Fatalne dane PMI z Europy, usługi nurkują. Stagflacja puka do strefy euro?
Marcowe dane rzucają cień na scenariusz ożywienia w strefie euro. Zbiorczy indeks PMI spadł do 50,5 z 51,9 miesiąc wcześniej, wyraźnie poniżej 51 oczekiwanych przez rynek i najniżej od dziesięciu miesięcy. Formalnie gospodarka wciąż się rozwija, bo poziom 50 oddziela wzrost od spadku. Jednak mówimy o tempie bliskim zatrzymania. Szacunki wskazują, że kwartalne tempo wzrostu może spaść poniżej 0,1 proc., co w realiach Europy oznacza niemal stagnację.
Przemysł odbija, ale ciężar gospodarki przesuwa się gdzie indziej
W danych widać pewną asymetrię. Przemysł zaczyna wreszcie wyglądać lepiej. Wskaźnik PMI dla produkcji wzrósł do 51,4 z 50,8, osiągając najwyższy poziom od 45 miesięcy. To długo wyczekiwany sygnał poprawy po okresie głębokiego osłabienia. Tyle że struktura europejskiej gospodarki zmieniła się na tyle, że sam przemysł nie jest w stanie „pociągnąć” całości.
Nawet solidne odbicie w fabrykach nie równoważy problemów w usługach, które dziś decydują o dynamice wzrostu. Sektor usług wyraźnie traci impet. PMI spadł z 51,9 do 50,1, czyli do poziomu, który w praktyce oznacza brak wzrostu. To najniższy wynik od dziesięciu miesięcy. Nowe zamówienia maleją, a produkcja w sektorze prywatnym praktycznie się zatrzymała.
Cała aktywność gospodarcza rośnie najwolniej od maja ubiegłego roku. Widać zmianę nastrojów, firmy coraz częściej sygnalizują ostrożność klientów i ograniczanie wydatków. Największym problemem nie jest jednak sam spadek dynamiki, lecz powrót presji inflacyjnej. Koszty firm rosną obecnie najszybciej od ponad trzech lat. To efekt skoku cen energii i poważnych zakłóceń w globalnych łańcuchach dostaw.
Konflikt na Bliskim Wschodzie uderzył w kluczową arterią handlową świata. Zakłócenia w rejonie cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około jedna piąta globalnych dostaw ropy i gazu, natychmiast przełożyły się na ceny surowców i logistykę. Firmy raportują też najsilniejsze wydłużenie czasu dostaw od ponad trzech i pół roku. To poziomy niewidziane od okresu bezpośrednio po szoku związanym z wojną w Ukrainie.
Problemy ma też gospodarka amerykańska, o czym pisaliśmy w artykule JPMorgan obniża prognozę dla S&P 500. Jak duże będą spadki na giełdach?
Niemcy i Francja w stagflacji?
Dodatkowym obciążeniem jest sytuacja największych gospodarek. Niemcy wyraźnie zwalniają, choć jeszcze utrzymują wzrost. Francja znalazła się już poniżej granicy 50 punktów, co oznacza spadek aktywności. Jeżeli dwa główne filary strefy euro tracą jednocześnie, trudno oczekiwać, by reszta regionu była w stanie utrzymać dynamikę.
Coraz częściej w analizach pojawia się scenariusz stagflacyjny. Wysoka inflacja przy słabym wzroście to kombinacja szczególnie trudna do opanowania. Unijni decydenci już otwarcie mówią o takim ryzyku.
Inflacja w strefie euro wyniosła w lutym 1,9 proc., ale prognozy zaczynają się rozjeżdżać z wcześniejszym optymizmem. Europejski Bank Centralny zakłada obecnie średnio 2,6 proc. w tym roku. W krótkim terminie możliwe jest nawet podejście w okolice 3 proc… Jeśli presja kosztowa się utrzyma.
EBC w strategicznym rozkroku
To wszystko stawia bank centralny w bardzo trudnym położeniu. Stopy procentowe utrzymywane są na poziomie 2 proc., ale przestrzeń do manewru jest ograniczona. Z jednej strony gospodarka wyraźnie słabnie i potrzebowałaby wsparcia. Z drugiej strony rosnące koszty energii i zaburzenia podaży podbijają inflację w sposób, na który polityka pieniężna ma ograniczony wpływ.
W takich warunkach każdy ruch niesie ryzyko. Zbyt szybkie luzowanie może utrwalić inflację. Zbyt duża ostrożność może zdusić wzrost, który i tak balansuje na granicy zatrzymania. Jeszcze niedawno dominowało przekonanie, że Europa zmierza w stronę stabilnego odbicia. Dzisiejsze dane każą to założenie zweryfikować.
PMI na poziomie 50,5 nie oznacza jeszcze recesji, ale sygnalizuje kruchość wzrostu. W praktyce gospodarka znalazła się w punkcie równowagi, w którym niewielki impuls może przesunąć ją w jedną lub drugą stronę. Z perspektywy inwestora to moment, w którym kończy się komfort przewidywalności. A zaczyna się faza, w której trzeba na nowo zdefiniować ryzyko.
