Polska deklasuje Niemcy: stacje benzynowe pokazują brutalną prawdę. Sąsiad biednieje?
Przez lata istniał prosty sposób, by pokazać różnicę poziomu życia między Polską a Niemcami. Wystarczyło spojrzeć na stację paliw, gdzie na początku lat 90. przeciętny Niemiec mógł kupić za jeden dzień pracy ponad 120 litrów benzyny. Przeciętny Polak? Wówczas zaledwie 26 litrów. Różnica była tak duża, że właściwie nie było o czym dyskutować. Dziś te dane pokazują już zupełnie inny obraz.
W roku 2026 średnią krajową dniówkę netto Polak może kupić około 50 litrów benzyny 95. Niemiec około 71 litrów. To oczywiście więcej, ale przewaga zachodniego sąsiada jest nieporównywalnie mniejsza niż trzy dekady temu. W rzeczywistości Niemcy „na stacjach” zbiednieli i stać ich aż na 50 litrów mniej, niż miało to miejsce 36 lat temu.
96 litrów przewagi: Polska w górę, Niemcy w dół
W 1990 roku różnica między obiema gospodarkami wynosiła aż 96 litrów paliwa dziennie. To nie jest statystyczna ciekawostka. Była przepaść pomiędzy obiema krajami po upadku komunizmu. Wówczas Niemiec kupował za dzień pracy niemal pięć razy więcej benzyny niż Polak. Dziś przewaga wynosi około 20 litrów. Oznacza to, że blisko 80 proc. dawnego dystansu zostało odrobione. Jeszcze ciekawszy jest sam kierunek zmian.
W Polsce dostępność benzyny rosła niemal przez cały analizowany okres. Z 26 litrów w 1990 roku do ponad 50 litrów obecnie. To wzrost o blisko 93%. W Niemczech trend był odwrotny. Liczba litrów możliwych do kupienia za dniówkę spadła ze 122 do niespełna 71. Mówimy więc o spadku przekraczającym 40%. Koszty życia i ceny energii rosły tam szybciej niż siła nabywcza przeciętnego pracownika. To prawdziwy regres gospodarczy.
Paradoks paliwowy
Na pierwszy rzut oka dane wydają się wręcz nielogiczne. Przecież benzyna przez ostatnie dekady wyraźnie zdrożała. W Polsce litr paliwa kosztował na początku lat 90. około 1,20 zł. Dziś kosztuje średnio ponad 6 zł. W Niemczech cena wzrosła z niespełna 60 eurocentów do około 2 euro za litr. Mimo to przeciętny Polak może kupić niemal dwa razy więcej benzyny niż 36 lat temu.
Powód jest prosty. Wynagrodzenia rosły szybciej niż ceny paliw. To właśnie dlatego dla wielu osób tankowanie stanowi dziś mniejsze obciążenie domowego budżetu niż mogłoby się wydawać po samym spojrzeniu na ceny wyświetlane na pylonach stacji. Ekonomiści mogą godzinami spierać się o PKB, produktywność czy poziom inwestycji. Jednak większość ludzi nie odczuwa tych wskaźników na co dzień.
Liczba litrów benzyny, które można kupić za dzień pracy, działa inaczej. Jest prosta, intuicyjna i natychmiast pokazuje realną zmianę siły nabywczej. A ta zmiana jest bezdyskusyjna. Jeszcze trzy dekady temu Niemiec tankował za dniówkę niemal pięć razy więcej paliwa niż Polak. Dziś brzmi to wręcz abstrakcyjnie.
