GUS: prawie 7% pracujących to cudzoziemcy. Polska może zrobić coś, co nie udało się na Zachodzie
Sytuacja demograficzna Polski jest coraz trudniejsza. Liczebność populacji stale spada, a dzieci rodzi się coraz mniej. Wskaźnik dzietności jest najniższy od II wojny światowej. Jeśli trend się nie odwróci, system emerytalny może tego nie wytrzymać. Na ten moment ratują nas cudzoziemcy. Najnowsze dane GUS pokazują kolejny wzrost liczby pracujących cudzoziemców. Rynek pracy wchłonął już 1,1 mln cudzoziemców z ponad 150 państw z całego świata. Przykład państw Europy Zachodniej pokazuje, że próba ratowania gospodarki rękami obcokrajowców w teorii wygląda sensownie, ale w praktyce bywa różnie. Dlaczego w Polsce ta strategia może się powieść?
GUS: 1,1 mln pracujacych w Polsce to cudzoziemcy
Demografia w Polsce od pewnego czasu wygląda nie najlepiej, a sygnałów alarmujących jest coraz więcej. Dzieci rodzi się coraz mniej, a samorządy są zmuszone zamykać szkoły i przedszkola. Starzenie się społeczeństwa to również ogromne wyzwanie, przed którym stoi rynek pracy. Wygląda na to, że póki rozwiązaniem tego problemu są cudzoziemcy.
Najnowsze dane GUS wykazały, że na koniec listopada 2025 r. pracę w Polsce wykonywało 1138,0 tys. cudzoziemców. Oznacza to wzrost o 6,4% w porównaniu do listopada 2024 r. W porównaniu do poprzedniego miesiąca ich liczba zmniejszyła się o 0,1%. Według danych GUS w sumie w Polsce jest już pona 1,1 mln pracujących cudzoziemców z ponad 150 krajów.
W stosunku do listopada 2024 r. wśród cudzoziemców wykonujących pracę zwiększyła się zarówno liczba kobiet, jak i mężczyzn – odpowiednio o 5,8% i 6,8%. W porównaniu z 31 października 2025 r. liczba kobiet zwiększyła się o 0,4%, a liczba mężczyzn zmniejszyła się o 0,4%. Spośród wszystkich pracujących w Polsce cudzoziemców 59,7% stanowili mężczyźni.
Na dzień 30 listopada 2025 roku 439,4 tys. cudzoziemców pracowało wyłącznie w ramach umowy zlecenia i pokrewnych. To o 5,1% więcej niż w listopadzie 2024 r. oraz 0,4% mniej niż miesiąc wcześniej.
Zachód żałuje tej strategi
Przed podobnymi wyzwaniami demograficznymi i gospodarczymi, co Polska, kilka dekad temu mierzyło się kilka innych europejskich państw. Wówczas Zachód wybrał podobną strategię, którą obecnie zdaje się realizować Polska. Cudzoziemcy mieli być motorem napędowym gospodarki i grupą, która pozwoli wypełnić luki demograficzne. Dotyczy to szczególnie Niemców, którzy są jednym z najstarszych społeczeństw w Europie. Jednak po latach prób realizowania tej strategii widać, że nie przyniosła ona oczekiwanych efektów.
Niemcy wyraźnie odchodzą od polityki otwartych ramion (herzlich willkommen) i coraz pilniej strzegą własnych granic. Kilka tygodni temu kanclerz Friedriech Merz Niemcy planują, by w ciągu najbliższych trzech lat 80% Syryjczyków wróciło do swojego kraju.
Kierunek polityki wobec imigrantów mocno zmienili również Duńczycy i Szwedzi. W Danii pozwolenia na pobyt cudzoziemców w kraju są tymczasowe. Osoby, które nie otrzymały azylu lub popełniły przestępstwo są deportowane. Uprzywilejowane są osoby, które podejmują naukę lub pracę, a sprowadzanie członków rodziny do Danii jest utrudnione. Z kolei Szwedzi usunęli ze swoich ambasad materiały zachęcające do przyjazdu do Szwecji i pracują nad zaostrzeniem przepisów dotyczących przyznawania obywatelstwa.
Polska ma szansę zrobić to, co nie udało się na Zachodzie
Wygląda na to, że Polska realizuje podobną strategią radzenia sobie z kryzysem demograficznym i gospodarczym, co Europa Zachodnia. Dlaczego, skoro widać gołym okiem, że na Zachodzie plan nie do końca się powiódł? Istnieje kilka argumentów za tym, że w Polsce strategia może przynieść dużo lepsze skutki.

Najnowszy raport GUS ujawnił, że najliczniejszą grupą obcokrajowców wykonujących pracę w Polsce byli obywatele Ukrainy. Na koniec listopada 2025 roku było ich 769,7 tys. To około 7,2% więcej niż w listopadzie 2024 roku i o 0,3% więcej niż w październiku 2025 r. Co więcej, Ukraińcy stanowili 67,6% ogólnej liczby cudzoziemców wykonujących pracę w Polsce. Drugą największą grupą pracujących cudzoziemców w Polsce są Białorusini (około 11%).
Państwa Europy Zachodniej sprowadzały do siebie głównie obywateli z odległych zakątków świata. Różnice kulturowe oraz rozbudowany system państwa opiekuńczego spowodowały, że wielu z nich więcej wyciągało z państwa, niż do niego wnosiło. W przypadku Polski zdecydowaną większość pracowników stanowią obywatele Ukrainy oraz Białorusi. Oba narody są nam kulturowo dużo bliższe. Tym samym integracja społeczna jest dużo łatwiejsza.
