Samochodowy potentat zapłaci za naruszanie prywatności klientów. Firma miała sprzedawać ich dane

Samochodowy potentat zapłaci za naruszanie prywatności klientów. Firma miała sprzedawać ich dane

Koncern General Motors zawarł ugodę w wytoczonym mu procesie dotyczącym nieprawidłowości w obchodzeniu się z danymi klientów. Pod tym oględnym określeniem kryć się miały, jak zarzucano, praktyki nielegalnej sprzedaży ich personalnych informacji – nie tylko naruszając w ten sposób ich prywatność, ale też niekiedy godząc w ich interesy finansowe. W ramach ugody GM zapłaci 220 mln dolarów na rzecz pozywającej firmę koalicji 36 prokuratorów generalnych z 35 stanów oraz federalnego Dystryktu Kolumbii, w której rolę spiritus movens odgrywali prokuratorzy z Waszyngtonu i Oregonu.

Ugodę zawarto w Sądzie Najwyższym hrabstwa King (w hrabstwie tym mieści się Seattle), w stanie Waszyngton (nie mylić z amerykańskim miastem stołecznym, położonym w Dystrykcie Kolumbii). Dotyczy ona pozwu o sygnaturze 26-2-35496-1 SEA i formalnie zamyka spór o nieprawidłowości dotyczące firmowego programu Smart Driver, który działał w latach 2016-2024. Skala naruszeń była niemała – miały one dotknąć niemal 10,3 miliona osób w Ameryce. Właśnie w ich interesie w teorii występowali prokuratorzy generalni, jednak w praktyce poszkodowani mogą nie mieć szczególnych powodów do radości.

Środki wypłacone przez General Motors trafią bowiem do stanów (tj. do władz stanowych), nie do samych zainteresowanych. Dodatkowo stan Waszyngton zainkasuje dodatkowo 12,3 mln dolarów tytułem „kosztów postępowania”, Oregon – 10,4 mln, Kolorado – 7,2 mln, zaś Connecticut – 6 mln. Brak natomiast informacji o tym, czy cokolwiek z tego trafi do osób faktycznie poszkodowanych, czy też wszystko zatrzymają dla siebie instytucje rządowe. Jedynie niefinansowe remedia, na które w ramach ugody przystał koncern, można uznać za faktyczny benefit dla klientów, których dane koncern traktował w sposób przypominający swoją własność.

General Motors „zachęca” i zbiera dane

O jakie w ogóle dane chodzi? Pozyskiwano je w ramach programu OnStar, rzekomo mającego poprawić diagnostykę samochodów. W teorii uczestnictwo w nim było dobrowolne, w praktyce jednak klientów niejednokrotnie naciągano, byle tylko podpisali stosowne papiery, czyli 29-stronicowe warunki użytkowania i 18-stronicową deklarację prywatności. Sprzedawcy mieli przy tym żywotny interes, by naciskać klientów na zgodę, otrzymywali bowiem premie w zależności od ilości osób, które udało im się nagonić. Podobnie salony sprzedaży oceniano na podstawie wyników rekrutacji do programu.

Ten w praktyce sprowadzał się do kompleksowego śledzenia aktywności klientów i transferowania ich prywatnych danych do General Motors. Obejmowały one liczbę przejazdów danym samochodem, godziny rozpoczęcia i zakończenia jazdy, częstotliwość gwałtownego hamowania i przyspieszania, przekroczenia prędkości, w tym osobno przypadki powyżej 80 mil na godzinę, status zapiętych pasów oraz położenie kierowców na podstawie współrzędnych GPS. Dane te następnie sprzedawano brokerom, na warunkach wprost przewidujących ich wykorzystanie przez branżę ubezpieczeniową do podnoszenia kosztów ubezpieczeń.

Zgoda odtąd *dobrowolna*

Nowo zawarta ugoda zobowiązuje General Motors do zmiany powyższych praktyk – przede wszystkim do uzyskania uprzedniej, wyraźnej i afirmatywnej zgody – która nie może opierać się na zaznaczonych z góry polach, milczeniu ani chowaniu treści – oraz do udostępnienia klientom opcji wyłączenia lokalizacji. Odtąd brak reakcji klienta w ciągu 10 dni ma oznaczać jego odmowę. W ciągu kolejnych 180 dni GM ma usunąć dane sprzed 16 stycznia 2025 r. i wystąpić o ich skasowanie u odbiorców, zaś w ciągu 90 dni wyznaczyć niezależnego audytora. Program prywatności obowiązuje do 13 stycznia 2046 r.

Pozew 36 prokuratorów generalnych nie był przy tym jedyną konsekwencją wyjścia na jaw praktyk, jakich dopuszczał się General Motors. Federalna Komisja Handlu (FTC) wydała 14 stycznia 2026 r. prawomocne postanowienie, które wprowadza pięcioletni zakaz przekazywania danych konsumenckim agencjom raportującym (Consumer Reporting Agency) oraz dwudziestoletni reżim zgód, nie nakładając przy tym kary pieniężnej. W toku pozostają osobne pozwy prokuratorów generalnych Montany i Teksasu, a także pozwy zbiorowe przeciwko firmie, złożone przez samych poszkodowanych.