Rubric Capital ostrzega przed lawiną oszustw na Wall Street. Powtórka z Enronu?

Rubric Capital ostrzega przed lawiną oszustw na Wall Street. Powtórka z Enronu?

Private credit był jednym z najgorętszych trendów na Wall Street. Fundusze inwestycyjne pompowały miliardy dolarów w pożyczki dla firm, które nie mogły lub z jakichś powodów nie chciały korzystać z usług banków. Dziś jednak coraz więcej sygnałów sugeruje, że rynek ten może wchodzić w niebezpieczną fazę.

Pierwsze sygnały pęknięcia sektora private credit?

Hedge fund Rubric Capital ostrzega na przykład, że cały modny do niedawna sektor może stanąć w obliczu lawiny niewypłacalności, wywołanej m.in. przez niedopasowanie aktywów i zobowiązań. Jeśli scenariusz się sprawdzi, rykoszetem może dostać cały sektor finansów.

To dokładnie ten scenariusz, przed którym kilka miesięcy temu ostrzegał Jamie Dimon, szef JPMorgan Chase. „Kiedy widzisz jednego karalucha, prawdopodobnie jest ich więcej” – mówił wtedy Dimon, komentując pierwsze bankructwa w sektorze.

Problemy tak naprawdę zaczęły się jesienią ubiegłego roku, gdy dwie spółki, Tricolor oraz First Brands, ogłosiły bankructwo. Zaciągnęły finansowanie u prywatnych kredytodawców i przesadziły. Choć część obserwatorów twierdziła, że przypadki te były związane raczej z oszustwami niż z problemami całego rynku, niepokój na Wall Street zaczął narastać.

„Kryzys zaufania”

Jak zauważył były dyrektor ds. ryzyka bankowego Victor Hong, problem może być znacznie głębszy. „To kryzys zaufania” – stwierdził w rozmowie z mediami.

Blue Owl musiał już sprzedać pożyczki o wartości 1,4 miliarda dolarów, aby wypłacić środki inwestorom, którzy chcieli wycofać swoje pieniądze. Podobne działania podjął także fundusz New Mountain Capital. Gigant inwestycyjny Blackstone poinformował niedawno o rekordowej liczbie wniosków o wypłatę środków z funduszy kredytowych. Rosnące wypłaty kapitału zaczynają przypominać mechanizm, który w przeszłości wielokrotnie poprzedzał poważniejsze kryzysy finansowe.

Bańka private credit pęka na naszych oczach?

Sektor prywatnego kredytu eksplodował po pandemii. Wtedy banki zaczęły zaostrzać regulacje i ograniczać ryzyko. Fundusze inwestycyjne szybko wypełniły powstałą lukę, oferując firmom łatwiejszy dostęp do finansowania. W efekcie powstał potężny rynek wart setki miliardów dolarów, który w dużej mierze działa poza tradycyjnym systemem bankowym.

Na razie firmy z sektora private credit starają się uspokajać inwestorów. Blue Owl twierdzi, że jego portfel jest „dobrze zdywersyfikowany”, a jedynie około 1% pożyczek jest zagrożonych niewypłacalnością.

Co jeśli kolejne firmy zaczną mieć problemy ze spłatą zadłużenia? Domino może zacząć się przewracać. A wtedy ostrzeżenie Jamie’ego Dimona o karaluchach na Wall Street może okazać się znacznie bardziej prorocze, niż wielu inwestorów chciałoby dziś przyznać.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz