Nomura prognozuje chaos na giełdach. Oto trzy realne scenariusze
Globalne rynki akcji w ostatnich dniach funkcjonują w atmosferze wyraźnego napięcia. Inwestorzy próbują jednocześnie oszacować skutki konfliktu z Iranem oraz gwałtownego wzrostu cen energii. Zdaniem stratega z Nomura, Charlie McElligott, rynki w dużej mierze dyskontują dziś scenariusz skrajnego chaosu, który w rzeczywistości może się jednak nie zmaterializować. W jego ocenie inwestorzy wyceniają obecnie najbardziej pesymistyczne warianty wydarzeń, podczas gdy rzeczywisty rozwój sytuacji może okazać się znacznie mniej dramatyczny.
Rynki finansowe reagują na napięcia geopolityczne
Konflikt na Bliskim Wschodzie wchodzi w drugi tydzień, a brak oznak szybkiej deeskalacji zwiększa nerwowość uczestników rynku. Kluczowym elementem pozostaje sytuacja wokół Cieśniny Ormuz, który jest jednym z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie i pozostaje w praktyce niemal zamknięty.
Skala napięcia jest widoczna przede wszystkim na rynku surowców energetycznych. Cena ropy przekroczyła poziom 100 dolarów za baryłkę, co wywołało presję spadkową na giełdach oraz wzrost zmienności na rynkach finansowych.
Wyraźnie wzrósł również poziom niepewności inwestorów (VIX) mierzony przez Cboe Volatility Index, który na Wall Street bywa określany mianem wskaźnika strachu. Jego poziom osiągnął wartości najwyższe od gwałtownej wyprzedaży wywołanej napięciami handlowymi w 2025 roku.
Trzy możliwe scenariusze dla giełd
Charlie McElligott wskazuje trzy potencjalne kierunki rozwoju sytuacji na rynkach akcji. Pierwszy scenariusz zakłada stopniowe wygasanie napięć. W takim wariancie transport ropy przez cieśninę zostałby częściowo przywrócony, infrastruktura energetyczna największych producentów pozostałaby w dużej mierze nienaruszona.
Taki rozwój wydarzeń mógłby doprowadzić do wyraźnego odbicia na rynkach akcji. Wielu inwestorów kupiło bowiem zabezpieczenia na wypadek gwałtownego spadku notowań, a poprawa nastrojów zmusiłaby ich do zamykania tych pozycji i powrotu na rynek.
Drugi scenariusz zakłada pojawienie się wydarzenia o charakterze szokowym. Wśród potencjalnych przykładów strateg wymienia trafienie dużego tankowca przewożącego ropę, nieudaną operację militarną z dużą liczbą ofiar lub nieskuteczne uwolnienie rezerw surowców, które rynek szybko by wchłonął.
W takiej sytuacji obecna fala zabezpieczania portfeli mogłaby zadziałać jak zapalnik dla gwałtownej wyprzedaży na giełdach.
Najbardziej prawdopodobny rozwój wydarzeń
Zdaniem stratega z Nomury najbardziej realistyczny jest jednak trzeci wariant. Zakłada on brak dramatycznych wydarzeń, ale także brak silnego odbicia rynku. W takim scenariuszu indeksy akcji poruszają się w trendzie bocznym lub lekko spadkowym. Nie dochodzi do gwałtownego załamania, lecz jednocześnie brakuje impulsu, który pozwoliłby rynkom wrócić na ścieżkę wyraźnych wzrostów.
Jednym z powodów może być słabnąca siła dotychczasowych liderów hossy. Grupa największych amerykańskich spółek technologicznych określana jako Magnificent Seven może mieć trudności z ponownym pociągnięciem indeksów na nowe rekordy. Z kolei pozostałe spółki, bardziej zależne od kondycji gospodarki, mogą pozostawać pod presją z powodu spowolnienia wzrostu gospodarczego wywołanego konfliktem i wysokimi cenami energii.
Wskaźnik zmienności wysyła ciekawy sygnał
Na uwagę zasługuje również zachowanie wskaźnika zmienności rynku. W ostatnich dniach jego wzrost był znacznie silniejszy niż spadek szerokiego rynku akcji. Indeks S&P 500 obniżył się stosunkowo umiarkowanie, podczas gdy wskaźnik zmienności wzrósł bardzo dynamicznie.
W przeszłości podobna sytuacja często kończyła się późniejszym wyraźnym spadkiem zmienności, o ile nie pojawiał się realny kryzys gospodarczy. Wyjątkiem były jedynie skrajne wydarzenia, takie jak Global Financial Crisis czy wstrząs wywołany pandemią w 2020 roku.
Dodatkowym źródłem niepokoju jest rosnące przekonanie, że wzrost cen surowców może zmusić banki centralne do utrzymywania restrykcyjnej polityki pieniężnej. Według McElligotta inwestorzy zaczynają brać pod uwagę scenariusz, w którym inflacja napędzana drożejącą energią może doprowadzić do podwyżek stóp procentowych.
