Wielka czystka u Zuckerberga. Meta wyrzuci na bruk co piątego pracownika przez koszty AI

Wielka czystka u Zuckerberga. Meta wyrzuci na bruk co piątego pracownika przez koszty AI

Gigant technologiczny Meta szykuje się do przeprowadzenia najbardziej radykalnej restrukturyzacji w swojej dotychczasowej historii, która może doprowadzić do zwolnienia ponad 20 proc. ogółu zatrudnionych pracowników.

Decyzja ta jest bezpośrednim następstwem gigantycznych kosztów, jakie korporacja ponosi w związku z rozbudową infrastruktury sztucznej inteligencji, na którą planuje wydać do 2028 roku kwotę rzędu 600 mld USD. Trzy niezależne źródła zbliżone do sprawy potwierdziły, że kadra zarządzająca otrzymała już wytyczne dotyczące przygotowania planów redukcji etatów, choć dokładna data ogłoszenia tych zmian nie została jeszcze sformalizowana. Rzecznik firmy Andy Stone określił te doniesienia jako spekulacyjne, jednak wewnątrz organizacji nastroje są wyjątkowo napięte.

Jeśli plany te zostaną wdrożone w pełnym wymiarze, pracę może stracić ponad 15 000 osób, biorąc pod uwagę, że na koniec ubiegłego roku Meta zatrudniała blisko 79 000 pracowników. Sytuacja ta przypomina okres przełomu 2022 i 2023 roku, kiedy Mark Zuckerberg ogłosił tak zwany rok efektywności, co poskutkowało pożegnaniem się z 21 000 specjalistów w dwóch falach zwolnień. Obecna strategia zakłada, że zaawansowane systemy sztucznej inteligencji pozwolą na realizację projektów, które dawniej wymagały całych zespołów, przez pojedyncze, utalentowane osoby wspierane przez algorytmy. Eksperci rynkowi zauważają, że Meta staje się zakładnikiem własnych ambicji w wyścigu zbrojeń o dominację w sektorze superinteligencji. Jak zauważył jeden z analityków, Meta musi agresywnie ciąć koszty operacyjne, aby sfinansować bezprecedensowe zakupy mocy obliczeniowej, co widać po ostatnich przejęciach chińskiego startupu Manus za 2 mld USD oraz platformy Moltbook.

Nowa strategia Zuckerberga kontra rzeczywistość rynkowa

Mimo że Mark Zuckerberg publicznie deklaruje wiarę w przełomowe możliwości generatywnej sztucznej inteligencji, rzeczywistość projektowa wewnątrz Meta Labs wydaje się znacznie bardziej skomplikowana. Firma boryka się z problemami technicznymi swoich modeli językowych, co doprowadziło między innymi do porzucenia prac nad największą wersją modelu Llama 4 o nazwie Behemoth. Wewnątrz firmy powołano specjalny zespół do spraw superinteligencji, który ma za zadanie odzyskać zaufanie inwestorów poprzez rozwój nowego modelu Avocado, jednak wstępne raporty o jego wydajności są poniżej oczekiwań. Skala wydatków inwestycyjnych jest oszałamiająca, ponieważ spółka prognozuje wydatki na centra danych w samym tylko 2025 roku na poziomie od 66 mld USD do 72 mld USD. Inwestorzy z jednej strony doceniają determinację w budowaniu przewagi technologicznej, ale z drugiej obawiają się o płynność finansową przy tak drastycznym wzroście wydatków kapitałowych. Niektórzy komentatorzy sugerują, że zwolnienia są cyniczną próbą podbicia kursu akcji poprzez wykazanie rzekomej poprawy marży operacyjnej dzięki automatyzacji. Wiele osób uważa, że Meta próbuje po prostu ukryć spadki przychodów z tradycyjnych reklam poprzez pompowanie narracji o efektywności AI, podczas gdy faktycznie po prostu pozbywa się drogich w utrzymaniu ludzi. Wzrost wydatków na badania i rozwój wyniósł w ubiegłym roku ponad 20 proc., osiągając poziom 48,45 mld USD, co przy jednoczesnych zwolnieniach tworzy paradoksalny obraz firmy, która zwalnia tysiące ludzi, by móc zatrudnić kilkuset ekspertów od głębokiego uczenia za astronomiczne pensje.

Przyszłość pracy w dobie dominacji algorytmów

Transformacja Meta wpisuje się w szerszy trend widoczny wśród amerykańskich gigantów technologicznych, gdzie sztuczna inteligencja przestaje być tylko nowinką, a staje się pretekstem do masowej optymalizacji zatrudnienia. Podobne kroki podjęły już inne firmy, jak choćby Amazon, który pożegnał 16 000 pracowników, czy Block zarządzany przez Jacka Dorseya, gdzie zredukowano niemal połowę kadry. Zuckerberg wierzy, że wdrożenie narzędzi AI pozwoli na całkowitą zmianę struktury organizacyjnej, gdzie płaskie hierarchie i mniejsze, bardziej obciążone zadaniami zespoły będą działać szybciej i sprawniej.

Wewnętrzne notatki sugerują, że celem jest redukcja liczby osób zaangażowanych w procesy decyzyjne, co ma zwiększyć osobistą odpowiedzialność każdego pracownika za dany produkt. Krytycy wskazują jednak, że tak gwałtowna zmiana może doprowadzić do utraty kluczowych talentów i destabilizacji kultury korporacyjnej, co w dłuższej perspektywie zaszkodzi innowacyjności. Na rynku kryptowalut i nowoczesnych technologii ruchy te są bacznie obserwowane, gdyż Meta posiada jedne z największych zasobów infrastrukturalnych na świecie, dysponując ponad 1,3 mln jednostek GPU. Wielu obserwatorów zastanawia się, czy tak ogromna koncentracja mocy obliczeniowej nie wpłynie na ekosystemy zdecentralizowane, zwłaszcza że Meta coraz śmielej zagląda w stronę rozwiązań, które mogłyby konkurować z projektami opartymi na Bitcoin lub sieci Ethereum. Warto zauważyć, że firma wciąż deklaruje chęć bycia liderem w dziedzinie superinteligencji, co ma być fundamentem przyszłego wzrostu wartości spółki na giełdzie. Ostateczny wynik tego ryzykownego eksperymentu zadecyduje nie tylko o przyszłości imperium Zuckerberga, ale może również wyznaczyć nowy standard zarządzania w całej dolinie krzemowej, gdzie człowiek staje się jedynie dodatkiem do coraz potężniejszych maszyn.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz