USA kontynuują wojnę handlową. Potężne cła dla kluczowej branży. Rynki w panice
Od kilku dni media i eksperci spekulowali o możliwych cłach, które USA mogą nałożyć na branżę motoryzacyjną. Niektórzy wskazywali, że mocarstwo ustali wysokość opłat nawet na poziomie 50%. Donald Trump właśnie ogłosił ostateczną decyzję. Nie jest tak drastyczna, jak przypuszczali eksperci, ale zapowiadane cła z pewnością narobią sporo zamieszania. Te działania dodatkowo wzmacniają niepokój i niepewność na rynkach finansowych.
Donald Trump zdecydował – 25% cła na auta spoza USA
Nie 50%, a 25% – tyle wyniosą cła na samochody, które nie są produkowane z USA. Donald Trump ogłosił decyzję, w kwestii, która od kilku dni była tematem licznych spekulacji ekspertów i mediów. Prezydent USA zapowiedział, że opłaty celne prawdopodobnie wejdą życie jeszcze przed 2 kwietnia.

Will Scharf, doradca Donalda Trumpa, doprecyzował, że 25% cła będą dotyczyć samochodów i lekkich ciężarówek wyprodukowanych poza granicami USA. Według szacunków ekspertów z Białego Domu opłata przyniesie ponad 100 miliardów dolarów rocznie do budżetu państwa.
Chociaż już od jakiegoś czasu było wiadomo, że USA zwiększą cła na zagraniczne auta, to giełdy zareagowały negatywnie na najnowsze doniesienia w tej sprawie. Kilka chwil po decyzji Trumpa, w notowaniach posesyjnych, akcje General Motors, Stellatnis oraz Forda spadły odpowiednio o 4%, 3% i 1%.
Wcześniej Donald Trump uspokajał, że nowe stawki ceł nie mają w nikogo uderzać i raczej będą łagodne. Z kolei Scott Bessent, sekretarz skarbu, zapowiedział, że państwa, w które uderzą nowe cła, mogą podjąć negocjacje, aby uniknąć ich wprowadzenia w zapowiedzianym terminie.
Wojna handlowa wprowadza niepokój na rynkach finansowych
Niewykluczone, że zdecydowane i kontrowersyjne decyzje Donalda Trumpa za jakiś czas przyniosą efekty i eksperci będą oceniać je inaczej. Jednak na ten moment powodują sporo zamieszania na giełdach. Rynek stał się niepewny i niespokojny.
Eksperci jako główną przyczynę obecnej sytuacji wskazują politykę celną administracji Donalda Trumpa. Tutaj sytuacja jest dynamiczna. Najpierw USA rozpoczęły ostrą wojnę handlową i nałożyły 25% cła m.in. na towary z Meksyku, Kanady. Kilka dni później rząd ogłosił, że USA jednak zawieszają cła importowe z Meksyku i Kanady na kolejny miesiąc.
Karoline Levitt, rzecznik Białego Domu, poinformowała, że decyzja została odroczona po rozmowach z premierem Kanady oraz przedstawicielami branży motoryzacyjnej. Jak przekazała Levitt, o odroczenie decyzji w sprawie ceł zabiegały takie podmioty jak Stellantis, General Motors oraz Ford.
Możliwe, że cła, które Trump ogłosił w środę, również będą negocjowane i decyzja zostanie odroczona lub zmieniona. Podobnie jak miało to miejsce kilka tygodni wcześniej.
Taka dynamika i polityczne gierki nie sprzyjają stabilizacji na giełdach. Kilka tygodni temu Glen Smith, dyrektor ds. inwestycji w GDS Wealth Management ocenił, że polityka USA wprowadza niepokój. W rozmowie z CNBC ekspert powiedział: „Rynek nie lubi zmian. Chociaż spodziewamy się, że rynek znajdzie oparcie i odzyska równowagę po wyprzedaży spowodowanej cłami, inwestorzy powinni przygotować się na dalsze wahania, dopóki te niepewności nie znikną”.