Te dane z USA mogą zatopić Bitcoina w tym tygodniu. 'Dowiemy się prawdy’. Wielki test hossy?
W nowym tygodniu uwaga rynków skupi się praktycznie całkowicie na środowej publikacji inflacji CPI z USA. Jej przyspieszenie mogłoby wywrzeć presję na Bitcoina i akcje oraz wzmocnić dolara. Czy tak się stanie? A może ryzykowne aktywa i obligacje otrzymają kolejny impuls wzrostowy?
Poniedziałek, 12 stycznia
Tydzień zaczyna się od Australii, gdzie dane o ofertach pracy ANZ (poprzednio -0,8% m/m) pokażą, czy rynek pracy faktycznie chłodzi się tak szybko, jak życzyłby sobie bank centralny. Dla dolara australijskiego to ważny sygnał przed kolejnymi decyzjami RBA.
Europa żyje indeksem Sentix dla strefy euro; ten ma według prognoz wynieść -5,1 pkt wobec -6,2 pkt miesiąc wcześniej. Poprawa byłaby raczej sygnałem stabilizacji niż odbicia, ale dla giełd liczy się sam fakt zatrzymania pogarszania się nastrojów. Niemcy dorzucą rachunek bieżący (poprzednio 14,8 mld euro), który pokaże, czy eksportowa lokomotywa nadal pracuje mimo słabego popytu globalnego.
Za oceanem uwaga skupi się na wystąpieniach członków FOMC oraz wskaźniku trendów zatrudnienia Conference Board (ostatnio 105,8 pkt). Czy Fed naprawdę może sobie pozwolić na dłuższą pauzę w luzowaniu polityki? Prawdopodobnie nie z Donaldem Trumpem u steru.
Wtorek, 13 stycznia
Wtorek ma jednego bezdyskusyjnego bohatera i jest nim amerykańska inflacja. Zanim jednak Wall Street wstrzyma oddech, rynki dostaną porcję sygnałów z Azji i Australii, które dobrze ustawią sentyment na rynku walutowym. W Australii indeks zaufania konsumentów Westpac pozostaje głęboko pod kreską (-9,0%), co przypomina, że wysokie stopy procentowe realnie obciążają gospodarstwa domowe.
Z kolei Japonia pokaże solidną kondycję zewnętrzną: rachunek bieżący ma wzrosnąć do 3,59 bln jenów z 2,83 bln wcześniej. Dla jena to wsparcie fundamentalne, choć wciąż tłumione przez różnicę stóp procentowych względem USA.
Europa żyje długiem. Aukcje obligacji Hiszpanii, Włoch i Niemiec będą papierkiem lakmusowym apetytu inwestorów na ryzyko w strefie euro. Szczególnie ważny będzie popyt na niemieckie pięciolatki. To istotny barometr oczekiwań wobec przyszłych decyzji EBC.
Kulminacja dnia nastąpi w USA. Inflacja CPI ma utrzymać się na poziomie 2,7% r/r, a bazowa przyspieszyć do 2,7% z 2,6%. Miesięcznie oba wskaźniki mają rosnąć o 0,3%. To zestaw danych, który nie daje Fedowi komfortu szybkich obniżek. Jeśli do tego ADP pokaże choć symboliczny wzrost zatrudnienia (11,5 tys. wobec wcześniejszych słabszych odczytów), dolar i rentowności obligacji mogą znów znaleźć się pod presją wzrostową.
Środa, 14 stycznia
Dzień zaczyna Japonia. Indeks Tankan wg Reutersa na poziomie 10 pkt potwierdzi, że nastroje w przemyśle są dodatnie, choć dalekie od euforii. Stabilny wzrost podaży pieniądza M2 (oczekiwane 1,9% r/r wobec 1,8% wcześniej) pokazuje, że Bank Japonii wciąż balansuje między wspieraniem wzrostu a normalizacją polityk.
Australia dorzuca mocny akcent z rynku nieruchomości. Skok zgód na budowę o 15,2% m/m (po -6,1% wcześniej) i ponad 20% r/r może być pierwszym sygnałem odbicia po długim okresie stagnacji. To potencjalne wsparcie dla dolara australijskiego, ale też argument, by RBA nie spieszył się z luzowaniem.
W centrum uwagi znajdą się Chiny. Nowe kredyty mają wzrosnąć do 450 mld juanów z 390 mld, ale jednocześnie Total Social Financing wyraźnie spada wobec poprzedniego miesiąca. To klasyczny chiński miks: punktowe stymulowanie bez pełnego otwarcia kurka z kredytem. Dane handlowe – z prognozowanym spowolnieniem eksportu do 2,9% r/r – przypominają, że globalny popyt wciąż jest kruchy.
Po południu ster przejmują Stany Zjednoczone. Sprzedaż detaliczna ma przyspieszyć do 0,4% m/m z zera miesiąc wcześniej, a sprzedaż bazowa utrzymać tempo 0,4%. Jeśli te prognozy się potwierdzą, narracja o odpornym amerykańskim konsumencie dostanie solidne wsparcie. Jednocześnie PPI – zarówno ogólny (2,7% r/r), jak i bazowy (2,6% r/r) – pokaże, czy presja kosztowa rzeczywiście wygasa. To zestaw danych, który Fed czyta bardzo uważnie w kontekście inflacji konsumenckiej.
Z polskiego punktu widzenia kluczowa będzie decyzja RPP. Stopy procentowe mają pozostać na poziomie 4%, co oznacza kontynuację strategii „czekania i obserwowania”. Rynek bardziej niż samej decyzji będzie słuchał tonu komunikacji … Czy Rada zacznie przygotowywać grunt pod dalsze luzowanie, czy też wyraźnie zwiąże się z inflacyjną ostrożnością. Dzień zamkną Beżowa Księga Fedu i seria wystąpień członków FOMC.
Czwartek, 15 stycznia
Europa zaczyna dzień od danych o inflacji. Francja i Hiszpania potwierdzą grudniowe odczyty CPI i HICP, które pozostają wyraźnie niższe niż rok temu. We Francji inflacja ma wynieść 0,9% r/r wobec 0,8% wcześniej, w Hiszpanii stabilne 2,9% r/r. To dane, które nie zmieniają gry, ale wzmacniają przekonanie, że EBC może pozwolić sobie na ostrożne luzowanie. Roczne PKB Niemiec na poziomie -0,2% tylko ten obraz pogłębia.
Z polskiej perspektywy kluczowy będzie CPI: 2,4% r/r i zerowa dynamika miesięczna potwierdzają szybki powrót inflacji do celu. Dla rynku stóp procentowych to argument za dalszymi obniżkami w kolejnych kwartałach, nawet jeśli RPP wciąż gra na czas. Po południu uwaga przesuwa się do USA.
Regionalne indeksy Fed – Nowy Jork i Filadelfia mają wyraźnie się poprawić (Philly Fed -2,9 pkt wobec -8,8 wcześniej), a PMI dla przemysłu na poziomie 52,2 pkt sugeruje, że sektor wytwórczy wraca ponad granicę ekspansji. To ważne przeciwważenie dla narracji o spowolnieniu i potencjalne wsparcie dla dolara. Dane z rynku pracy wnioski o zasiłek i ich czterotygodniowa średnia również przyciągną uwagę.
Dzień domkną wystąpienia członków FOMC i przepływy kapitałowe TIC. Jeśli zagraniczny popyt na amerykański dług znów okaże się słaby, rentowności mogą pozostać wysoko, a rynki akcji nerwowe.
Piątek, 16 stycznia
Ostatni dzień tygodnia zaczyna od inflacji w Niemczech i we Włoszech. W przypadku Niemiec CPI pozostaje na poziomie 1,8% r/r, a HICP stabilne 2,0%. We Włoszech inflacja również nie zaskakuje – 1,2% r/r. To kolejny dzień, który cementuje obraz wygaszonej presji cenowej w strefie euro i wzmacnia przekonanie, że głównym problemem EBC nie jest już inflacja, lecz wzrost. Reakcje rynkowe będą więc stonowane, ale wspierające obligacje peryferyjne.
Z krajowego punktu widzenia uwagę zwraca bazowy CPI w Polsce 2,8% r/r wobec 2,7% wcześniej. To drobne podbicie nie zmienia obrazu inflacji bliskiej celu, ale przypomina, że proces dezinflacji nie jest idealnie liniowy. W połączeniu z dodatnim saldem obrotów bieżących (1,9 mld euro) złoty dostaje solidne, fundamentalne wsparcie.
Po południu pałeczkę przejmują Stany Zjednoczone. Produkcja przemysłowa ma wzrosnąć o 0,2% m/m, a wykorzystanie mocy produkcyjnych do 76,1%. To dane spójne z tezą o miękkim lądowaniu gospodarki – bez przegrzania, ale i bez gwałtownego hamowania. Indeks NAHB na poziomie 40 pkt sugeruje, że sektor nieruchomości wciąż porusza się w trudnym otoczeniu wysokich stóp. Tydzień zamkną dane CFTC o pozycjonowaniu spekulacyjnym.
