Gospodarka imploduje z braku paliwa, cały kraj w ciemnościach. Na Kubie kończy się paliwo
Kryzys paliwowy i energetyczny, w odmętach którego pogrążona jest Kuba, osiągnął etap, w którym całe branże przestają działać, podobnie jak infrastruktura krytyczna. Brak paliwa rozprzestrzenia się na całą, i bez tego niewydolną gospodarkę tego komunistycznego państwa. Drastycznie ograniczono kursy transportu publicznego, skrócono tydzień pracy do czterech dni (od poniedziałku do czwartku), a zajęcia na uczelniach wyższych przeniesiono do formy zdalnej. Pracownicy turystyki i innych branż nie są w stanie dojeżdżać do pracy, zaś samo paliwo jest ostro racjonowane.
Co więcej, władze zamknęły przynajmniej dwa duże kurorty plażowe na Cayo Coco – m.in. Mojito Cayo Coco i Sol Cayo Coco – także z powodu braku benzyny. Około 200 gości przeniesiono do innych obiektów. Cały sektor turystyczny – jedno z głównych źródeł, z jakich Kuba jest w stanie czerpać twardą walutę – wdrożył plan konsolidacji, polegający na przetransferowaniu obecnych tam turystów do hoteli o wyższym współczynniku obsadzenia – tak, by łatwiej i mniejszym kosztem energetycznym być w stanie podtrzymywać podstawowe usługi.
Najbardziej widoczny, a wręcz niemożliwy do przeoczenia jest kryzys energetyczny. Sieć elektroenergetyczna kraju jest w stanie dostarczyć mniej niż połowę szczytowego zapotrzebowania na prąd, które wynosi 3100 MW. W Hawanie doszło do całkowitego załamania systemu po ponad 20 godzinach blackoutów. Według dostępnych informacji, przerwy w dostawie prądu mogą obejmować większość doby i utrzymywać się przez najbliższe dwa tygodnie – a i to przy założeniu, że nie dojdzie do dalszych komplikacji.
Kuba w mroku, władze: po nas choćby blackout
Główną przyczyną jest przerwanie dostaw ropy z Wenezueli – dotychczasowego głównego dostawcy tego surowca, który na dodatek z przyczyn politycznych je subsydiował – po niedawnych zmianach politycznych w Caracas. Amerykańskie sankcje i naciski administracji Donalda Trumpa utrudniają także dostawy z Meksyku (ok. 17 tys. baryłek dziennie w końcu 2025 r., obecnie zawieszone). Pojawiają się pogłoski, że alarmowe dostawy ropy (naturalnie subsydiowane – innych Kuba nie kupuje z uwagi na brak środków) mogłaby uruchomić Rosja – na razie jednak nic w tej kwestii się nie zmaterializowało.
Cała ta sytuacja w naturalny sposób wywołuje rosnące napięcia społeczne. 6 lutego w dzielnicy Arroyo Naranjo na południu Hawany doszło do masowego „cacerolazo” – protestu z biciem w garnki i rondle. W ciemnościach – bo akurat był blackout. Prezydent Miguel Díaz-Canel zadeklarował gotowość do dialogu z Waszyngtonem „na każdy temat”, lecz bez „presji, warunków wstępnych i ingerencji w sprawy wewnętrzne” – co oznacza w praktyce, że kubański reżim wyklucza możliwość oddania władzy. Tymczasem to właśnie zasadnicza zmiana polityczna na wyspie jest głównym deklarowanym celem Białego Domu..
