W UE zaczyna się racjonowanie paliwa. Pierwszy kraj wprowadził limity

W UE zaczyna się racjonowanie paliwa. Pierwszy kraj wprowadził limity

Efekty bliskowschodniej wojny coraz mocniej dają się odczuć na Starym Kontynencie. Słowenia jako pierwsze państwo członkowskie Unii Europejskiej wprowadziła formalne limity na zakup paliwa na stacjach benzynowych. Zgodnie z regulacjami prywatni kierowcy mogą tankować maksymalnie 50 litrów na dobę, natomiast przedsiębiorstwa i rolnicy – do 200 litrów.

Ograniczenia są egzekwowane bezpośrednio przez personel stacji, który ma obowiązek weryfikacji i przestrzegania kwot. Jednocześnie władze zalecają stosowanie ostrzejszych limitów wobec pojazdów z zagranicznymi tablicami rejestracyjnymi. Decyzja weszła bowiem w życie w odpowiedzi na lokalne braki, wywołane falą turystyki paliwowej z Austrii. Kierowcy z tego kraju masowo korzystają z niższych cen paliwa w Słowenii, co doprowadziło do kolejek i okresowego wyczerpania zapasów na stacjach przygranicznych, w tym szczególnie w okolicach Sentilj.

Mimo że rząd w Lublanie deklaruje pełne zapełnienie krajowych magazynów, deklaracje rządowe jak zwykle nie w pełni korespondują z praktyczną rzeczywistością i lokalnych użytkowników już dotykają niedobory. Słowenia reguluje maksymalne ceny paliwa – na poziomie 1,47 euro za litr benzyny Euro-super 95 oraz 1,53 euro za litr oleju napędowego, z zaplanowaną podwyżką we wtorek. W Austrii ceny sięgają odpowiednio 1,80 euro i 2,00 euro za litr. Zachęty dla kierowców z tego kraju są więc oczywiste – i to nie tylko w odniesieniu do Słowenii. Węgierska grupa MOL już wcześniej wprowadziła limit 30 litrów na transakcję – jeszcze przed słoweńskimi ograniczeniami.

Wojny „lubią” drogie paliwa

Przyczyną kryzysu są oczywiście zakłócenia w globalnych dostawach energii wywołane konfliktem na Bliskim Wschodzie. Uderzenia USA i Izraela na Iran, rozpoczęte 28 lutego, i następująca w kolejnych tygodniach wymiana ciosów lotniczych, rakietowych i dronowych, zaowocowały między innymi blokadą drogi morskiej przez cieśninę Ormuz. Szlak ten odpowiada za tranzyt około 20 proc. światowej produkcji ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego. Międzynarodowa Agencja Energetyczna kwalifikuje obecną sytuację jako najpoważniejsze zakłócenie na rynkach energii od embarga naftowego 1973 roku.

W Unii Europejskiej skutki blokady Ormuz są widoczne szczególnie w sektorze lotniczym, ze względu na fakt, że około połowa importowanego paliwa lotniczego sprowadzana jest tankowcami płynącymi tym szlakiem. Słowenia jest jedynym krajem UE, który zareagował bezpośrednim racjonowaniem. Pozostałe państwa członkowskie odnotowują wyłącznie wzrost cen i presję na zapasy, bez wprowadzenia kwot – jeszcze. Dynamika na rynku paliwa na terenach przygranicznych sugeruje bowiem, że bez limitów popyt zagraniczny może doprowadzić do głębszego lokalnego deficytu także i gdzie indziej.

Wprowadzenie ograniczeń w Słowenii stanowi pierwszy udokumentowany przypadek kwotowania paliw w UE w bieżącym cyklu kryzysowym. Inne kraje unijne oficjalnie „monitorują sytuację” pod kątem ewentualnych dalszych restrykcji w dostawach wynikających z utrzymującej się blokady strategicznego szlaku morskiego – w istocie jednak niewiele z tego „monitorowania” w praktyce wychodzi. Z pewnością zaś nie sposób tego odczuć na stacjach benzynowych.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!