Kreml vs. Apple: rosyjskie aplikacje zniknęły z App Store
Rosja w niezbyt zawoalowany sposób grozi koncernowi Apple. Przedstawiciele Kremla mieli zażądać od firmy wyjaśnień w sprawie usunięcia z App Store kilku rosyjskich aplikacji mobilnych powiązanych z rosyjską spółką internetową VK – dodając przy tym obietnicę wyciągnięcia „stosownych konsekwencji”, jeśli wyjaśnienia okażą się „niesatysfakcjonujące”. Z dużym prawdopodobieństwem można te słowa przełożyć jako pogróżkę, że Rosja będzie blokować usługi firmy i w inny sposób szykanować Apple’a, jeśli firma nie skapituluje przed żądaniami tamtejszych władz.
Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, zapowiedział, że rosyjskie władze zamierzają rozmówić się bezpośrednio z firmą Apple w odniesieniu do wyjaśnień. Jednocześnie Pieskow zasugerował, aby Rosjanie, którym brakuje usuniętych aplikacji, rozważali przejście na urządzenia z systemem Android, gdzie aplikacje VK wciąż są dostępne w sklepie Google Play. Oczywiście są one też dostępne dla osób korzystających z sieci VPN lub innych narzędzi pozwalających omijać geograficzne blokady – ale tego Kreml, sam dokręcający śrubę cenzury w rosyjskim Internecie, naturalnie nie przyzna głośno.
Pomruki z Kremla pojawiły się po tym, jak VK poinformowała o zniknięciu swoich aplikacji, w tym serwisów społecznościowych, platform wideo oraz komunikatów, ze sklepu Apple’a – bez wcześniejszej zapowiedzi lub uzasadnienia. VK, niegdyś założona jako VKontakte przez Pawła Durowa (twórcy Telegramu), jednak obecnie kontrolowana przez rosyjskie państwo, określiła działanie Apple’a jako „niesprawiedliwe i niedopuszczalne”, twierdząc, że z jej zablokowanych aplikacji korzystają codziennie miliony Rosjan. Zdaniem VK, usunięcie aplikacji nastąpiło pomimo tego, że spółka nie podlega obecnie amerykańskim sankcjom. Właśnie sankcje miały być przyczyną, dla której Apple usunęło aplikacje.
To daleko nie pierwszy raz, gdy Kreml wyraża frustrację z powodu braku kontroli nad podmiotami technologicznymi – i zachęca Rosjan do korzystania z lokalnych odpowiedników, które pod tą kontrolą i owszem się znajdują. Dokładnie to sprawia jednak, że Rosjanie gremialnie są temu niechętni, słusznie postrzegając te zachęty jako działania w celu zaostrzenia reżimu państwowej kontroli nad nimi samymi. Przykładowo, w Rosji od jakiegoś czasu promowany jest MAX – państwowy komunikat stworzony przez VK, preinstalowany na wszystkich sprzedawanych w kraju smartfonach i tabletach. Nie trzeba najpewniej dodawać, że ów MAX jest w równej mierze programem szpiegującym co komunikacyjnym.
