Statki tracą banderę. Setki jednostek wyrejestrowanych, flota tajemniczych tankowców pod nóż
Panama anuluje rejestrację całej grupy tankowców, poinformował rząd tego kraju. Chodzi o jednostki, które są obiektem sankcji ze strony „Stanów Zjednoczonych ich sojuszników lub [Organizacji] Narodów Zjednoczonych”. W ten eufemistyczny sposób określono statki należące do tzw. floty cieni. czyli grona jednostek wykorzystywanej przede wszystkim przez Rosję, ale też, do eksportu ropy z ominięciem nałożonego na te kraje reżimu sankcyjnego.
Jak stwierdził Ramón Franco, dyrektor generalny ds. floty handlowej w Panamskim Urzędzie Morskim (Panama Maritime Authority, PMA), chodzi o 128 tankowców. Dołączą one do grona 70, którym już cofnięto rejestrację. Nie omieszkał dodać, że Panama poniesie wymierny koszt tej decyzji. Podjęte już w zeszłym roku polityczne zobowiązanie do uszczelnienia systemu rejestracyjnego dla jednostek morskich ma ją kosztować co najmniej 2 miliardy dolarów utraconych opłat.
Panama od dawna uchodziła (obok Liberii) za jeden z czołowych na świecie „krajów taniej bandery”. Oferowała (i czerpała wymierne zyski) z możliwości uzyskania rejestracji – i tym samym operowania statku pod banderą tego kraju. Czyniła to przy tym względnie tanio i „bez zbędnych pytań”, co przyciągało naturalnie wszelkie podmioty, którym zależało na dyskrecji. Z rozmaitych względów – od chęci zamydlenia oczu organom podatkowym, przez wyprowadzenie zysków, aż po właśnie omijanie sankcji.
Panama sprzedaje banderę
Uzyskanie bandery miało przy tym dla operatorów tych jednostek ten istotny benefit, że zgodnie z prawem morskim statki takie co do zasady są chronione przed przeszukaniem ze strony służb morskich i policyjnych innych krajów. W teorii powinny tym zajmować się służby kraju, który udzielił danemu statkowi rejestracji. Co oczywiste jednak, Panama nie ma i nigdy nie miała ani chęci, ani możliwości, by przeprowadzać przeszukania pływających pod jej banderą statków na całym świecie.
Budziło to jednak pewne kontrowersje w innych krajach. I ściągnęło na kraj naciski, by sytuacji zaradzić. Obecnie naciski te są silniejsze niż kiedykolwiek – i wykraczają daleko poza samą kwestię floty cieni. Panama znalazła się bowiem w wyjątkowo niepewnej sytuacji w związku z żądaniami Donalda Trumpa dotyczącymi Kanału Panamskiego. Rząd Panamy oficjalnie wyklucza możliwość renegocjacji statusu tego Kanału. W praktyce jednak jest wrażliwy na możliwe amerykańskie środki nacisku.
Tak te gospodarcze, jak i bardziej bezpośrednie, tj. militarne (a i o tym wspominał Trump). Mając to na względzie, rząd tego kraju podjął ostatnio szereg działań mających załagodzić amerykańskie pretensje. Panama cofnęła koncesję dla chińskiego (oficjalnie hongkońskiego) giganta portowego CK Hutchison na zarządzanie strategicznymi portami u wylotu Kanału. Teraz wykonuje także kroki w celu ograniczenia działalności floty cieni – której dotąd była prawną przystanią.