Rafineria w ogniu, linie lotnicze ograniczają loty, rząd przebąkuje o stanie wyjątkowym, czyli paliwowa środa na Antypodach
W środę, 15 kwietnia, w rafinerii ropy naftowej należącej do Viva Energy Group Ltd. w Geelong w stanie Wiktoria (południowa Australia) wybuchł duży pożar. Zgłoszenie zdarzenia wpłynęło do służb ratunkowych i policji około godziny 23:00 czasu lokalnego. Rafineria cechuje się zdolnością przerobową rzędu 120 tys. baryłek ropy naftowej dziennie. Stanowi ona jedną z zaledwie dwóch wciąż czynnych rafinerii ropy naftowej w całym kraju. Te „wesołe” doniesienia pojawiają się w chwili, gdy i bez tego na Antypodach ma miejsce bezprecedensowy kryzys paliwowy.
Po serii zamknięć instalacji rafineryjnych w poprzednich latach obiekt w Geelong wraz z drugą pozostałą rafinerią tworzy podstawę krajowej infrastruktury przetwórstwa ropy, pokrywając znaczną część zapotrzebowania na paliwa produkowane lokalnie. Tym boleśniejszy w skutkach może być dzisiejszy pożar. Służby ratunkowe, standardowo, podjęły „natychmiastową interwencję”; w obecnej chwili nie podano jednak informacji o potwierdzonych skutkach operacyjnych ani obrażeniach.
Wydarzenie to nastąpiło w warunkach już istniejącego kryzysu na krajowym rynku paliw i energii. Australia od kilku tygodni notuje ograniczone dostawy ropy i produktów rafineryjnych, co bezpośrednio przełożyło się na gwałtowny wzrost cen paliw na stacjach. W odpowiedzi na tę presję rząd federalny zdecydował o czasowym obniżeniu akcyzy na benzynę i olej napędowy o 50 proc. na okres trzech miesięcy, co miało złagodzić skutki dla konsumentów.
W tym samym dniu linie lotnicze Qantas rozpoczęły ograniczanie liczby lotów. Decyzja wynika z podwojenia kosztów paliwa lotniczego wywołanego zakłóceniami w globalnych dostawach ropy, w tym blokadami w Cieśninie Ormuz w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Redukcja rejsów obejmuje trasy krajowe i ma na celu „dostosowanie rozkładu do bieżących kosztów operacyjnych” – w tłumaczeniu na ludzki język, liniom po prostu nie opłaca się latać na tych trasach ze względu na zbyt drogie paliwo.
Australia w paliwowym kryzysie
Równolegle władze stanu Zachodnia Australia sfinalizowały utworzenie strategicznej rezerwy paliwowej. W ramach umowy z Cambridge Gulf zakupiono i skierowano do magazynowania 4 miliony litrów oleju napędowego, z możliwością rozszerzenia zapasów do 12 milionów litrów w najbliższych tygodniach. Rezerwa ma służyć wyłącznie mieszkańcom stanu i być wykorzystywana według uznania rządu stanowego w razie dalszych zakłóceń w dostawach.
Zachodnia Australia odpowiada za 25 proc. całego krajowego zużycia diesla, głównie w sektorze górniczym i rolniczym. Na poziomie federalnym stanowa rezerwa uzupełnia ogólnokrajowe zapasy diesla, które według danych z 7 kwietnia 2026 roku przekraczały 2,8 miliarda litrów, zlokalizowanych przede wszystkim na wschodnim wybrzeżu.
W kontekście szerszego zagrożenia niedoborami energii rząd federalny w Canberze 2 kwietnia ogłosił, że skłania się do uruchomienia mechanizmu Australian Domestic Gas Security Mechanism (ADGSM). Minister zasobów Madeleine King zapowiedziała 30-dniowe konsultacje z największymi producentami gazu, po których do połowy maja 2026 roku ma zapaść decyzja o ewentualnym zastosowaniu nadzwyczajnych uprawnień w celu ochrony dostaw gazu ziemnego na wschodnim wybrzeżu w trzecim kwartale 2026 roku.
Szacunki wskazują na zaostrzenie bilansu gazu w tym okresie, gdy zapotrzebowanie zimowe będzie wymagało znacznego wykorzystania magazynów. Mechanizm ma jakoby charakter prewencyjny i nie wprowadza ograniczeń w eksporcie gazu; krajowy rynek gazu jest obecnie oceniany jako wystarczająco zaopatrzony. Dla widzących swoje rachunki Australijczyków może być to jednak marna pociecha. A tym bardziej dla tamtejszego przemysłu.
