Czy polskie firmy staną się celem przejęć? Europejskie koncerny kupują dostawców w UE
Europejskie firmy nie przenoszą fabryk z powrotem do kraju, tylko kupują swoich dostawców. Coraz częściej robią to w innych krajach Unii zamiast poza nią. Dla Polski, jednego z głównych zapleczy produkcyjnych Europy, to trend wart uwagi.
Fuzje i przejęcia zamiast reshoringu
Po pandemii i kryzysach w łańcuchach dostaw wiele mówiło się o powrocie produkcji do Europy. Obecne dane tego jednak nie potwierdzają. Według badania ING przeniesienie produkcji z powrotem do kraju odpowiadało od 2019 roku za mniej niż 1% restrukturyzacji w strefie euro, podczas gdy jej wyprowadzanie za granicę za około 4%.
Firmy szukają bezpieczeństwa inaczej. Przejmują dostawców albo spółki z innego etapu tego samego łańcucha produkcji. Udział takich transakcji wśród przejęć firm z UE wzrósł z około 12% w 2015 roku do 16–17% obecnie, a w 2023 roku sięgał prawie 18%. W branżach strategicznych, takich jak surowce, energia, chemia czy elektronika, to już ponad 21% wszystkich przejęć.
Europa kupuje w Europie
Najciekawsze jest to, gdzie firmy kupują. Udział dostawców przejmowanych w tym samym kraju prawie się nie zmienił i wynosi około 58%. Zmieniła się za to cała reszta, bo udział celów w innych krajach UE wzrósł z 18,1% do 24,8%, a spoza Unii spadł z 24,1% do 16,7%.
Moim zdaniem zjawisko to może być raczej określone jako europeizacja, a nie nacjonalizacja łańcuchów dostaw. Firma z Niemiec czy Francji nie musi budować fabryki u siebie, wystarczy, że kupi sprawdzonego dostawcę w innym kraju Unii. Wspólny rynek daje jej te same przepisy i mniejsze ryzyko ceł czy kontroli eksportu. Najszybciej rośnie zainteresowanie dostawcami surowców krytycznych i energii, czyli tam, gdzie brak jednego składnika potrafi zatrzymać całą produkcję.
Polska na celowniku kupujących
Dla Polski jest to konkretna szansa. Mamy rozbudowaną bazę dostawców dla zachodnioeuropejskiego przemysłu, a polski rynek fuzji i przejęć przyspiesza. W trzecim kwartale odnotowano 86 transakcji, o 18% więcej niż kwartał wcześniej. Przykładem trendu z badania jest niemiecki K+S, który w tym roku kupił segment solny Qemetiki. Koncern z UE przejął w ten sposób polskiego dostawcę surowca.
Uważam, że z tej zmiany najbardziej skorzystają średnie polskie firmy z branży chemicznej, metalowej i energetycznej. Dla zachodnich koncernów stają się one celem przejęć, bo dają dostęp do surowców i komponentów bez wychodzenia poza Unię. Ich właściciele mogą liczyć na wyższe wyceny, a polscy pracownicy na stabilniejsze zamówienia.
Coraz więcej decyzji o inwestycjach w tych firmach może jednak zapadać w Berlinie czy Paryżu, a nie w Polsce, co niesie za sobą także szereg obaw i wątpliwości.
Bezpieczniejsze łańcuchy dostaw nie będą tanie, bo przejęcia zamrażają kapitał, który mógłby pójść na rozwój. Polska może na tym zyskać, o ile zostanie dla Europy czymś więcej niż tylko listą firm do wykupienia.