„Masywna” umowa Trumpa: wenezuelskie pola naftowe w stuletnią dzierżawę dla amerykańskich firm
Wenezuela i Stany Zjednoczone sfinalizowały prace nad porozumieniem – zaanonsowanym personalnie przez Donalda Trumpa – w ramach którego amerykańskie firmy przejmą faktyczną kontrolę nad rezerwami ropy szacowanymi na ponad 65 mld baryłek. Chodzi o pola naftowe zlokalizowane w 17 miejscach w pasie Orinoko oraz na zachodnim złożu Jeziora Maracaibo. Umowa zakłada utworzenie spółki joint venture z udziałem prywatnych podmiotów amerykańskich, a także uzyskanie przez ów podmiot praw do dzierżawy tych pól na okres stu.
W ramach umowy Wenezuela pozyska ze swej strony ok. 100 miliardów dolarów w formie inwestycji w swój sektor energetyczny. Przewiduje się także, że rząd tego kraju uzyska w perspektywie kilku najbliższych dekad ok. 209 mld dol. wpływów podatkowych. Mechanizm zakłada, że amerykańskie firmy – w tym SLB, Hunt Oil i Pacific Coast Energy Company – będą odpowiedzialne za rozbudowę infrastruktury, eksploatację złóż i logistykę, podczas gdy Waszyngton zyska prawo do zakupu wydobywanego tam surowca po koszcie wydobycia.
Wartość bloków objętych koncesją stanowi lewie 21% z ogólnych 303 miliardów baryłek znanych złóż naftowych Wenezueli, lecz koncentracja na najbardziej obiecujących złożach – przede wszystkim wschodnim pasa Orinoko, gdzie zlokalizowana jest większość światowych zasobów ropy ciężkiej – sugeruje złoża o najniższym ryzyku geologicznym i najwyższej wydajności. Zarazem realna produkcja wenezuelskiego sektora naftowego oscyluje obecnie wokół 1,25 miliona baryłek dziennie – co stanowi poziom nieadekwatny do potencjału geologicznego i infrastrukturalnego kraju.
Złoża objęte nową umową wymagają także znaczących nakładów na modernizację odwiertów, rafinerii oraz systemów transportowych, które w wyniku dekady zaniedbań inwestycyjnych i nadmiernej eksploatacji uległy dewastacji.
Od ujęcia autorytarnego prezydenta Nicolása Maduro przez amerykańskie siły specjalne w styczniu 2026 roku Wenezuela pozostaje pod rządami „tymczasowej” prezydent Delcy Rodríguez – byłej wiceprezydent i minister ds. ropy. Rodríguez, mimo retoryki o „obronie suwerenności”, szybko przystąpiła do reform gospodarczych, w tym liberalizacji sektora naftowego i zniesienia barier dla zagranicznych inwestorów. W czerwcu b.r. roku jej rząd zatwierdził „Plan Odrodzenia 2026”, zakładający otwarcie gospodarki na kapitał prywatny, w tym amerykański, w zamian za stopniowe znoszenie sankcji – które w istocie następuje.
Waszyngton zniósł m.in. to najważniejsze, dotyczące eksportu naftowego – Departament Skarbu USA zezwolił w lutym b.r. firmom Chevron, BP, Eni, Shell oraz Repsol na pełną działalność operacyjną w w tym kraju, unieważniając także sankcje, którymi objęty był państwowy wenezuelski moloch PDVSA – w efekcie czego Wenezuela wróciła na światowe rynki ropy. Zaś tamtejszy sektor naftowy – doczekał się bardzo potrzebnych napraw i inwestycji. Często pierwszych od dziesięcioleci.