Fed coraz bliżej włączenia drukarki? Dolar może mocno stracić. Oto prognoza!
Ostatnie wystąpienie wiceprzewodniczącej Rezerwy Federalnej ds. nadzoru, Michelle Bowman, wpisuje się w coraz wyraźniejszy zwrot w narracji amerykańskiego banku centralnego. Choć oficjalnie gospodarka USA nadal rośnie w solidnym tempie, a inflacja zbliża się do celu, coraz większą uwagę decydentów przyciąga coś innego: kruchość rynku pracy. To właśnie ona, a nie uporczywa inflacja, zaczyna dominować w rozkładzie ryzyk polityki monetarnej na 2026 rok. Dolara czekają mocne spadki?
Fed po trzech obniżkach: punkt wyjścia do dalszych decyzji
Fed zakończył 2025 rok z łączną redukcją stóp procentowych o 75 punktów bazowych. Docelowy przedział stopy funduszy federalnych znajduje się obecnie w okolicach poziomu uznawanego za zbliżony do neutralnego. Decyzje o obniżkach miały charakter wyprzedzający i były odpowiedzią na stopniowe pogarszanie się sytuacji na rynku pracy, przy jednoczesnych oznakach wygasania presji inflacyjnej.
W przekazie banku centralnego wyraźnie widać odejście od podejścia reaktywnego, opartego wyłącznie na bieżących danych. Coraz większą rolę odgrywa ocena trajektorii gospodarki i ryzyka, że zbyt długie utrzymywanie restrykcyjnej polityki mogłoby doprowadzić do trwałego osłabienia zatrudnienia.
Jak zmieniała się ocena gospodarki w ciągu roku?
Jeszcze pod koniec 2024 roku bazowy scenariusz Fed zakładał solidny wzrost PKB, stopniowe hamowanie inflacji bazowej oraz umiarkowany wzrost bezrobocia do poziomu długookresowej równowagi. Ten obraz w dużej mierze się zrealizował, zwłaszcza po skorygowaniu danych inflacyjnych o jednorazowe efekty ceł.
Początkowo bank centralny podchodził z dystansem do potencjalnych skutków zmian w polityce handlowej, migracyjnej i regulacyjnej. Zakładano, że cła będą miały charakter przejściowy, a ich wpływ na inflację zostanie ograniczony przez substytucję dostawców i słabą siłę przetargową firm wobec coraz bardziej wrażliwych cenowo konsumentów. Podobnie zmniejszony napływ imigrantów postrzegano bardziej jako czynnik ograniczający popyt niż źródło trwałych napięć podażowych.
Przełom nastąpił wraz z wyraźnym spowolnieniem dynamiki zatrudnienia. To wtedy ciężar analizy przesunął się z inflacji na rynek pracy.
Gospodarka rośnie, ale wzrost budzi pytania
Amerykańska gospodarka przekroczyła w ubiegłym roku tempo wzrostu 2 procent, choć dynamika była nierówna. Wzrost wspierały przede wszystkim inwestycje przedsiębiorstw, zwłaszcza w infrastrukturę AI i centra danych. Ten segment gospodarki jest relatywnie odporny na poziom stóp procentowych i może podnosić produktywność w dłuższym horyzoncie.
Jednocześnie inne komponenty popytu wyraźnie osłabły. Konsumpcja gospodarstw domowych straciła impet wraz z wolniejszym wzrostem realnych dochodów, a rynek mieszkaniowy pozostaje strukturalnie słaby. Pomimo spadku stóp hipotecznych, dostępność mieszkań wciąż jest niska, a aktywność w budownictwie i remontach nie odbiła w sposób trwały.
Rynek pracy, czy stabilny?
Największe zaniepokojenie Fed budzi obecnie rynek pracy. Stopa bezrobocia wzrosła do 4,4 procent, głównie na skutek spadku tempa zatrudniania, a nie fali zwolnień. Firmy przez długi czas wolały „chomikować” pracowników, pamiętając problemy rekrutacyjne z okresu pandemicznego.
Jednak dane pokazują, że tworzenie miejsc pracy koncentruje się w coraz węższej grupie sektorów usługowych, głównie w ochronie zdrowia i usługach społecznych. Prywatne zatrudnienie poza tymi branżami praktycznie stoi w miejscu. Rośnie odsetek osób pracujących w niepełnym wymiarze z powodów ekonomicznych oraz liczba pracowników posiadających więcej niż jedno źródło dochodu, co wskazuje na narastające napięcia finansowe gospodarstw domowych.
Dodatkowym sygnałem ostrzegawczym jest wzrost liczby długotrwale bezrobotnych oraz nasilające się zapowiedzi redukcji zatrudnienia w sektorze prywatnym. Przy niskich wskaźnikach zatrudniania nawet niewielki spadek popytu może szybko przełożyć się na wyraźny wzrost bezrobocia.
Inflacja bliżej celu, niż sugerują nagłówki
Choć inflacja bazowa PCE formalnie pozostaje powyżej 2 procent, coraz więcej wskazuje na to, że jej „oczyszczona” trajektoria znajduje się już bardzo blisko celu Fed. Utrzymująca się presja cenowa w dużej mierze wynika z opóźnionych efektów ceł i wcześniejszych podwyżek cen dóbr.
Inflacja w usługach wyraźnie wyhamowała, co jest spójne z chłodniejszym rynkiem pracy i słabszą dynamiką czynszów rynkowych. Bank centralny zakłada, że wraz z wygasaniem efektów jednorazowych core PCE będzie stopniowo zbliżać się do poziomu zgodnego z mandatem stabilności cen.
Bilans ryzyk: inflacja pod kontrolą, zatrudnienie spada
W ocenie Fed ryzyka po stronie inflacji istnieją, ale mają charakter wtórny. Dotyczą głównie potencjalnych szoków podażowych, napięć geopolitycznych czy wzrostu cen energii. Na razie jednak nie widać oznak trwałego powrotu presji cenowej, a przedsiębiorstwa wykazują coraz mniejszą skłonność do przerzucania kosztów na konsumentów.
Znacznie poważniejsze są ryzyka po stronie rynku pracy. Niska dynamika zatrudniania oznacza, że przejście firm od wstrzymywania rekrutacji do redukcji etatów może nastąpić szybko i gwałtownie. W takim scenariuszu reakcja polityki monetarnej musiałaby być bardziej zdecydowana, by zapobiec utrwaleniu negatywnego trendu.
Kierunek polityki monetarnej
Przekaz Fed wyraźnie podkreśla brak z góry ustalonej ścieżki stóp procentowych. Decyzje mają pozostać zależne od danych, ale interpretowanych szerzej niż tylko przez pryzmat ostatnich odczytów. Bank centralny sygnalizuje gotowość do dalszego zbliżania polityki do poziomu neutralnego, jeśli nie pojawią się jednoznaczne oznaki stabilizacji rynku pracy.
To podejście odzwierciedla lekcję z poprzednich cykli: zbyt późna reakcja często prowadzi do konieczności gwałtownych i destabilizujących korekt. W obecnym otoczeniu Fed wydaje się bardziej skłonny do działania zapobiegawczego, nawet kosztem tolerowania inflacji nieco powyżej celu przez ograniczony czas.
Fed wchodzi w fazę, w której kluczowym punktem odniesienia staje się rynek pracy, a nie inflacja. Dla rynków finansowych oznacza to środowisko większej niepewności, ale też potencjalnie większej elastyczności ze strony Fed. W krótkim terminie zmienność danych makroekonomicznych może prowadzić do gwałtownych reakcji cen aktywów, jednak w szerszym horyzoncie bank centralny wysyła sygnał, że priorytetem staje się ograniczenie ryzyka twardego lądowania gospodarki.
