Trump: żadnych podwyżek opłat za prąd. Microsoft: absolutnie! Ale przydałyby się subsydia dla branży AI…

Trump: żadnych podwyżek opłat za prąd. Microsoft: absolutnie! Ale przydałyby się subsydia dla branży AI…

W ostatnich dniach nasiliły się kontrowersje dotyczące wpływu centrów danych, napędzanych rozwojem sztucznej inteligencji, na rosnące koszty energii elektrycznej dla gospodarstw domowych. Ma to miejsce przede wszystkim w USA – jako że UE w wyścigu o dominację w AI praktycznie się nie liczy, zaś w Chinach oficjalnie nie ma czegoś takiego jak kontrowersje społeczne, o wyrazach niezadowolenia nie wspominając. Na te kontrowersje zareagował Donald Trump, jak i koncern Microsoft – bynajmniej jednak nie rozwiązując tej problematycznej kwestii.

Obawy te są logicznym skutkiem rosnących ostatnio w Ameryce w zawrotnym tempie rachunków za prąd. Powód oczywisty – wielkie koncerny technologiczne wykupują na rynku energetycznym ogromne wolumeny prądu, wywołując jej niedostatek i podwyżki cen. Administracja Donalda Trumpa zareagowała na te obawy, zapowiadając działania mające na celu przerzucenie ciężaru wzrostu wydatków na firmy technologiczne – co ma szczególne znaczenie polityczne w perspektywie tegorocznych wyborów uzupełniających do amerykańskiego Kongresu.

Microsoft czuje nastroje społeczne

12 stycznia 2026 r. Trump zadeklarował na swojej platformie Truth Social, że choć centra danych są kluczowe dla utrzymania przez USA pozycji lidera w dziedzinie AI, to „duże firmy technologiczne muszą same płacić za swoje potrzeby energetyczne” (dosł. „pay their own way”). Administracja – jak stwierdził – prowadzi rozmowy z największymi graczami w branży, by zapewnić, że Amerykanie nie będą ponosić konsekwencji zużycia energii przez te instalacje w postaci wyższych rachunków za swój prąd. Trump wskazał Microsoft jako pierwszą firmę, która wprowadzi „znaczne zmiany” już w tym tygodniu.

W istocie – dzień później, 13 stycznia, Microsoft ogłosił inicjatywę „Community-First AI Infrastructure”. Wiceprzewodniczący zarządu giganta z Redmond, Brad Smith, zapowiedział, że firma będzie skłonna zaakceptować stawki za energię na poziomie pokrywającym pełne (a nie jedynie formalne) koszty zużycia prądu przez jej centra danych – włącznie z wydatkami na rozbudowę sieci przesyłowej i podstacji. Firma zobowiązała się nie wnioskować o ulgi podatkowe od nieruchomości lokalnych ani o obniżki stawek, by przyciągnąć inwestycje.

Deklaracje te idą zresztą dalej i obejmują także ograniczenie zużycia wody, uzupełnienie tych jej wolumenów, które zostaną zużyte, oraz inwestycje w lokalne szkolenia z AI. Microsoft argumentuje, że przerzucanie kosztów na mieszkańców byłoby „niesprawiedliwe i politycznie nierealne”. Bez wątpienia jest to sentyment podzielany przez polityków żądnych społecznego wsparcia, o samych odbiorcach indywidualnych nie wspominając, i może zaskarbić firmie pozytywne reakcje. Niestety, nie brak także sygnałów, że bynajmniej nie jest to ze strony twórcy Windowsa inicjatywa charytatywna.

Dobroczynności nie będzie

Krytycy zwracają bowiem uwagę, że mimo deklaracji o pełnym opłaceniu swoich potrzeb, ogłoszone kroki Microsoftu mogą być odczytywane jako subtelna sugestia oczekiwania na szersze wsparcie ze strony rządu federalnego. Trzeba bowiem trafu, że niemal równocześnie z ogłoszeniem inicjatywy, Microsoft ostrzegł zarazem, że amerykańskim firmom grozi prześcignięcie w dziedzinie rozwoju AI przez chińskich konkurentów – którzy to konkurenci, dodano, czerpią korzyści z relatywnie niskich kosztów rozwoju połączonych z hojnymi subsydiami władz w Pekinie.

Co oczywiste – zdaje się sugerować wypływająca z tego zestawienia konkluzja – aby amerykańskie firmy mogły z nimi konkurować, rząd federalny powinien pójść w ślady chińskiego… Microsoft nie jest zresztą pierwszym gigantem z peletonu tych zaangażowanych w rozwój AI, który chętnie „przytuliłby” subsydia państwowe na rozwój sztucznej inteligencji. Nie tak dawno temu to samo, tyle że nawet dobitniej, sugerowali także przedstawiciele OpenAI – zaprzeczając wówczas, że potrzebują rządowego bailoutu, ale przyznając, że i owszem, przydałyby im się rządowe gwarancje w inwestycje

Szerszy problem pozostaje nierozwiązany: prognozy federalnego Departamentu Energii wskazują na dalszy wzrost rachunków za energię do 2026 r., w znacznej części z powodu boomu centrów danych. W niektórych regionach USA ceny prądu wzrosły nawet o 267 proc. w ciągu pięciu lat. Administracja Trumpa forsuje przy tym przyspieszenie budowy infrastruktury AI w kraju – jednocześnie za wszelką cenę chce uniknąć scenariusza, w którym wyborcy, obciążeni zawyżanymi opłatami za prąd, zaczną je utożsamiać z polityką wsparcia innowacji w dziedzinie AI.

Przerzucenie kosztów na Big Tech ma zatem charakter taktyczny – chroni konsumentów w krótkim terminie, ale nie rozwiązuje w dłuższej perspektywie pytania o to, kto w dłuższej perspektywie sfinansuje transformację energetyczną wymuszoną przez AI.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!