USA ma problem: coraz mniej Amerykanów pracuje i nie ma na to rady. Niezauważalny kryzys?
Amerykańska gospodarka łamie jedną z najważniejszych historycznych zależności między rynkiem pracy a giełdą. Mimo że indeksy na Wall Street pozostają blisko rekordów, udział pracujących Amerykanów w całej populacji wciąż spada. To sytuacja nietypowa, bo historycznie wskaźnik zatrudnienia do populacji zwykle odbijał około rok po ważnym dołku giełdowym. Tym razem tak się nie dzieje
Rynek pracy przestał zachowywać się „normalnie”
Problemem nie jest brak miejsc pracy, ale gigantyczna zmiana demograficzna związana z odchodzeniem pokolenia tzw. „Baby Boomers” na emeryturę. Innymi słowy: Ameryka nie tyle traci pracowników przez kryzys, co po prostu starzeje się szybciej, niż pesymiści mogliby sobie wyobraić. Historycznie amerykański rynek pracy miał dość przewidywalny rytm względem giełdy. Po dużych dołkach na rynku akcji wskaźnik tzw. employment-to-population ratio, czyli udział pracujących osób w całej populacji … Zwykle osiągał minimum mniej więcej rok później. Ostatni ważny dołek giełdowy przypadł na wrzesień 2022 roku.
Zgodnie z historycznym schematem wskaźnik zatrudnienia powinien był odbić około września 2023 roku. Tymczasem nadal spada. To szczególnie ciekawe, ponieważ klasyczna stopa bezrobocia nie pokazuje dużego pogorszenia. Bezrobocie przez cały ten okres utrzymywało się mniej więcej między wysokimi 3% a niskimi 4%. Problem więc nie polega na tym, że Amerykanie nie mogą znaleźć pracy, tylko coraz więcej osób po prostu opuszcza rynek pracy na stałe. Pozostaje mieć nadzieję, że „produktywność AI” i robotów doskonale ich zastąpi.
Baby Boomers zmieniają całą strukturę gospodarki
Źródłem tej zmiany jest pokolenie Baby Boomers – gigantyczna generacja Amerykanów urodzonych po II wojnie światowej, między 1946 a 1964 rokiem. Według danych spisu z 2020 roku grupa ta liczyła około 73,5 mln osób, czyli aż 22% całej populacji USA. Dziś Boomersi mają od 62 do 80 lat i masowo przechodzą na emeryturę.
Co ważne, struktura tego pokolenia jest przesunięta w stronę późniejszych roczników. Szczyt liczby urodzeń przypadł na rok 1960. Osoby z tego rocznika właśnie osiągają pełny wiek emerytalny Social Security – 66 lat i 10 miesięcy. To oznacza, że największa fala wyjść z rynku pracy prawdopodobnie dopiero nabiera rozpędu.

Dlaczego to tak ważne dla rynku akcji?
Przez lata rynek skupiał się głównie na wpływie Boomersów jako konsumentów i inwestorów. Teraz coraz większym problemem staje się fakt, że ta grupa zaczyna przechodzić z fazy budowania majątku do fazy jego konsumowania.
To fundamentalna zmiana dla całego systemu finansowego. Przez dekady Boomersi regularnie pompowali kapitał do funduszy emerytalnych, akcji i rynku nieruchomości. Teraz coraz częściej będą sprzedawać aktywa, aby finansować życie na emeryturze.
Jak na razie problem został częściowo zamaskowany przez gigantyczny wzrost cen aktywów i politykę Fedu. Autor analizy zwraca uwagę, że obecna hossa była wspierana przez kolejne fale luzowania monetarnego i utrzymywanie wysokich wycen akcji. W praktyce wzrost rynku pomagał amortyzować sprzedaż akcji przez starsze pokolenie.

Prawdziwy problem może pojawić się podczas bessy
Największe ryzyko pojawia się w scenariuszu większego spadku na giełdzie. Jeśli rynek akcji wszedłby w głębszą bessę dokładnie w momencie nasilającej się fali emerytur, Boomersi mogliby zostać zmuszeni do jeszcze szybszego upłynniania swoich portfeli inwestycyjnych. To mogłoby stworzyć bardzo niebezpieczny mechanizm:
- spadające ceny akcji
- większa sprzedaż aktywów przez emerytów
- dalsza presja na rynek
- jeszcze większe uszczuplanie kapitału emerytalnego
Tego typu procesy demograficzne działają bardzo powoli, ale właśnie dlatego bywają tak potężne. Rynek często ignoruje je przez lata, aż nagle zaczynają wpływać jednocześnie na wzrost gospodarczy, wydatki państwa i zachowanie inwestorów.
To nie jest jednorazowy problem. Demografia wróci za 30 lat
Najciekawsze jest jednak to, że cały proces może powtórzyć się ponownie w przyszłości. Autor zwraca uwagę na tzw. „echo boom” tj. dzieci Boomersów, których szczyt urodzeń przypadł około 1990 roku. Za mniej więcej trzy dekady ta grupa również zacznie przechodzić na emeryturę, ponownie wywierając presję na rynek pracy i system emerytalny.
Dzisiejszy problem nie jest więc zwykłym cyklicznym spowolnieniem. To raczej początek wieloletniej zmiany strukturalnej, w której demografia zaczyna coraz mocniej dominować nad klasycznymi zależnościami gospodarczymi. Nastroje gospodarstw domowych w USA spadają – opisaliśmy to w artykule Z ostatniej chwili: Zaufanie konsumentów w USA spada, a na Wall Street trwa euforia. Co się dzieje?
