IEA alarmuje rynki: „Zapasy ropy wystarczą tylko na kilka tygodni”. Nadchodzi kryzys?

IEA alarmuje rynki: „Zapasy ropy wystarczą tylko na kilka tygodni”. Nadchodzi kryzys?

Szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej Fatih Birol ostrzegł, że globalne komercyjne zapasy ropy kurczą się w rekordowym tempie, a przy obecnej skali zużycia mogą wystarczyć już tylko na „kilka tygodni”. To efekt przeciągającej się wojny z Iranem i paraliżu transportu przez Cieśninę Ormuz, czyli najważniejszy energetyczny punkt świata. Problem polega na tym, że rynek finansowy wciąż wydaje się nie wierzyć w skalę zagrożenia. I właśnie na ten rozdźwięk Birol zwrócił szczególną uwagę podczas spotkania ministrów finansów państw G7 w Paryżu.

Najważniejsze fakty

  • Globalne komercyjne zapasy ropy spadły w marcu i kwietniu łącznie o 246 mln baryłek, co według IEA jest największym takim spadkiem w historii pomiarów.
  • Międzynarodowa Agencja Energetyczna uważa, że w 2026 roku globalna podaż ropy będzie niższa od popytu średnio o 3,9 mln baryłek dziennie.
  • Fatih Birol ostrzegł, że strategiczne rezerwy uwolnione przez państwa pomagają stabilizować sytuację, ale „nie są nieskończone”.

Świat zaczyna konsumować strategiczne rezerwy

Według Birola istnieje dziś wyraźna „luka percepcyjna” pomiędzy tym, co dzieje się na fizycznym rynku ropy, a tym, jak sytuację wyceniają inwestorzy giełdowi i traderzy kontraktów terminowych. Innymi słowy: baryłek zaczyna realnie brakować szybciej, niż sugerują to notowania na ekranach terminali Bloomberga.

Jeszcze kilka miesięcy temu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Przed rozpoczęciem amerykańsko-izraelskich działań przeciwko Iranowi pod koniec lutego rynek funkcjonował w warunkach względnej nadpodaży. Magazyny były pełne, a wielu analityków zakładało nawet ryzyko nadmiernego spadku cen ropy w drugiej połowie roku.

Wojna na Bliskim Wschodzie odwróciła jednak ten obraz praktycznie w ciągu kilku tygodni. Zamknięcie Cieśniny Ormuz zaburzyło jeden z najważniejszych szlaków transportowych dla globalnego rynku energii, a producenci i rafinerie zaczęli gwałtownie sięgać po zapasy.

IEA próbowała ograniczyć skalę kryzysu poprzez największe skoordynowane uwolnienie strategicznych rezerw w historii organizacji. W marcu państwa członkowskie uzgodniły wypuszczenie na rynek aż 400 mln baryłek ropy. Do 8 maja uwolniono już około 164 mln baryłek, co zwiększyło globalną podaż o około 2,5 mln baryłek dziennie.

Nie jest prawdą, że inwestorzy zupełnie ignorują kryzys. Wall Street rozpoczęło spadki, o czym pisaliśmy w artykule Bolesna lekcja dla Wall Street. Spadki potrwają aż do jesieni? Panika wraca

Problem polega na tym, że rezerwy nie są nieskończone

To właśnie ten element najbardziej niepokoi dziś Międzynarodową Agencję Energetyczną. Birol podkreśla, że strategiczne rezerwy pomagają kupować czas, ale nie rozwiązują fundamentalnego problemu niedoboru podaży. Według nowych prognoz IEA światowy rynek ropy będzie w tym roku notował deficyt podaży rzędu 3,9 mln baryłek dziennie.

Jeszcze wcześniej agencja zakładała lukę bliższą 1,5 mln baryłek. Skala rewizji pokazuje, jak gwałtownie pogarsza się sytuacja, a rynek spot pozostaje bardzo ciasny. Dodatkowo przed nami najbardziej wymagający okres sezonowy. Na półkuli północnej rozpoczyna się sezon wakacyjny oraz okres intensywnych prac rolniczych. To oznacza wyższy popyt na diesel, paliwo lotnicze, benzynę oraz nawozy. Innymi słowy: zapotrzebowanie na ropę może jeszcze przyspieszyć dokładnie w momencie, gdy światowe magazyny szybko pustoszeją.

Rynek akcji nadal zachowuje się zaskakująco spokojnie

Najbardziej niezwykłe w całej sytuacji jest jednak to, jak spokojnie reagują na nią rynki finansowe. Birol bardzo wyraźnie zasugerował, że inwestorzy mogą nie doszacowywać skali napięć na rynku fizycznym.

To o tyle istotne, że podobne rozdźwięki historycznie często pojawiały się przed gwałtownymi ruchami cenowymi. Traderzy kontraktów terminowych przez długi czas potrafią ignorować pogarszające się fundamenty, dopóki rynek nie zderzy się z realnym problemem logistycznym lub podażowym.

W ostatnich dniach część tego napięcia zaczęła być widoczna również na rynku obligacji, gdzie rentowności ponownie mocno wzrosły. Coraz więcej inwestorów zaczyna rozumieć, że droższa energia oznacza potencjalnie wyższą inflację i większy problem dla banków centralnych.

Nie wszyscy podzielają katastroficzny scenariusz IEA

Warto jednak zauważyć, że sektor energetyczny nie mówi dziś jednym głosem. Część firm uważa, że rynek ma jeszcze przestrzeń do stabilizacji.

Niektóre koncerny energetyczne oraz linie lotnicze, w tym Air France i British Airways, twierdzą, że posiadają wystarczające zapasy paliwa, by spokojnie przejść przez sezon wakacyjny. Pojawiają się też opinie, że zwiększony import z USA i Nigerii może częściowo zneutralizować niedobory na rynku europejskim.

Część konsultantów energetycznych uważa również, że uwolnienie strategicznych rezerw może pokryć około jednej trzeciej europejskiego deficytu paliwa lotniczego. Ale nawet bardziej optymistyczne prognozy nie zmieniają jednej rzeczy. Globalne zapasy ropy spadają dziś najszybciej od dekad, a trwający konflit na Bliskim Wschodzie nadal nie zbliża się do końca.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!