Liczba pracujących cudzoziemców dynamicznie rośnie. Polska nie uczy się na błędach sąsiadów?
Prognozy demograficzne dla Polski są nieubłagane. Według różnych obliczeń populacja Polski skurczy się od kilku do nawet kilkunastu milionów w ciągu kilku najbliższych dekad. To ogromne zagrożenie dla gospodarki i systemu emerytalnego państwa. Wiele państw Europy Zachodniej próbowało rozwiązać ten problem poprzez masowe przyjmowanie imigrantów. Efekty są takie, że dziś nawet Niemcy, którzy promowali politykę otwartych ramion, dziś zapowiadają odesłanie 80% Syryjczyków do ich kraju. Coraz ostrzejszą politykę wobec imigrantów prowadzi również Dania. W dużej mierze to wynik tego, że cudzoziemcy rzadko podejmują pracę, za to chętnie korzystają z rozbudowanego systemu socjalnego. Najnowsze dane GUS pokazują, że polscy politycy próbują zrealizować ten sam plan, pomimo tego, że na zachodzie się nie udało. Aktualne dane pokazują, że w ciągu roku liczba pracujących cudzoziemców w Polsce wzrosła o ponad 7%.
Nowe dane GUS: ponad 1 mln cudzoziemców pracujących w Polsce
Od kilku lat eksperci ostrzegają, że demografia Polski wygląda fatalnie i za chwilę zabraknie rąk do pracy. Obecnie na rynku pracy są jeszcze osoby, które są tzw. wyżu demograficznego, jednak za moment sytuacja będzie coraz gorsza. Wygląda na to, że pomysłem na zasypanie tej luki jest otwieranie granic i zatrudnianie coraz większej liczby imigrantów.

Z najnowszego raportu GUS „Cudzoziemcy wykonujący pracę w Polsce w październiku 2025 r.” wynika, że na koniec października 2025 r. w Polsce pracowało 1139,4 tys. cudzoziemców. W porównaniu z październikiem 2024 roku to wzrost aż o 7,1%. W porównaniu do poprzedniego miesiąca ich liczba zwiększyła się o 0,9%. Ponadto w grupie pracujących cudzoziemców 59,9% stanowili mężczyźni. Na dzień 31 października 2025 r., 441,3 tys. osób realizowało wyłącznie umowy zlecenia i pokrewne. Było to o 6,3% więcej niż w październiku 2024 r. oraz 0,9% więcej niż miesiąc wcześniej.

Najliczniejszą grupą obcokrajowców wykonujących pracę w Polsce są obywatele Ukrainy.
Według stanu na 31 października 2025 r. było ich 767,1 tys., czyli o 7,3%, niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Obywatele z tego państwa stanowią aż 67,3% ogólnej liczby cudzoziemców, którzy pracują w Polsce. Najwięcej pracujących cudzoziemców przebywa w regionie warszawskim stołecznym (20,2%).
O szansach na zmianę znienawidzonego przez Polaków podatku przeczytasz w tekście:
Spadek wpływów do budżetu. Uciążliwy podatek w końcu zniknie?
Cudzoziemcy już nie są taki mile widziani. Zachód żałuje i wycofuje się z polityki otwartych rąk
Wiele osób obawia się, że kolejne ekipy rządzące postanowiły poradzić sobie z kryzysem demograficznym w ten sam sposób, co państwa Europy Zachodniej. Jak zakończyła się polityka otwartych ramion, którą promowały przede wszystkim Niemcy, obserwujemy już od dłuższego czasu. Okazało się, że imigranci często wybierają bogate pakiety socjalne i życie na koszt państwa. W niektórych miejscach wzrosły statystyki dotyczące przestępstw. Ponadto, w dzielnicach niektórych dużych miast powstały zamknięte getta skupiające imigrantów.
W ostatnim czasie w niektórych państw widać radykalny zwrot w nastawieniu do imigrantów. Wśród nich są nawet Niemcy, którzy promowali politykę otwartych rąk. Kilka tygodni temu kanclerz Friedriech Merz Niemcy planują, by w ciągu najbliższych trzech lat 80% Syryjczyków wróciło do swojego kraju. Niemcy coraz pilniej strzegą również swoich granic i masowo zawracają nielegalnych imigrantów.
Kolejnym państwem, które prowadzi coraz bardziej zaostrzoną politykę wobec imigrantów, jest Dania. Rząd Danii postawił na wnikliwe monitorowanie sytuacji. Pozwolenia na pobyt cudzoziemców w kraju są tymczasowe. Osoby, które nie otrzymały azylu lub popełniły przestępstwo są deportowani. Ponadto duńskim system preferuje cudzoziemców, którzy pracują i podejmują naukę. Masowy napływ imigrantów dodatkowo ogranicza zakaz sprowadzania do Danii członków rodziny. Dotyczy to osób poniżej 24 roku życia i obejmuje również Duńczyków.
Podobną drogą postanowili iść politycy ze Szwecji. Kraj zaostrzył swoją politykę azylową, co skutkowało 40% spadkiem wniosków o azyl od 2022 roku. Z materiałów i stron internetowych w ambasadach zniknęły hasła zachęcające do przyjazdu do Szwecji. Szwedzi zaostrzyli również przepisy dotyczące pozwoleń na pracę. W planach są też zmiany przepisów dotyczące przyznawania obywatelstwa.
Komu rządu przyznał gigantyczne nagrody? Więcej o tej sprawie przeczytasz tutaj:
Budżet z rekordowym deficytem, a rząd wydaje 130 mln zł na nagrody
Polska zrealizuje plan, który na Zachodzie nie wypalił?
Kolejne raporty GUS wskazują, że rządzący w Polsce postanowili pójść podobną drogą, Europa Zachodnia. Z danych ZUS oraz raportu Banku Gospodarstwa Krajowego wynika, że cudzoziemcy w Polsce pracują głównie tam, gdzie Polacy nie chcą. To zwykle proste usługi, jak np. opieką nad osobą starszą, ale przede wszystkim praca w gastronomii oraz w hotelarstwie. Ponadto wielu imigrantów pracuje w branży transportowej i budowlanej. Podobnie wyglądało to np. w Wielkie Brytanii. Wówczas to Polacy jeździli na wysyp pracować w zawodach, których nie chcieli podejmować Brytyjczycy.
Czy kolejne etapy otwierania na imigrantów w Polsce, będą wyglądały, jak na Zachodzie. Tam ta strategia się nie sprawdził, ale póki co w Polsce wygląda to obiecująco. Według ostatnich danych, około 80% Ukraińców, którzy przebywają w Polsce, jest aktywnych zawodowo. Dla porównaniu w Niemczech i Czechach pracuje odpowiednio 25% i 48% Ukraińców, którzy przebywają w tych państwach.
Trudno jednoznacznie ocenić, czy plan, który na Zachodzie zawiódł, w Polsce okaże się sukcesem. Są pewne przesłanki, które sugerują, że może przynieść przynajmniej lepsze efekty. Obserwatorzy wskazują przede wszystkim na to, że Ukraińcy i Białorusini, których jest w Polsce najwięcej są nam bliżsi kulturowo. Dzięki temu łatwiej im się integrować z naszym społeczeństwem. Ponadto pakiet socjalny w Polsce nie jest aż tak atrakcyjny na Zachodzie. Dlatego imigranci, którzy zamierzają żyć na koszt państwa, raczej wybierają inny kierunek.
