UOKiK wszedł do biur Lidla i jego współpracowników. Podejrzenie o skandaliczne praktyki wobec pracowników

UOKiK wszedł do biur Lidla i jego współpracowników. Podejrzenie o skandaliczne praktyki wobec pracowników

Mogłoby się wydawać, że w obecnym staniem prawnym i zmianach jakie nastąpiły w ostatnich dekadach w prawie pracy, patologiczne zachowania pracodawców to rzadkość. Szczególnie jeśli chodzi o duże i powszechnie rozpoznawalne podmioty. Tymczasem UOKiK rozpoczął postępowanie przeciwko sieci Lidl i jej partnerom. Urząd sprawdza, czy nie doszło do zmowy między tymi podmiotami, która bezpośrednio uderzała w pracowników sieci.

UOKiK przeszkuje biura Lidla i jego współpracowników

Każdy kojarzy wizerunek janusza biznesu, który symbolizuje pazernego przedsiębiorcę, który wykorzystuje swoich pracowników do maksymalizacji zysków. Taki przedsiębiorca do realizacji swoich celów często posuwa się do praktyk powszechnie uznanych za patologiczne. Tymczasem okazuje się, że problemy mogą dotyczyć również dużych i znanych sieci.

UOKiK poinformował, że pracownicy urzędu za zgodą sądu i w asyście policji przeszukali biura Lidla oraz czterech firm przewozowych, które współpracują z siecią. Pracownicy urzędu sprawdzają, czy wymienione podmioty utrudniały swoim kierowcom zmianę pracy i tym samy „znacznie pogarszały warunki pracy”.

O zmowę na rynku podejrzane są Lidl oraz Omega Pilzno w Pilźnie, spółki z grupy Van Group (Van Cargo, Kurier w Łukowie, Podlasie w Łukowie), Firma Transportowo-Spedycyjna Zbigniew Ratajczak w Bogucinie oraz Dar-Pol Dariusz Kulesza w Ochudnie. To biurach tych firm UOKiK zorganizował przeszukania.

Tak mogły wyglądać nielegalne praktyki

Urząd podejrzewa, że wymienione firmy porozumiały się między sobą co do tego, że nie będą między sobą konkurować o pracowników, którzy są kierowcami. Istnieje podejrzenie, że w praktyce wspomniane podmioty nie zatrudniały kierowców swoich współpracowników. UOKiK ustala, czy Lidl nie stworzył mechanizmu, który umożliwia tego rodzaju nielegalne praktyki.

Jak wyjaśnia Tomasz Chrustny, prezes UOKiK: „Zmowy na rynku pracy są nie tylko naganne etycznie – są przede wszystkim nielegalne. W ich wyniku pracownicy nie mogą zmienić miejsca zatrudnienia, a pracodawcy nie muszą poprawiać warunków pracy, np. podwyższać wynagrodzenia czy przyznawać dodatkowych świadczeń. Podczas przeszukań w siedzibach Lidla i firm przewozowych zebraliśmy materiał dowodowy, który obecnie analizujemy„.

Kary mogą być ogromne

UOKiK podkreśla, że na ten moment postępowanie dotyczy sprawy, a nie konkretnych podmiotów. Jeśli podejrzenia się potwierdzą, urząd rozpocznie postępowanie przeciwko konkretnym firmom. Jak informuje urząd, za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję grozi kara finansowa w wysokości do 10 proc. obrotu przedsiębiorcy. Z kolei menadżerowie odpowiedzialni za zawarcie zmowy grozi kara do 2 mln zł.

W przypadku, gdy winny podejmie współpracę w charakterze świadka koronnego, może otrzymać mniejszą karę. W wyjątkowo przypadkach współpracujący może nawet uniknąć sankcji finansowych.

Więcej aktualnych wiadomości i ciekawostek gospodarczych:

Gospodarka reaguje na ostatnie zawirowania. Cisza przed burzą?

Dopiero zdali maturę, a już mają długi na prawie 100 mln złotych. „Finansowy falstart”

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!