USA uderzą sankcjami w Chiny i Iran? Znamy datę ogłoszenia

USA uderzą sankcjami w Chiny i Iran? Znamy datę ogłoszenia

Kryzys wokół Iranu wchodzi w fazę, w której największym problemem rynku energii przestaje być sama cena ropy. W piątek Brent zakończył handel przy 94,39 USD za baryłkę, zyskując ponad 6% w tydzień, podczas gdy ruch statków przez cieśninę Ormuz pozostawał dramatycznie ograniczony. Jeszcze groźniej wygląda jednak sytuacja w rafineriach: ubytki mocy w Zatoce Perskiej i Rosji podbijają ceny diesla i benzyny szybciej niż samego surowca.

Najważniejsze fakty

  • Brent zakończył piątek przy 94,5 USD, a WTI przy 87 USD za baryłkę.
  • W czwartek przez Ormuz przepłynęło tylko siedem statków towarowych i żaden duży tankowiec czy statek z LNG,
  • USA mają 24 sierpnia ogłosić nowe sankcje wobec Iranu – mogą uderzyć również w partnerów handlowych, w tym Chiny.

Nowe sankcje mogą wciągnąć w konflikt również Chiny

Waszyngton ma w poniedziałek ogłosić kolejny pakiet sankcji przeciwko Iranowi. Według Reutersa działania mogą objąć również podmioty współpracujące z Teheranem, w tym partnerów z Chin, jednego z najważniejszych kierunków dla irańskiego handlu. To zmienia konflikt energetyczny w problem handlowy o znacznie większym zasięgu.

Jeśli sankcje zostaną mocno egzekwowane, rynek może stracić część przepływów, które dotąd omijały formalne ograniczenia. Jeśli egzekwowanie będzie słabe, Teheran zachowa przychody i narzędzie nacisku na Ormuz. Oba scenariusze są dla rynku niewygodne. Różnią się tylko kanałem transmisji.

Więc inwestorzy powinni patrzeć nie tylko na Brent. Znacznie więcej może powiedzieć zachowanie marż rafineryjnych, cen diesla, stawek frachtowych i liczby tankowców przechodzących przez Ormuz. Ropa po 95 USD jest problemem. Paliwo, którego fizycznie zaczyna brakować, jest problemem o poziom wyżej.

Rynek ropy żyje dziś przepustowością Ormuzu

Przed rozpoczęciem wojny w lutym przez cieśninę Ormuz przechodziło blisko 20% światowych dostaw ropy i skroplonego gazu ziemnego. W czwartek Kpler naliczył zaledwie siedem statków przewożących surowce, połowę mniej niż dzień wcześniej. W grupie nie było ani supertankowców VLCC, ani metanowców LNG. To nie jest normalny handel.

Iran nadal wykorzystuje kontrolę nad przeprawą jako narzędzie nacisku, grożąc atakami na jednostki przechodzące bez zgody Teheranu. USA twierdzą, że szlak pozostaje otwarty, ale zachowanie armatorów mówi więcej niż deklaracje polityków. Ubezpieczenie, ryzyko ataku i możliwość utraty statku ważą dziś tyle samo co cena samego ładunku.

Czy rynek panikuje? Jeszcze nie. Brent nadal znajduje się poniżej 100 USD, co pokazuje, że inwestorzy zakładają częściowe obchodzenie blokady, wykorzystanie zapasów i alternatywnych tras. Ale margines bezpieczeństwa znika, a każdy kolejny incydent może gwałtownie podbić premię geopolityczną.

Prawdziwy problem siedzi w rafineriach

Najbardziej niebezpieczny element tej historii znajduje się po przerobie baryłki. Według analizy Reutersa ponad 20% z około 9,6 mln baryłek dziennych mocy rafineryjnych Bliskiego Wschodu pozostaje wyłączone, a rosyjski przerób został dodatkowo mocno ograniczony przez ukraińskie ataki. To tworzy niedobór gotowych paliw, którego nie da się łatwo zasypać samym zwiększeniem wydobycia.

Europejski diesel podrożał od lutego o ponad 70%, a amerykańska benzyna o około 60%. To właśnie dlatego obecny szok może być bardziej dokuczliwy dla konsumenta niż zwykły skok notowań ropy. Rafineria jest wąskim gardłem. Baryłka może istnieć, ale jeśli nie da się jej szybko przerobić, kierowca i przemysł płacą więcej.

I tu wraca inflacja. W lipcu amerykański CPI wzrósł do 3,4%, a inflacja w strefie euro do 2,9%, przy rosnącej presji energii. Jeśli paliwa pozostaną drogie jesienią, banki centralne dostaną problem podażowy, którego wyższą stopą procentową właściwie nie da się usunąć. Mogą tylko tłumić popyt.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Dodaj nas jako preferowane źródło i bądź na bieżąco!