Nowa blokada Kuby? Chiny grożą, zaniepokojone krokami USA, wstrzymaniem przez Meksyk dostaw ropy
Kuba szybko zmierza w stronę gospodarczej krawędzi po tym, jak kraj ten stracił podstawowe źródła zasilania swej niewydolnej gospodarki w paliwa. Ta rządzona przez komunistyczny reżim wyspa, która niedawno znów pogrążyła się w kolejnym z serii blackoutów, była od lat całkowicie uzależniona od importu ropy z „przyjaznych” politycznie krajów. Do początku tego roku była to przede wszystkim Wenezuela, po spektakularnej interwencji amerykańskiej zwrócono się natomiast do Meksyku. Jak się okazuje – na próżno.
Wstrzymanie przez Meksyk dostaw ropy, którą otrzymać miała Kuba, potwierdzone pod koniec stycznia 2026 r., szybko wywołało alarmy w Pekinie dotyczące zaostrzenia amerykańskiej presji gospodarczej na Hawanę. Państwowy meksykański potentat naftowy Pemex anulował zaplanowaną wysyłkę surowca, co prezydent Claudia Sheinbaum określiła jako suwerenną decyzję kontraktową, niezależną od nacisków zewnętrznych. Dane rynkowe wskazują jednak na wyraźne ograniczenie wolumenu już wcześniej – średnie dzienne dostawy spadły z około 17–20 tys. baryłek w pierwszej połowie 2025 r. do znacznie niższego poziomu w ostatnich miesiącach.
Decyzja Meksyku następuje po utracie przez Kubę głównego dostawcy ropy – Wenezueli – w wyniku zmian politycznych w Caracas i przejęcia kontroli nad sektorem naftowym przez siły sprzymierzone z administracją Donalda Trumpa. Meksyk przez krótki okres wypełniał lukę, dostarczając surowiec niezbędny do utrzymania minimalnej produkcji energii elektrycznej i transportu. Aktualne przerwanie dostaw pogłębia deficyt paliw: blackouty w Hawanie i innych miastach trwają po kilkanaście godzin dziennie, a kolejki po benzynę osiągają rekordowe rozmiary. Gospodarka wyspy, która od 2020 r. skurczyła się o ponad 10 proc., traci ostatnie stabilizujące źródło energii.
Macki odległych interesów
Pomimo deklaracji Sheinbaum, nie brak podejrzeń, że Kuba została odcięta na skutek wyraźnego nacisku z USA. Administracja Trumpa otwarcie deklaruje dążenie do zablokowania importu ropy na Kubę. W debacie publicznej pojawiają się scenariusze morskiej blokady dostaw. Prezydent USA wielokrotnie podkreślał, że rządzona przez reżim komunistyczny Kuba stoi na krawędzi upadku i że dostawy surowca spadną do zera. Presja na Meksyk wpisuje się w szerszy pakiet negocjacyjny – Waszyngton oczekuje od Meksyk współpracy w walce z kartelami narkotykowymi oraz w kwestiach migracyjnych, w zamian za złagodzenie napięć handlowych i uniknięcie eskalacji.
Pekin zareagował na rozwój sytuacji w swoim stylu – niby w tonie troski, ale z elementem zawoalowanej groźby. Chińskie MSZ wyraziło „głębokie zaniepokojenie” i stanowczo potępiło ewentualną blokadę morską importu ropy, określając takie działania jako „naruszenie prawa międzynarodowego” oraz „akt przymusu”. Chiny zapowiedziały, że Kuba może liczyć na ich „wsparcie i pomoc” , i zaznaczyły, że Hawana „nie jest sama”. Pekin, jeden z największych wierzycieli wyspy, mający też tam swoje instalacje szpiegowskie wymierzone w USA, naturalnie potępił amerykańskie sankcje i wezwał do ich natychmiastowego zniesienia.
Kuba w mroku
Na razie brak jednak konkretnych informacji o planowanych dostawach ropy z Azji czy innych formach bezpośredniej pomocy energetycznej – jakkolwiek deklaratywnie Chiny głoszą gotowość do przeciwdziałania izolacji gospodarczej Kuby. Władze kubańskie miały zwrócić się z prośbą o pomoc w zakresie dostaw ropy do niektórych krajów afrykańskich – problemem jest jednak to, że nie stać ich na kupno surowca po cenach rynkowych. Dlatego też przez ostatnie lata Kuba zaopatrywała się nieomal wyłącznie w Wenezueli, której socjalistyczne władze były skłonne pośrednio dotować „bratni” reżim preferencyjnymi stawkami.
Tymczasem sytuacja energetyczna, w jakiej znajduje się Kuba, jest coraz gorsza. Bez regularnych dostaw ropy produkcja prądu, transport publiczny i podstawowe procesy przemysłowe pozostają poważnie zagrożone. Wewnętrzne problemy strukturalne – spadek wpływów z turystyki, chroniczny brak dewiz i niedoinwestowanie infrastruktury – dodatkowo potęgują skutki zewnętrznej presji. Najbliższe tygodnie pokażą, czy Chiny przejdą od słów do konkretnych działań logistycznych, a Meksyk ewentualnie wznowi ograniczone, „humanitarne” wysyłki. Na razie dynamika wydarzeń wskazuje na dalsze zacieśnianie ekonomicznej pętli wokół Hawany.
