elementy opakowania: etykiety, kartony transportowe czy taśmy klejące. Cały łańcuch produkcyjny zaczyna więc uginać się pod presją. Niektóre marki zaczynają podnosić ceny jeszcze mocniej. Firma Aava, sprzedająca wodę mineralną z regionu Aravalli, zwiększyła ceny dla resellerów aż o 18%.

Najciekawszy jest jednak rozwój segmentu premium. W Indiach szybko rośnie rynek naturalnych wód mineralnych, który jeszcze kilka lat temu był niszą. Według danych Euromonitor udział tego segmentu w całym rynku wody butelkowanej wzrósł z 1% w 2021 roku do około 8% obecnie. To około 400 milionów dolarów rocznie.

Wojna dociera do codzienności milionów

Historia rynku wody w Indiach pokazuje coś jeszcze. Globalne konflikty coraz częściej wpływają na produkty, które wydają się całkowicie od nich oderwane. Najpierw rosną ceny ropy. Potem drożeje plastik. A na końcu zwykła butelka wody, którą każdego dnia kupują miliony ludzi.

To klasyczny efekt domina, który zaczyna się tysiące kilometrów dalej, ale ostatecznie dociera do portfeli konsumentów.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!