Trump wjeżdża z cłami na auta. Amerykanie przeliczają każdego centa, zanim wsiądą za kółko
Już od 2 kwietnia w USA zacznie obowiązywać 25-procentowe cło na wszystkie importowane samochody i części zamienne. Decyzja prezydenta Donalda Trumpa ma, według niego, „przywrócić Ameryce produkcyjną chwałę” i pobudzić przemysł motoryzacyjny. Tyle że dla milionów zwykłych Amerykanów oznacza to jedno: auta pójdą w górę. I to konkretnie.
Ceny aut już lecą w górę. A to dopiero początek
Dla osób takich jak Jeannie Dillard, która przez dwa lata odkładała każdy cent, by kupić nowe auto po kradzieży poprzedniego, to realny dramat. Jej historię w obszernym tekście przytacza BBC. I nie jest jedyna.
Dealerzy już teraz widzą zmiany. – Hurtowe ceny samochodów poszybowały. Będzie jeszcze gorzej – mówi właściciel komisu w Maryland. Samochód, który dotąd kosztował 13 tys. dolarów, wkrótce może kosztować 14,5 tys. – i to jeszcze przed podatkiem. Robin Sloan, która planowała zakup auta dopiero latem, już teraz ruszyła na zakupy, zanim ceny wystrzelą. – Nie kupię amerykańskiego auta tylko dlatego, że Trump nałożył cła – przyznaje.

W USA 92% gospodarstw domowych ma auto, a transport publiczny to często fikcja. Auta są więc nie tylko środkiem transportu, ale też symbolem wolności. Nic dziwnego, że podwyżki budzą emocje.
Za cła Trumpa zapłacą… Amerykanie?
– Nowe auta i tak już są poza zasięgiem wielu Amerykanów – mówi profesor John Heitmann. I dodaje: – Cła tylko pogorszą sytuację. Najbardziej ucierpią auta z Korei, jak Hyundai, ale i części do klasyków, jak moje 40-letnie Mercedesy.
Eksperci ostrzegają: nawet ikoniczne Fordy mogą zdrożeć, bo produkcja często rozciąga się na Kanadę i Meksyk, a części przekraczają granicę kilka razy. Nowe cła mogą ten system wywrócić do góry nogami. Niektórzy producenci próbują się dopasować – np. Hyundai ogłosił inwestycję 21 mld dolarów w nową hutę stali w USA. Trump triumfuje: „To dowód, że cła działają!”. Ale dla zwykłych ludzi to po prostu więcej niepewności.

– Dbam o moje auto i modlę się, żeby mi posłużyło przynajmniej cztery lata – do końca kadencji tej administracji – podsumowuje w rozmowie z BBC Mya Fountain-Bunch.
Czy Trump osiągnie swój cel i nakręci amerykańską motoryzację? A może ostatecznie tylko podetnie skrzydła klasie średniej, która nie będzie miała za co wsiąść za kółko? Na razie jedno jest pewne: przed rynkiem motoryzacyjnym w USA czas ogromnej niepewności. A dla kupujących raczej nienajlepszy moment, żeby wymieniać auto.