Umowa USA z Iranem na stole? Ropa tanieje po negocjacjach w Genewie
Zakończyła się druga runda pośrednich rozmów nuklearnych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Islamską Republiką Iranu, prowadzonych w Szwajcarii za pośrednictwem Sułtanatu Omanu. Spotkanie odbyło się w budynku ambasady omańskiej w Genewie 17 lutego 2026 roku. Iran reprezentował minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi, USA – specjalni wysłannicy Steve Witkoff oraz Jared Kushner, a mediatorem był szef omańskiej dyplomacji Badr bin Hamad al-Busaidi.
Po zakończeniu rozmów Araghchi poinformował o osiągnięciu porozumienia co do głównych zasad przewodnich potencjalnego porozumienia, określając dyskusje jako „bardzo poważne” i wskazując, że „ścieżka do umowy została rozpoczęta”. Szef dyplomacji omańskiej potwierdził „dobry postęp” w identyfikacji wspólnych celów oraz kwestii technicznych, zaznaczając jednocześnie, że „pozostało jeszcze wiele pracy” i obie strony opuściły negocjacje z „jasnymi kolejnymi krokami”.
Strona amerykańska również sygnalizowała postęp, jakkolwiek bez podawania szczegółów. W ubiegłych dniach Donald Trump wysyłał sygnały sugerujące, że porozumienie jest możliwe. Z drugiej strony, nie brak także sygnałów przeciwnych. Wiceprezydent JD Vance miał być bardziej pesymistyczny i po ostatnich rozmowach zasugerował, że Iran nie jest gotów spełnić najważniejszych postulatów Trumpa. Natomiast rahbar Iranu (tj. najwyższy przywódca duchowo-polityczny i jego faktyczny władca), ajatollah Ali Chamenei, powtórzył dziś, że Iran nie zrezygnuje z dotychczasowej polityki bliskowschodniej.
Urok konwersacji
Rozmowy koncentrują się głównie, choć nie jedynie, na irańskim programie nuklearnym. Waszyngton domaga się całkowitego zaprzestania wzbogacania uranu (nawet do poziomu cywilnego 3,67 proc.), demontażu infrastruktury jądrowej (jak kaskady wirówek do wzbogacania czy zakłady produkcji ciężkiej wody). Co istotne, Amerykanie domagają się też, by Iran ograniczył produkcję uzbrojenia balistycznego oraz zaprzestania „eksportu rewolucji islamskiej” na Bliskim Wschodzie oraz wstrzymania wsparcia dla pro-irańskich ugrupowań zbrojnych w regionie należących do tzw. Osi Oporu.
Tymczasem Teheran ogranicza zakres negocjacji do kwestii nuklearnych i zniesienia sankcji gospodarczych, odrzucając rozszerzanie agendy. Mimo tych kwestii spornych, sam fakt, że strony rozmawiają, jak również najtrudniejsza od dekad sytuacja wewnętrzna, w jakiej znalazł się Iran, oraz masowe, krwawo tłumione protesty, sprawiają, że potencjał obecnych negocjacji szacuje się nieco bardziej optymistycznie niż poprzednich podejść do nich.
Iran a zagadnienie ropy
Bezpośrednio po spotkaniu notowania ropy naftowej wyraźnie spadły, odzwierciedlając zmniejszenie premii geopolitycznej. Brent potaniał o około 2 proc., osiągając poziomy dwutygodniowego minimum – około 67,20–67,60 dol. za baryłkę (spadek o 1,00–1,41 dol.). WTI zniżkował o 0,65–1,00 dol., oscylując wokół 62,20–62,70 dol. za baryłkę. Ruch ten nastąpił po wcześniejszym wzroście o ponad 1 proc. w poniedziałek, gdy napięcie rosło w związku z irańskimi ćwiczeniami morskimi w Cieśninie Ormuz.
Ze swej strony Amerykanie też nie próżnują. Pentagon ma prowadzić obecnie symulacje operacji militarnych przeciwko Iranowi, zakładających kampanię trwającą tygodnie i obejmującą uderzenia na obiekty państwowe i związane z systemem bezpieczeństwa – znacznie szerszą niż konflikt z czerwca 2025 roku. Scenariusz ten zakłada ewentualną irańską odpowiedź i przedłużający się konflikt, co ma komplikować przygotowania do działań i wymuszać wzięcie pod uwagę scenariusza blokady Ormuz.
Rynek pozostaje zmienny i nieufny (z najzupełniej zrozumiałych względów) – ewentualna eskalacja i uderzenie na Iran mogłyby szybko podbić ceny ropy powyżej 70–80 dol. za baryłkę Brent, podczas gdy dalszy postęp dyplomatyczny sprzyja deeskalacji premii ryzyka. Data kolejnej rundy rozmów nie została jeszcze wyznaczona.
