USA biorą na celownik irańskie tankowce. Eskalacja wraca?
Stany Zjednoczone ogłosiły, że nakładają nowe sankcje na irański sektor naftowy. Restrykcje wymierzone są w 14 statków z tzw. floty cieni, wykorzystywanych do pokątnego transportu irańskiej ropy i produktów petrochemicznych. Działania te dotknęły również 15 podmiotów gospodarczych zaangażowanych w handel tymi surowcami oraz dwie osoby fizyczne. Sankcje ogłoszono wkrótce po pierwszej rundzie pośrednich rozmów nuklearnych między USA a Iranem, przeprowadzonych w Omanie, co rodzi oczywiste pytania o przebieg tychże rozmów oraz potencjalną eskalację napięć w regionie Zatoki Perskiej.
W myśl oświadczenia Departamentu Stanu USA, celem tych środków jest ograniczenie dochodów Teheranu z eksportu ropy, które mają pozwalać mu na finansowanie destabilizujących działań na Bliskim Wschodzie (chodzi o wsparcie dla ugrupowań zbrojnych wchodzących w skład tzw. Osi Oporu, czyli Hezbollahu, Hutich czy milicji irackich i afgańskich), a także podtrzymywanie funkcjonowania reżimu w obliczu masowych, krwawych represji, za pomocą których Republika Islamska tłumi ogromne protesty społeczne, które wybuchły przeciw jej teokratyczno-policyjnemu reżimowi w styczniu.
Flota cieni, składająca się z tankowców o „zmiennej” tożsamości i banderach – najczęściej starych, wyeksploatowanych jednostek, których ewentualna utrata nie byłaby bardzo bolesna finansowo – i obsadzanych przez załogi o „elastycznym” podejściu do przepisów, umożliwia Iranowi omijanie wcześniejszych restrykcji, pozwalając na sprzedaż około 1,5 mln baryłek ropy dziennie, głównie do Chin. Nowe sankcje blokują te statki przed dostępem do amerykańskiego systemu finansowego i portów sojuszniczych, co wedle szacunków może zredukować irański eksport o kilkaset tysięcy baryłek.
Sankcje jako „dodatek” do dyskusji
Rozmowy w Omanie, mediowane przez sułtana Hajsama ibn Tarika as-Sa’ida, skupiają się (ku rozpaczy irańskiej opozycji) głównie na kwestiach nuklearnych. Pierwsza runda, z udziałem irańskiego ministra spraw zagranicznych Abbasa Araghchiego oraz wysłanników Donalda Trumpa, Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera, zakończyła się porozumieniem… dotyczącym zorganizowania drugiej rundy rozmów. Teheran dąży do uzgodnienia warunkó na bazie porozumienia z 2015 r. (JCPOA), ale odmawia zakończenia programu wzbogacania uranu, co pozostaje kluczowym punktem spornym.
Iran obstaje przy ograniczeniu dyskusji do aspektów nuklearnych, wykluczając negocjacje dotyczące arsenału konwencjonalnego, w szczególności rakiet balistycznych. Mimo ostrożnego optymizmu wyrażonego przez irańską agencję IRNA, obecność dowódcy CENTCOM admirała Brada Coopera w paralelnych spotkaniach budzi w Teheranie obawy o militaryzację rozmów. Ceny ropy na rynkach międzynarodowych zareagowały spadkiem o 1,2 proc., odzwierciedlając nadzieję na deeskalację, choć sankcje mogą prowokować irańską reakcję w postaci blokad cieśnin lub ataków proxy.
Nowe restrykcje nastąpiły przy tym w sytuacji, w której, dość niespodziewanie, to działania władz amerykańskich wywołały mały boom na irańską ropę – chodzi tu o przejęcie kontroli nad dostawami ropy z Wenezueli, dotychczas trafiających do Chin. Tymczasem w odniesieniu do Iranu strategia USA zakłada maksymalną presję i izolację ekonomiczną. Dotychczasowe sankcje zmniejszyły irański PKB o ok. 10 proc. od 2018 r., ale Teheran rozwija alternatywne kanały dostaw. Druga runda negocjacji, planowana na najbliższe dni, może pomóc wyklarować, czy nowe sankcje to typowa dla Trumpa zagrywka negocjacyjna, czy faktyczny krok ku eskalacji.
