Krajowa strategia ds. AI – wygenerowana przez AI. Rząd wycofuje dokument po wtopie, ale uwiąd perspektyw trwa

Krajowa strategia ds. AI – wygenerowana przez AI. Rząd wycofuje dokument po wtopie, ale uwiąd perspektyw trwa

Rząd Południowej Afryki wycofał się z opublikowania krajowej strategii dotyczącej sztucznej inteligencji. Czy też nie tyle „wycofał się”, co został do tego zmuszony. Doszło bowiem do tego po tym jak ujawniono, że dokument ten w znacznej mierze został wygenerowany przez narzędzia AI – i to nie tylko w sposób zautomatyzowany, ale także z wykorzystaniem sfabrykowanych, nieistniejących źródeł. To nie pierwszy raz, gdy południowoafrykańskie instytucje publiczne manifestują niekompetencję na skalę międzynarodową, ale choć razem tzw. wtopa dotyczy obszaru, w którym kraj i tak już znajduje się w głębokim kryzysie.

Dokument, który miał stanowić fundament krajowej polityki w zakresie sztucznej inteligencji, został opublikowany przez Departament Komunikacji i Technologii Cyfrowych w kwietniu tego roku. Jego celem było określenie priorytetów rozwoju AI, w tym inwestycji w edukację, badania naukowe oraz regulacji prawnych. Jednak zaledwie kilka dni po prezentacji, niezależni eksperci i dziennikarze zaczęli wskazywać na niepokojące nieścisłości. Okazało się, że strategia zawiera odniesienia do nieistniejących raportów, fikcyjnych ekspertów oraz cytaty z badań, które nigdy nie zostały przeprowadzone.

W opublikowanej przez władze w Pretorii wersji, kluczowe fragmenty polityki państwowej w dziedzinie AI oparto na danych i odniesieniach, które nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Jak zauważają publikacje prasowe, problem nie ograniczał się do pojedynczych błędów redakcyjnych. Co gorsza, dokument zawierał fragmenty skopiowane z innych, obcych strategii, bez podania źródeł. Część treści została wprost wygenerowana przez narzędzia AI, a następnie opublikowana bez żadnej weryfikacji – i nikt w rządzie nie okazał się zdolny dostrzec tego, co prasa zauważyła bez trudu.

Czarno widziane perspektywy

Dopiero po interwencji mediów i specjalistów władze przyznały – najpewniej dlatego, że po prostu nie miały innego wyjścia – że „w procesie przygotowania dokumentu wykorzystano narzędzia wspomagające, co doprowadziło do niezamierzonych błędów”. To nie tylko kompromitujące, ale też znaczące – tamtejszy rząd nie jest w stanie przygotować własnej, oryginalnej polityki w kluczowej dziedzinie. I po raz kolejny zaznacza, jak dojmujący jest tam problem braku kompetencji i działających procedur. Nie tylko zresztą w odniesieniu do opracowania realistycznej strategii w zakresie AI.

Problem Południowej Afryki nie ogranicza się także do nieudolności administracyjnej. Kraj ten od lat zmaga się z ogromną korupcją, gigantyczną i brutalną przestępczością, a nader wszystko konsekwencjami skrajnie rasistowskiej polityki prowadzonej przez tamtejsze „czarne” władze w ciągu ostatnich 30 lat – stanowiących w istocie Apartheid 2.0, tyle że skierowany przeciwko białym, i w formie przerastającej swą agresywnością i dyskryminacyjnym charakterem pierwotny system o tej nazwie. Czarny rasizm przenika wszystkie dziedziny życia w RPA, i wywiera rujnujący wpływ na tamtejszą gospodarkę.

W szczególności chodzi tutaj o konsekwencje polityki Black Economic Empowerment (BEE), czyli systemu prawnych przywilejów dla czarnych – w edukacji, zatrudnieniu, sporach prawnych, nawet w opiece zdrowotnej (!). Represyjna dyskryminacja białych prowadzona w jego ramach odnosi się nie tylko do białych mieszkańców Południowej Afryki – ale też kogokolwiek o białej skórze czy europejskim rodowodzie. Obejmuje ona także potencjalnych inwestorów z krajów zachodnich – którzy na jej skutek nader często pozostają właśnie inwestorami „potencjalnymi”, nie rzeczywistymi.

Apartheid do kwadratu

Przepisy „tęczowego narodu”, jakim mieni się współczesna Afryka Południowa, nakładają bowiem na firmy obowiązek przekazywania (za darmo) pakietów 30% akcji na rzecz czarnych „partnerów”. W praktyce oznacza to konfiskatę udziałów o rozmiarach zbliżonych do pakietów kontrolnych i podważa sens całej inwestycji – zwłaszcza mając świadomość, że firma i tak będzie dyskryminowana na rzecz innych, bardziej preferowanych przez władze podmiotów, zaś konkurencja (np. z krajów azjatyckich) z tymi wszystkimi ciężarami nie musi się mierzyć i z góry stoi na lepszej pozycji.

To zaś nie tylko zniechęca lokalnych białych przedsiębiorców (którzy pomimo bycia zdecydowaną mniejszością stanowią nieproporcjonalnie duży procent bazy podatkowej), ale także blokuje dostęp do zachodnich technologii i inwestycji. Przykładem może być decyzja TotalEnergies, która zrezygnowała z wydobycia ropy na wodach Południowej Afryki, powołując się na „szczególne okrucieństwo” tamtejszych regulacji. Podobnie Elon Musk, mimo że sam pochodzi z Południowej Afryki, odmówił uruchomienia w kraju Starlinka na warunkach rasistowskich władz.

Musk argumentował, że nie zamierza „płacić haraczu” w zamian za wyjątki od dyskryminacyjnych i upokarzających przepisów. W dużej mierze zresztą dzięki Muskowi w ostatnich latach coraz bardziej nagłośnione są społeczne problemy Południowej Afryki, głównie związane z kwestią rasową. Długo ignorowane międzynarodowo, obecnie jednak grożą Pretorii nałożeniem sankcji ze strony USA – w szczególności za przyzwolenie na masową przemoc wobec białych farmerów oraz przepisy pozwalające na odbieranie im ich ziemi i pozbawianie własności bez żadnego odszkodowania.

AI patykiem po piasku pisana

W takich warunkach, dodawszy do tego szeroko rozplenioną korupcję i nepotyzm, rozwój zaawansowanych technologii, w tym AI, staje się w dużej mierze niewykonalny. Kraj, który mógłby korzystać z dynamicznego rozwoju sektora technologicznego, zamiast tego traci inwestorów, specjalistów i dostęp do nowoczesnych rozwiązań. Strategia AI, nawet gdyby została przygotowana rzetelnie, najpewniej pozostałaby wyłącznie na papierze – wyjąwszy rządowe wydatki na ten cel, pieniądze z których z dużym prawdopodobieństwem zniknęłyby w kieszeniach elity rządzącej.

Represyjne przepisy nie tylko zniechęcają zagraniczne firmy, ale także prowadzą do ucieczki lokalnych talentów. Według różnych danych, od 2020 roku ponad 100 tys. osób, w tym zwłaszcza wysoko wykwalifikowanych specjalistów, opuściło Południową Afrykę, szukając lepszych warunków za granicą. Wśród nich są inżynierowie, programiści i naukowcy – czyli ci, którzy mogliby stanowić trzon lokalnego ekosystemu AI. Ale nie będą. Władze, co prawda, ten problem dostrzegły – ale z innej strony. Rządowi oficjele narzekali mianowicie, że biali, wyjeżdżając z dyskryminującego ich kraju, unikają „sprawiedliwości rasowej”.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!