Stalowe restrykcje: rząd wprowadza 82% cła na import stali z Chin
Australia nakłada zaporowe cła na chińską stal. Decyzję tę, która niemal na pewno wywoła złość Pekinu, podjął rząd premiera Anthony’ego Albanese’a. Przewiduje ona objęcie chińskiej stali, w formie walcowanej na gorąco blachy cewkowej, antydumpingową stawką celną rzędu 82%. Krok ten, pomimo podejmowanych wcześniej uwertur rządu Albanese’a ukierunkowanych na poprawę relacji handlowych z ChRL, ma na celu ochronę lokalnego hutnictwa przed zalewem dotowanej chińskiej konkurencji.
Decyzja ta została ogłoszona 6 maja 2026 roku i dotyczy – jak wyjaśnia komunikat australijskiej Komisji Anty-Dumpingowej – produktów klasyfikowanych pod kodami celnymi 7208.10.10, 7208.25.00, 7208.26.00, 7208.27.00 oraz 7208.36. Australia od dawna zmaga się z szerokim strumieniem tanich chińskich wyrobów metalowych – i od lat stara się walczyć z nieuczciwą konkurencją z ich strony. Obecne cło dołącza do wcześniej nałożonych opłat na inne wyroby, takie jak śruby, kątowniki, profile sufitowe czy pręty zbrojeniowe, gdzie stawki wahały się od 10% do nawet 113%
Stal gorąco walcowana jest kluczowym surowcem dla australijskiego budownictwa, produkcji samochodów i sprzętu AGD, a jej import do Australii szacowany jest na około 700 000 ton rocznie. Nowe zła mają na celu ochronę lokalnych producentów, którzy mają zmagać się z nieuczciwą konkurencji ze strony chińskich przedsiębiorstw, subsydiowanych przez państwo. Warto zauważyć, że Australia jest jednocześnie głównym dostawcą rudy żelaza dla Chin, a eksport tego surowca w 2026 roku ma osiągnąć wartość ponad 114 miliardów dolarów.
Australia się broni, Chiny pohukują
Co spodziewane, decyzja australijskich władz nie pozostała bez echa – Chiny już sygnalizowały, że nowe obciążenia celne „mogą” negatywnie odbić się na stosunkach dyplomatycznych oraz zagrozić lukratywnemu eksportowi wspomnianej rudy żelaza z Australii, która pokrywa 60% chińskiego zapotrzebowania na ten surowiec. Tradycyjnie, chińskie władze twierdzą także, że wcale nie subsydiują praktyk dumpingowych własnego przemysłu, i twierdzą, że łańcuchy dostaw między oboma krajami są zbyt ściśle powiązane, by ryzykować ich destabilizację.
To ostatnie stwierdzenie można uznać za o tyle uzasadnione, że Australia posiada bogate złoża rozmaitych surowców, które od dawna znajdują się w obszarze zainteresowania Chin (a przy okazji także i Stanów Zjednoczonych). Nie znaczy to jednak, że Canberra nie ma powodów do obaw – zabójcze dla lokalnego przemysłu chińskie praktyki dumpingowe odnotowywali bowiem także liczni inni „partnerzy” Pekinu. Ten podejmuje także próby przejmowania miejscowej infrastruktury krytycznej oraz innych podmiotów strategicznych.
