Tom McClellan wróży z plam słonecznych: „nadchodzi kryzys”. Globalny wzrost bezrobocia?
Na Wall Street od dawna funkcjonuje świadomość, że gospodarka porusza się w rytmie cykli, z których część pozostaje poza bezpośrednią kontrolą polityków czy banków centralnych. Tom McClellan, znany z wieloletnich badań nad zależnościami cyklicznymi, sięga w swoich analizach wyjątkowo daleko. Tym razem punktem odniesienia nie są ani stopy procentowe, ani polityka fiskalna, lecz … Aktywność Słońca.
Zestawienie danych dotyczących liczby plam słonecznych ze stopą bezrobocia w USA (U-3) pokazuje zaskakująco spójną relację, pod warunkiem przesunięcia cyklu słonecznego o około trzy lata. Historycznie dołki aktywności słonecznej niemal idealnie poprzedzały minima bezrobocia, natomiast szczyty cyklu zapowiadały późniejsze pogorszenie sytuacji na rynku pracy. To nie pojedyncza anomalia, lecz wzorzec widoczny w danych sięgających końca lat 40.

Co mówi obecny cykl i gdzie kończy się statystyka
Obecny cykl plam słonecznych osiągnął maksimum w sierpniu 2024 roku. Przy zachowaniu historycznego opóźnienia oznaczałoby to, że stopa bezrobocia w USA może jeszcze rosnąć, z potencjalnym szczytem w okolicach drugiej połowy 2027 roku. McClellan podkreśla, że model nie działa z zegarmistrzowską precyzją co do miesiąca, ale w dłuższym horyzoncie okazywał się użyteczny jako narzędzie orientacyjne.
Autor analizy nie ignoruje jednak czynników, które potrafią brutalnie zakłócić nawet najbardziej eleganckie zależności statystyczne. Pandemia Covid-19, powojenne dostosowania po konflikcie koreańskim czy pęknięcie bańki na rynku nieruchomości w 2008 roku to klasyczne przykłady zdarzeń zewnętrznych, które chwilowo zerwały korelację. Co istotne, po ustąpieniu tych szoków dane ponownie zaczęły się układać zgodnie z cyklicznym schematem.
Dłuższy horyzont i wnioski dla inwestorów
Ostatnie minimum cyklu słonecznego przypadło na lata 2018–2020, a pełen cykl trwa przeciętnie około 11 lat. To sugeruje kolejne minimum w latach 2029–2031, a potencjalny dołek bezrobocia dopiero w przedziale 2032–2035. Już dziś pojawiają się jednak sygnały, że bieżący cykl może wygasać szybciej niż zwykle. W lutym 2026 odnotowano kilka dni z zerową liczbą plam słonecznych, co może mieć znaczenie, choć ewentualne pozytywne efekty dla rynku pracy pojawiłyby się dopiero z typowym, kilkuletnim opóźnieniem.
Z perspektywy rynków finansowych to przypomnienie, że poprawa danych makroekonomicznych nie zawsze przychodzi wtedy, gdy najbardziej jej oczekujemy. Niezależnie od narracji politycznych i bieżących interwencji, cykle długoterminowe potrafią narzucać własny rytm. A inwestorzy, którzy potrafią je dostrzec i uwzględnić, zyskują przewagę nie przez zgadywanie „dlaczego”, lecz przez chłodną obserwację tego, co konsekwentnie się powtarza.
