Nastroje konsumentów w USA zanurkowały. „Winna giełda”. Co pokazało badanie UoM?

Nastroje konsumentów w USA zanurkowały. „Winna giełda”. Co pokazało badanie UoM?

Dane z University of Michigan pokazują, że nastroje amerykańskich konsumentów spadły w marcu do 53,3 punktu, z 56,6 miesiąc wcześniej. To najniższy poziom od grudnia 2025 roku i jednocześnie wynik gorszy od rynkowych prognoz. Te zakładały okolice 54. W ujęciu miesięcznym oznacza to spadek o około 6%.

Co ważniejsze, pogorszenie jest szerokie. Widać je niezależnie od wieku czy sympatii politycznych respondentów. Nie trzeba długo szukać przyczyn. Konflikt wokół Iranu wywołał gwałtowną reakcję na rynku surowców. Ceny ropy wzrosły o ponad 30%, a przeciętna cena benzyny w USA podskoczyła o około 1 dolara, do prawie 4 dolaró za galon.

To zbiegło się z przeceną na giełdzie. Indeks giełdowy S&P 500 stracił w tym czasie około 6,7%, a Nasdaq 100 spadł do najniższego poziomu od pół roku. W teorii korelacja między nastrojami a wydatkami bywa słaba. Gdy jednocześnie rosną koszty życia i spada wartość aktywów, psychologia zaczyna mieć znaczenie.

Konsumenci cierpią?

Największe pogorszenie nastrojów dotyczy gospodarstw o średnich i wyższych dochodach oraz osób posiadających akcje. To istotne, bo to właśnie te grupy odpowiadały w ostatnich latach za znaczną część konsumpcji w USA. Mechanizm jest prosty. Droższe paliwo obniża realną siłę nabywczą, a spadki na rynku akcji uderzają w poczucie bogactwa. To połączenie, które historycznie potrafi szybko zmienić zachowania zakupowe.

Szczegóły badania są jeszcze bardziej wymowne. Oczekiwania dotyczące sytuacji finansowej gospodarstw domowych w perspektywie roku spadły o 10%. Jeszcze mocniej, bo o 14%, pogorszyły się prognozy dotyczące warunków prowadzenia biznesu w najbliższych 12 miesiącach. Równocześnie 61% respondentów spodziewa się wzrostu bezrobocia. Miesiąc wcześniej było to 58%.

Warto zauważyć pewną asymetrię. Oczekiwania krótkoterminowe pogarszają się gwałtownie, natomiast te w dłuższym horyzoncie spadają znacznie łagodniej. To sugeruje, że konsumenci nadal traktują obecny szok jako przejściowy. Wstępny odczyt wskaźnika opisaliśmy już w połowie marca w artykule zatytułowanym „Nastroje konsumentów w USA nurkują. Dlaczego? Niepokojące dane University of Michigan”.

Inflacja wraca do świadomości konsumentów

Najbardziej widoczna zmiana dotyczy oczekiwań inflacyjnych. W perspektywie roku wzrosły one do 3,8%, z 3,4% wcześniej. Jednocześnie oczekiwania pięcioletnie lekko spadły, do 3,2% z 3,3%. To ciekawy układ. Krótkoterminowa presja rośnie, ale długoterminowe zaufanie do stabilności cen nie zostało jeszcze naruszone. Problem polega na tym, że decyzje konsumenckie zapadają głównie w krótkim horyzoncie.

Szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie rynku paliw. Oczekiwania dotyczące cen benzyny w perspektywie roku wzrosły niemal pięciokrotnie miesiąc do miesiąca, osiągając najwyższy poziom od czerwca 2022 roku. W perspektywie pięciu lat również odnotowano wzrost, ale poziom pozostaje blisko historycznej średniej. To kolejny dowód na to, że konsumenci widzą obecny szok jako intensywny, lecz potencjalnie krótkotrwały.

Dane z rynku pracy i cen zaczynają się zazębiać

W tle mamy jeszcze jeden element układanki. Utrzymujące się wysokie ceny są dziś głównym czynnikiem wpływającym na percepcję gospodarki. Aż 47% respondentów spontanicznie wskazuje inflację jako problem obciążający ich finanse. Do tego dochodzi rynek pracy, który przestaje się poprawiać tak dynamicznie jak wcześniej. To kombinacja, która może przełożyć się na realne ograniczenie wydatków.

Rezerwa Federalna utrzymała stopy procentowe w przedziale 3,5 do 3,75%. Jednocześnie w najnowszych projekcjach sygnalizuje wyższą inflację i zaledwie jedną obniżkę kosztu pieniądza w tym roku. To ważne tło. Jeśli oczekiwania inflacyjne konsumentów będą dalej rosnąć, przestrzeń do luzowania polityki monetarnej może się szybko zamknąć.

Na tym etapie konsumenci zakładają, że negatywne skutki konfliktu będą ograniczone w czasie. Ale to założenie jest kruche. Jeśli ceny energii utrzymają się wysoko, a wojna się przeciągnie, percepcja może zmienić się bardzo szybko. Ekonomiści już zaczynają mówić o ryzyku spowolnienia konsumpcji w drugim kwartale. A bez niej trudno mówić o stabilnym wzroście gospodarczym w USA.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!