Setki tysięcy zwolnień w firmach technologicznych. Recesja u bram Stanów Zjednoczonych?
Amerykański rynek pracy przechodzi cichą, ale istotną zmianę. Pracownicy coraz rzadziej decydują się na zmianę pracy, co dla gospodarki jest sygnałem rosnącej niepewności. Zjawisko to jest szczególnie widoczne w sektorze technologicznym, gdzie fala zwolnień wciąż trwa. Według zebranych, oficjalnych danych w serwisie Layoffs.fyi, w 2025 roku pracę straciło około 130 tys. pracowników technologicznych. Do 15 marca 2026 roku liczba ta sięgnęła już prawie 38,5 tys.
To oznacza, że jeśli obecne tempo się utrzyma, w całym 2026 roku zwolnienia mogą objąć nawet około 180 tys. osób – czyli około 40% więcej niż rok wcześniej. Przed weekendem pojawiła się informacja jakoby do zwolnień miała dołączyć też Meta Platforms, która rozważa cięcia etatów o nawet 20%. W międzyczasie Elon Musk rozpoczął zwolnienia w xAI. To dowód, że 'problem’ dotyka nie tyle firm, które mają problemy, ale tych, które chcą zwrócić większe zyski swoim udziałowcom. Jak duży jest problem?
Rynek pracy w cichym kryzysie
W takiej atmosferze pracownicy coraz rzadziej ryzykują zmianę pracy. Dane z United States Department of Labor pokazują, że udział pracowników dobrowolnie odchodzących z pracy spadł w styczniu do 2%, co jest jednym z najniższych poziomów w ostatnich latach. Jeszcze bardziej wymowne są wyniki badania przeprowadzonego przez Federal Reserve Bank of New York.
Subiektywne oceniane prawdopodobieństwo dobrowolnego odejścia z pracy w ciągu najbliższego roku spadło do najniższego poziomu od początku badania w 2013 roku. Ekonomiści traktują skłonność pracowników do rezygnacji z pracy jako jeden z najlepszych wskaźników zaufania do rynku pracy. Gdy gospodarka jest silna, pracownicy chętniej zmieniają pracodawcę, licząc na wyższe wynagrodzenia i lepsze warunki. Dziś sytuacja wygląda odwrotnie – wielu pracowników nie obawia się aż tak bardzo samej utraty pracy, ale znacznie bardziej tego, że znalezienie nowej będzie dużo trudniejsze.
Coraz trudniej znaleźć pracę
Zmiana sytuacji na rynku pracy jest wyraźna w danych o liczbie ofert. W szczycie boomu zatrudnienia w 2022 roku przypadały około 2 wolne miejsca pracy na jednego bezrobotnego. Obecnie ta proporcja spadła niemal o połowę. W styczniu było już tylko 0,94 oferty pracy na jedną osobę bezrobotną. To oznacza, że po raz pierwszy od kilku lat liczba poszukujących pracy zaczyna przewyższać liczbę dostępnych stanowisk. W takiej sytuacji pracownicy trzymają się obecnych etatów znacznie mocniej niż wcześniej.
Ekonomiści coraz częściej opisują obecną sytuację jako rynek „low-hire, low-fire”- z niewielką liczbą nowych rekrutacji i równie niską liczbą zwolnień. Taki układ ogranicza naturalną rotację pracowników, która jest kluczowa dla funkcjonowania rynku pracy. Gdy pracownicy nie odchodzą z firm, nie powstają wakaty, które mogłyby zostać obsadzone przez nowych kandydatów.
Problem szczególnie widoczny jest w kilku sektorach gospodarki. W branżach takich jak administracja publiczna, finanse czy przemysł wskaźnik odejść z pracy spadł poniżej 1,5%, co oznacza bardzo ograniczoną liczbę nowych stanowisk dla osób z zewnątrz.
Zmiana pracy przestaje się opłacać
Jeszcze kilka lat temu zmiana pracy była jednym z najskuteczniejszych sposobów na szybki wzrost wynagrodzenia. Dziś ta strategia przestaje działać. Według danych płacowych firmy ADP premia płacowa dla osób zmieniających pracę spadła w lutym do najniższego poziomu od 2020 roku.
Podobne wnioski płyną z analiz przygotowanych przez Bank of America. Mediana podwyżki związanej ze zmianą pracy była w styczniu mniejsza niż połowa średniego poziomu z 2019 roku. To oznacza, że motywacja finansowa do zmiany pracodawcy wyraźnie osłabła.
W rezultacie coraz więcej osób wybiera stabilność zamiast ryzyka. W badaniu przeprowadzonym przez platformę MyPerfectResume aż 65% pracowników zadeklarowało, że nie planuje szukać nowej pracy w 2026 roku. Eksperci podkreślają jednak, że nie wynika to głównie z satysfakcji zawodowej, lecz raczej z obaw o sytuację na rynku pracy.
Najmłodsi pracownicy najbardziej ostrożni
Szczególnie wyraźna zmiana nastąpiła wśród najmłodszych pracowników. Osoby poniżej 24 roku życia, które jeszcze w 2024 roku najczęściej zmieniały pracę, dziś pozostają u obecnych pracodawców znacznie dłużej.
Ich ostrożność nie jest przypadkowa. W samym New York City liczba ofert pracy na stanowiska entry-level spadła o ponad 37% między 2022 a 2024 rokiem, według analizy Center for an Urban Future. Dla osób rozpoczynających karierę oznacza to jeden z najtrudniejszych rynków pracy od lat.
Jednocześnie rośnie liczba osób pozostających bez pracy przez dłuższy czas. W lutym 25% bezrobotnych w USA pozostawało bez zatrudnienia przez co najmniej 27 tygodni, co jest sygnałem pogarszającej się dynamiki rynku pracy.
Amerykański rynek pracy wchodzi w paradoksalną fazę. Zwolnienia pozostają stosunkowo niskie, co stabilizuje zatrudnienie, ale jednocześnie brak rotacji ogranicza możliwości dla osób poszukujących pracy. Dla gospodarki oznacza to stopniowe „zamarzanie” rynku pracy – z mniejszą mobilnością zawodową, słabszą dynamiką wynagrodzeń i coraz trudniejszym startem dla nowych uczestników rynku.
