Piloci mają (znów) umieć latać. Nowe wymogi FAA dot. kompetencji personelu, w tle kontrowersje polityczne

Piloci mają (znów) umieć latać. Nowe wymogi FAA dot. kompetencji personelu, w tle kontrowersje polityczne

Amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) wprowadza obowiązek certyfikowania merytorycznych zasad zatrudniania pilotów. W opublikowanym komunikacie (Notice N 8900.767) regulator wyjaśnia, że wszystkie linie lotnicze muszą zdobyć certyfikat, że zatrudniania pilotów opiera się wyłącznie na merytorycznych kryteriach – doświadczeniu, umiejętnościach technicznych i predyspozycjach zawodowych. Nie zaś, jak to miało miejsce w ubiegłych latach, na podstawie priorytetów DEI. Niezastosowanie się, jak dodani, grozi wszczęciem federalnego dochodzenia i dalszymi konsekwencjami.

Wymóg taki wynika bezpośrednio z rozporządzeń wykonawczych prezydenta Donalda Trumpa z 21 stycznia 2025 r. (Executive Order 14173 Ending Illegal Discrimination and Restoring Merit-Based Opportunity”) oraz memorandum „Keeping Americans Safe in Aviation”. Zarządzenia te były wprost wymierzone w hasła DEI (Diversity, Equity, Inclusion), w myśl których ważniejsze od kwestii merytorycznych były zagadnienia takie jak rasa, płeć, orientacja seksualna czy deklarowana przynależność do określonych grup społecznych.

Nowo wydana decyzja nie zmienia tamtych zarządzeń – ma natomiast na celu definitywne wyrugowanie nie tylko praktyk DEI, ale także efektów motywowanej tymi hasłami polityki kadrowej. Te niekiedy prowadziły do sytuacji, w których eksponowane stanowiska, takie jak właśnie pilotów, obejmowały osoby bez wymaganych kompetencji – ale za to o odpowiedniej płci lub kolorze skóry. Sekretarz transportu Sean Duffy uzasadnił decyzję koniecznością przywrócenia priorytetu bezpieczeństwa nad innymi czynnikami. FAA powołała się na zapisy 49 U.S.C. § 44701, nakładającą na agencję obowiązek zapewnienia najwyższego możliwego poziomu bezpieczeństwa publicznego.

FAA macha regulacyjną miotła

Decyzja zamyka wieloletni okres, w którym linie lotnicze publicznie deklarowały cele pozamerytoryczne w polityce kadrowej. Niektóre z nich otwarcie dążyły zatrudnienia co najmniej 50 proc. kobiet i czarnych (a w każdym razie – nie-białych) wśród nowych pilotów do 2030 r. Skądinąd, w okresie administracji Demokratów było to zgodne z oczekiwaniami regulacyjnymi – sama FAA prowadziła wówczas własny program DEI. Który, jak ujawniono, obejmował np. aktywną rekrutację osób z „poważnymi niepełnosprawnościami intelektualnymi” i zaburzeniami psychicznymi do roli krytycznie istotnego personelu agencji – co stwarzało wręcz masowe zagrożenie dla życia i zdrowia.

DEI od dawna budziły ogromne kontrowersje. Jak bowiem zauważali liczni obserwatorzy, hasła te sprowadzały się po prostu do faworyzowania wybranych, faworyzowanych mniejszości – i jawnego, „pozytywnego” dyskryminowania grup nie-faworyzowanych (przede wszystkim osób o europejskim rodowodzie i białej skórze). Zważywszy na to, hasła te stanowiły ważny cel polityczny Trumpa i Republikanów, zaś wymierzone w nie zarządzenia nowa administracja wydała niemal natychmiast po rozpoczęciu urzędowania.

Nowe wymogi nie zmieniają istniejących certyfikatów ATP (Airline Transport Pilot – wymaganych u kapitanów samolotów) ani minimalnych wymagań nalotu. Nie przewidują także zmian w programach szkolenia czy standardach oceny kompetencji – mają zapewniać, że jedynie owe kompetencje będą brane pod uwagę w procesie rekrutacji Co istotne – choć zarządzania FAA to wewnętrzne przepisy amerykańskie, to przez skalę tamtejszego rynku lotniczego de facto dotyczą one także poza-amerykańskich (w tym zwłaszcza europejskich) przewoźników, wszystkich tych, którzy obsługują rejsy do USA.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!