We Francji zaczyna brakować paliwa. Europę czeka powtórka z lockdownu?
Komercyjne zapasy paliw na świecie spadają od ponad sześciu miesięcy, a możliwości dalszego uwalniania ropy ze strategicznych rezerw są coraz bardziej ograniczone. Kryzys zaczyna boleśnie odczuwać Francja, gdzie zaczyna brakować paliw. Według danych rządowych ok. 11% francuskich stacji paliw w całym kraju nie ma benzyny lub oleju napędowego. Największe niedobory występują w regionach: Grand Est, gdzie paliwa brakuje na 16% stacji, ale dwucyfrowe „braki” występują też Pays de la Loire 15%, Oksytania 14% oraz Centre-Val de Loire 13%. W związku z pogarszającą się sytuacją prezydent Emmanuel Macron zwołał nadzwyczajne posiedzenie.
Kierownictwo największych amerykańskich firm nafotwych m.in. ExxonMobil, ConocoPhillips czy Chevronu już w marcu ostrzegało amerykańską administrację, że zamknięcie Cieśniny Ormuz może ostatecznie doprowadzić do niedoborów produktów rafineryjnych. Spółki te zakładały wówczas, że zapasy, rezerwy strategiczne i alternatywne trasy eksportowe mogą przez pewien czas łagodzić skutki kryzysu, ale te możliwości są ograniczone. Teraz idziemy krok dalej.
Wraz z przedłużaniem się konfliktu przewagę mogą zyskiwać strony gotowe zaakceptować długotrwałe koszty gospodarcze. Sytuacja zaczyna przypominać covidowy kryzys, gdy świat „stanął w miejscu” przez zaburzenia w łańcuchach dostaw. Jeśli globalne rafinerie staną, przyszłość może okazać się całkiem podobna. Trudno ocenić skalę kryzysu, a naiwnym byłoby dziś sądzić, że nie nadejdzie.
Rekordowe ceny i problem z dostępnością paliwa
Ceny diesla w Europie znalazły się bardzo blisko historycznego rekordu. Olej napędowy kosztuje już ok. 2,40 euro za litr. Także w Stanach Zjednoczonych diesel ustanowił już nowy szczyt: cena sięgnęła w ubiegłym tygodniu 6,40 USD za galon. Benzyna również ponownie drożeje i kosztuje około 4,3 USD za galon, choć latem jej cena spadła poniżej 4 USD. Amerykańska ropa West Texas Intermediate podrożała w ciągu ostatnich trzech tygodni o około 20% i kosztuje ponad 100 USD za baryłkę.
Co ciekawe wg. danych CENTCOM przepływy ropy i LNG przez Cieśninę Ormuz wzrosły do najwyższego poziomu od marca, a wzrost ruchu tankowców ma być efektem amerykańskich operacji rozminowywania oraz ochrony morskiej, które poprawiły bezpieczeństwo żeglugi przez cieśninę. To jednak nie wystarczy, bo wg. Bloomberga Arabia Saudyjska wstrzymała wszystkie dostawy ropy do Europy zaplanowane na przyszły miesiąc.
Zestaw wielu informacji pokazuje jednocześnie przeciwstawne procesy: ruch przez Ormuz powoli ię odbudowuje, ale Europa nadal mierzy się z napiętą podażą paliw i bardzo wysokimi cenami diesla. Problem mają przede wszystkim rafinerie. Kierownictwo największych amerykańskich firm naftowych uważa, że scenariusz, przed którym branża ostrzegała od dawna, właśnie się materializuje. Jak on wygląda? Badzo źle.
Zapasy paliw maleją, zebrane rezerwy coraz słabiej amortyzują szoki, a kolejne ataki na infrastrukturę energetyczną Bliskiego Wschodu ograniczają dostępność surowca. Ostatnim ciosem był atak na saudyjski rurociąg East-West, czyli kluczową trasę umożliwiającą eksport ropy z pominięciem Cieśniny Ormuz. Samo to mogło wyłączyć z rynku co najmniej 2,5 mln baryłek dziennie. Różnego typu mechanizmy, które wcześniej ograniczały ryzyko niedoborów i gwałtownych wzrostów cen, zostały w dużej mierze wykorzystane. Tak więc nie tylko Europa, ale i świat zmierzają w kierunku paliwowego kryzysu, którego skalę dziś trudno ocenić.
Diesela brakuje, a Chiny windują ceny
Sytuacja na rynku diesla jest szczególnie trudna z powodu wyłączeń rafinerii, naco wplywają zarówno Bliski Wschód, jak i coraz trudniejsza sytuacja w Rosji. Popyt na diesla dodatkowo rośnie wraz z rozpoczęciem sezonu żniw, gdy rolnicy zwiększają zużycie maszyn. Dla problemu diesla nie ma prostego, ani tym bardziej szybkiego rozwiązania. Wysokie ceny w końcu zaczną ograniczać zużycie i realnie wpływać na wybory konsumentów. Taki scenariusz mógłby źle wpłynąć też na światowe giełdy i wyceny akcji.
Waszyngton próbuje zwiększyć produkcję ropy w Wenezueli oraz poprawić zdolności przerobowe rafinerii w USA. Jednak nie jest to sytuacja, którą można rozwiązać w parę miesięcy czy nawet kwartałów. Amerykański sekretarz spraw wewnętrznych Doug Burgum odrzucił spekulacje, że Waszyngton poważnie rozważa czasowy zakaz eksportu amerykańskich paliw, w tym diesla.
Zamiast tego przekazał, że administracja zrobi „wszystko, co może obniżyć ceny na rynku krajowym, ale chce unikać pochopnych decyzji”. Stany Zjednoczone są jednak w zupełnie innej pozycji, niż Europa, ponieważ są producentem netto. W skrajnym scenariuszu przekierują dostawy na rynek wewnętrzny. Na Starym Kontynencie sprawa nie jest tak oczywista.
A to nie koniec problemów, bo do presji na ceny ropy dokładają się również Chiny, które jako największy importer ropy na świecie ponownie ruszyły na zakupy. Stało się to po tym, jak przez wiele miesięcy w dużym stopniu korzystały z własnych rezerw. Wygląda na to, że kryzys szybko nie minie, a każdy kolejny tydzień może „zdejmować” dostępność paliw na europejskim rynku zbytu.