Włoski dom mody Zegna: „Popyt na dobra luksusowe spadnie”. Bliski Wschód odwraca trendy?
Jeszcze na przełomie 2025 i 2026 roku pojawiały się sygnały stabilizacji – sprzedaż zaczynała odbijać, a klienci wracali do butików. Dziś ten obraz znów się komplikuje. Włoski dom mody Ermenegildo Zegna w komentarzu dla Bloomberga otwarcie przyznaje, że trwający od trzech tygodni konflikt na Bliskim Wschodzie znacząco ograniczył widoczność przyszłego popytu.
Jak podkreśla prezes wykonawczy Gildo Zegna, trudno dziś przewidzieć rozwój sytuacji w regionie. Firma zaznacza jednak, że poza nim – w Chinach, Stanach Zjednoczonych i Europie popyt pozostaje relatywnie stabilny. Co więcej, sprzedaż bezpośrednia do klientów w pierwszym kwartale 2026 roku jest wyższa niż w czwartym kwartale 2025, choć spółka nie podaje szczegółowych prognoz na cały rok.
Priorytetem pozostają cele na 2027 rok, które (jak przyznaje zarząd) mogą zostać skorygowane w zależności od długości konfliktu. Bliski Wschód odpowiada za około 6 do 7% sprzedaży Zegny. Po początkowych zakłóceniach wszystkie sklepy w regionie ponownie działają, choć sytuacja pozostaje dynamiczna. Jednocześnie firma uważa, że jako marka z segmentu high-end ma w regionie przewagę konkurencyjną i większą odporność niż część rywali.
Niepewność uderza w wyniki i nastroje
Konflikt już odbija się na wycenach. Akcje Zegny notowane w Nowym Jorku spadły o 18% odkąd 28 lutego Stany Zjednoczone i Izrael przeprowadziły ataki na Iran. Według analityków Morgan Stanley spółka należy do grupy marek szczególnie narażonych na rynek Bliskiego Wschodu.
Dodatkowym obciążeniem dla wyników jest sytuacja detalisty Saks Global Enterprises, który w styczniu złożył wniosek o ochronę przed upadłością (Chapter 11). Straty na należnościach handlowych związanych z Saks obniżyły skorygowany EBIT Zegny za 2025 rok o 10 mln euro… Do 163 mln euro, wobec 184 mln euro rok wcześniej.
Mimo to firma wznowiła dostawy kolekcji wiosna. Lato do sieci trafi jeszcze w pierwszym kwartale. Sam detalista deklaruje, że dysponuje wystarczającą płynnością do dalszego prowadzenia działalności, choć planuje zamknięcie części sklepów. W styczniu Saks informował, że jest winien Zegnie około 26,3 mln dolarów.
Gospodarka zaczyna odczuwać skutki wojny, wczoraj pisaliśmy o komentarzach Ryanair: https://bithub.pl/gospodarka/ceny-biletow-lotniczych-w-2026-oszaleja-ceo-ryanair-nieuchronny-wzrost/
UBS ostrzega
Szerzej patrząc, nastroje wokół całego sektora luksusowego są wyraźnie pogorszone. Analitycy UBS wskazują, że są one najgorsze od kilku lat. Indeks spółek luksusowych spadł od początku roku o około 17%, zbliżając się do poziomów z kwietnia 2025, gdy Donald Trump zapowiedział wprowadzenie ceł importowych. Jednocześnie sektor notowany jest obecnie z dyskontem względem swoich 5- i 15-letnich średnich w relacji do indeksu MSCI Europe.
Eksperci UBS podkreślają, że wcześniejsze oznaki stabilizacji zostały zastąpione obawami o wpływ geopolityki na wyniki firm. Wzrost cen energii i spadek zaufania konsumentów mogą ograniczyć popyt na dobra luksusowe. Utrzymująca się niepewność może prowadzić do kolejnych rewizji prognoz w dół. Jednocześnie bank zauważa, że tak pesymistyczne nastroje zostawiają przestrzeń do pozytywnych zaskoczeń.
Między selektywnością inwestorów a ryzykiem makro
W obliczu napięć inwestorzy stają się bardziej wybredni. Część z nich kieruje kapitał w stronę bardziej odpornych marek, takich jak Hermès czy Ferrari. Inni szukają okazji w spółkach liczących na odbicie, jak Kering (właściciel Gucci) czy Burberry. Bliski Wschód pozostaje przy tym kluczowym, ale ryzykownym rynkiem. To najszybciej rosnący region dla branży luksusowe. Jednak jego perspektywy są dziś obarczone dużą niepewnością.
Ekonomiści Goldman Sachs ostrzegają, że jeśli konflikt w Iranie potrwa co najmniej do końca kwietnia, PKB Kataru i Kuwejtu może spaść nawet o 14% w tym roku, a gospodarka Arabii Saudyjskiej również odczuje wyraźne spowolnienie. W tej sytuacji Zegna deklaruje utrzymanie globalnych wydatków inwestycyjnych i marketingowych, z możliwością ich regionalnego dostosowania w zależności od siły popytu.
To podejście coraz częściej widać w całej branży: mniej agresywnej ekspansji, więcej elastyczności. Rynek luksusu nie traci fundamentów, ale wchodzi w fazę zwiększonej ostrożności. Dla marek oznacza to konieczność szybkiego reagowania na zmieniające się warunki, a dla inwestorów – jeszcze większą selektywność i cierpliwość.
