„To nie my!”. Pierwszy od tygodni tankowiec z LNG, który pokonał Ormuz, tajemniczo przekierowany

„To nie my!”. Pierwszy od tygodni tankowiec z LNG, który pokonał Ormuz, tajemniczo przekierowany

Pierwszy od trzech tygodni tankowiec z ładunkiem LNG, który zdołał przepłynąć przez cieśninę Ormuz, nagle – i kontrowersyjnie – zmienił kurs. Oficjalnie zmierzał do Pakistanu – kraju, który przeżywa kryzys energetyczny i gorączkowo zabiegał o dostawę tego ładunku. Z miejsca pojawiły się rozmaite podejrzenia, oskarżenia i zaprzeczenia.

Gdy Al Arisz, gazowiec o pojemności 174 tys. metrów sześciennych, w nocy z 29 na 30 lipca pokonał cieśninę Ormuz, w Karaczi – gdzie oczekiwano na jego ładunek – najpewniej odetchnięto z ulgą. Była to bowiem pierwsza jednostka LNG, której udało się opuścić Zatokę Perską od czasu ataku na Al Rekajjat z 7 lipca. Irańskie pociski uszkodziły wówczas statek katarskiego operatora Nakilat i zmusiły załogę do ewakuacji. Tyle że Al Arisz, który załadował ładunek w terminalu Ras Laffan między 4 a 6 lipca, we wtorek nagle (i dość tajemniczo) zmienił kurs. Choć nadal sygnalizował Pakistan jako swą destynację, to jak podają obserwatoria śledzące położenie statków (Kpler, LSEG, Bloomberg), jednostka znalazła się w pobliżu portu w Maskacie (Oman), a jej szacowany czas przybycia do Pakistanu został przesunięty z 31 lipca na 6 sierpnia.

Odpowiedzialni pilnie poszukiwani

Zmiana trasy nastąpiła mimo wcześniejszych ustaleń między Pakistanem a Iranem – ten ostatni miał ze swej strony zagwarantować bezpieczeństwo co najmniej jednej dostawy LNG z Kataru. Wywołało to natychmiastowe (i wzajemnie sprzeczne) spekulacje względem tego, co wywołało nagły zwrot akcji. Niektórzy komentatorzy zaczęli z miejsca podejrzewać interwencję amerykańskiej floty. US Navy, jak wiadomo, utrzymuje blokadę morską wybrzeży Iranu, i miała ona wymusić zmianę kursu jednostki. Al Arisz płynął jednak przecież nie z Iranu, a z Kataru… Wedle drugiej wersji zdarzeń, to Iran nakazał statkowi wstrzymanie rejsu do Pakistanu, co z kolei poddawałoby w wątpliwość solidność ustaleń pomiędzy Teheranem i Islamabadem. Tyle, że informowano o nich publicznie, co czyniłoby złamanie deklaracji kłopotliwym dla Iranu.

Kolejny ciekawy zwrot kursu (dosłownie i w przenośni) nastąpił w piątek. Waszyngton odciął się od czynienia wstrętów jednostce i zdementował sugestie, jakoby przekierował dostawę LNG do Omanu. Blokada założona przez amerykańską marynarkę, rozciągająca się od Ras al Hadd w Omanie po granicę irańsko-pakistańską, oficjalnie nie obejmuje neutralnych statków handlowych zmierzających do portów sojuszniczych – a nawet wprost przeciwnie, Stany Zjednoczone w ostatnich miesiącach składały deklaracje pomocy statkom płynącym z arabskich krajów Zatoki Perskiej. Co znacznie istotniejsze od deklaracji, kilkukrotnie eskortowały je także w toku przejścia przez cieśninę Ormuz w ramach tzw. Freedom Project, mającego chronić wolność żeglugi w Ormuz, przez którą normalnie przepływa 20 proc. światowych dostaw LNG.

Pakistan „wyschnięty” z LNG

Aktualne dane AIS wskazują, że statek znów płynie na północny wschód z prędkością 16,3 węzła, z czasem przybycia do Port Kasim w Karaczi na, teoretycznie, 31 lipca. Jak na ironię, dzień wcześniej, 30 lipca, Lloyd’s Market Association usunęła pakistańskie wody terytorialne z Listy Obszarów Objętych Ryzykiem Wojennym. co teoretycznie powinno obniżyć koszty ubezpieczeń i przyciągnąć więcej statków do portów w Karaczi i Gwadar. Decyzja LMA to efekt miesięcy negocjacji i przedstawiania dowodów technicznych na poprawę bezpieczeństwa. Jak chcą złośliwi, poprawa wynikała ta głównie z faktu intensywnej obecności US Navy na tym akwenie. Nawet jeśli poprawa miała miejsce, to okazała się ona jednak niedostateczna, aby zapewnić bezpieczne przybycie pojedynczego statku, którego tak potrzebuje gospodarka kraju.

Pakistan, który jako oficjalnie bezstronny mediator negocjował kruchy rozejm między Waszyngtonem a Teheranem, znajduje się w stanie głębokiego kryzysu energetycznegol. Islamabad, pozbawiony regularnych dostaw z Kataru, był zmuszony kupować ładunki LNG na rynku spotowym po rekordowych cenach, sięgających 21,88 dolarów za MMBtu – co czyni te dostawy najdroższymi w historii pakistańskich zakupów gazowych. Al Arisz transportuje ładunek LNG na mocy długoterminowego kontraktu. Jego niedostarczenie w najbliższym czasie może wedle niektórych obserwatorów grozić blackoutami w systemie energetycznym kraju. Szczególnie biorąc pod uwagę, że jest lato – letnie temperatury w Pakistanie często przekraczają zaś 45 stopni Celsjusza, gwałtownie potęgując zapotrzebowanie na energię elektryczną.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!